I szukałem ziemi Polaków, która zginęła, która jeszcze nie zginęła. Inni mówią: omal nie zginęła, już zginęła, znowu zginęła. W tym kraju szuka się ostatnio ziemi Polaków za pomocą kredytów, Leiki, kompasu, radaru, różdżek i delegatów, humanizmu, przywódców opozycji i ziomkostw przechowujących w naftalinie ludowe stroje. Podczas gdy w tym kraju szuka się ziemi Polaków duszą - na pół z Chopinem, na pół z zemstą w sercu - podczas gdy oni tutaj potępiają cztery rozbiory i planują już piąty rozbiór Polski, latają do Warszawy Air France’em i z ubolewaniem składają wianuszek w tym miejscu, gdzie kiedyś było getto, podczas gdy stąd będzie się szukać ziemi Polaków rakietami, ja szukam Polski na moim bębenku i bębnię; zginęła, jeszcze nie zginęła, znów zginęła, przez kogo zginęła, omal nie zginęła, już zginęła, Polska zginęła, wszystko zginęło, jeszcze Polska nie zginęła.*
Zmarł Günter Grass. Uwielbiałem go za wyobraźnię i za Gdańsk magiczny. Pamiętam, że wstrząsnęło mną wyznanie Grassa o służbie w SS. To był wstrząs poznawczy, no bo jak tak? Pisarz i człowiek wrażliwy, grafik i rzeźbiarz, założyciel fundacji służącej pojednaniu itp. itd.? Ale przecież ja, gdybym był nabuzowanym małolatem, zrobiłbym dokładnie tak samo - wyrwał się spod kontroli rodziców i przeżył "męską przygodę", nawet gdy było nią skrobanie kartofli do kotła...
A dzisiaj to wszystko nie ma znaczenia. Ale na szczęście zostają książki.
Był sobie kiedyś muzyk, który nazywał się Meyn i umiał przepięknie grać na trąbce.
Był sobie kiedyś handlarz zabawek, który nazywał się Markus i sprzedawał biało-czerwono lakierowane blaszane bębenki.
Był sobie kiedyś muzyk, który nazywał się Meyn i miał cztery koty, a jeden z nich nazywał się Bismarck.
ReklamaBył sobie kiedyś bębnista, który nazywał się Oskar i był zdany na handlarza zabawek.Był sobie kiedyś muzyk, który nazywał się Meyn i zatłukł pogrzebaczem cztery koty.
Był sobie kiedyś zegarmistrz, który nazywał się Laubschad i należał do Towarzystwa Przyjaciół Zwierząt.
Był sobie kiedyś bębnista, który nazywał się Oskar, a oni zabrali mu jego handlarza zabawek.
Był sobie handlarz zabawek, który nazywał się Markus i zabrał ze sobą wszystkie zabawki świata.
Był sobie kiedyś muzyk, który nazywał się Meyn, a jeśli nie umarł, to żyje do dziś i znów przepięknie gra na trąbce.*
* przekład Sławomir Blaut
Komentarze
Pokaż komentarze (37)