Strona wykorzystuje pliki cookies.
Informujemy, że stosujemy pliki cookies - w celach statycznych, reklamowych oraz przystosowania serwisu do indywidualnych potrzeb użytkowników. Są one zapisywane w Państwa urządzeniu końcowym. Można zablokować zapisywanie cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki internetowej. Więcej informacji na ten temat.
Nauka nie jest w tej w kwestii jednoznaczna. Takie przynajmniej ja wyciągam wnioski po przeczytaniu paru artykułów na ten temat.
Poza tym skoro wolna wola nie istnieje, to głupotą jest twierdzić, że posiadają ją wyznawcy jednej z religii ze względu na jakiś dogmat.
Po przeczytaniu paru artykułów ? Może w Giewu ?
Proszę przeczytać parę książek, to będzie o czym rozmawiać.
Trzeba nieustannie weryfikować używane pojęcia i badać skąd one pochodzą i czy mają sens realny.
Albo wolna wola istnieje dla każdego, albo dla nikogo. Chrześcijaństwo niczego nowego nie stworzyło.
>>Traktować definicje bardziej jako wskazówkę niż wyrocznie.
definicje służą rozmowie (wymianie myśli);
nie da się rozmawiać z sensem, gdy każdy z dyskutantów czuje znaczenie słowa inaczej;
Czucie nie ma nic do rzeczy.
W rozmowie o rzeczach istotrnych nezbędna jest znajomość zjawisk i weryfikacja błędnych mniemań na ich temat. A jest tylko jeden sposób weryfikacji - naukowy. Wiedzę o rzeczywistośći produkuje nauka.
A już najgorsze jest przekonanie, że Kościół stworzył coś z niczego. Czyli wolnej woli i sumienia nie ma, ale KK stwierdził, że jest - i nagle się pojawiły.
Przy braku wolnej woli i sumienia jednostka nie może odczuwać ani wyrzutów sumienia, ani potrzeby, by się zbuntować.
No i ma pani jak na dłoni efekt widoczny gołym okiem, bo brak sumienia i wolnej woli gołym okiem widać. To są fakty potwierdzające teorię.
Każdy chyba człowiek ma JAKIEŚ sumienie, czyli wewnętrzny opór, by pewnych rzeczy nie robić. Natomiast to, że WIĘKSZOŚĆ społeczeństwa (każdego) to konformiści, nie oznacza, że nie mają potencjału buntu.
Nie sumienie, lecz strach przed represjami grupy powstrzymuje ludzi przwed naruszaniem norm grupy. Tak było przed dziesiątkami tysięcy lat, tak może być i teraz. Sumienie jest wynalazkiem cywilizacji.
Ale nie jest zakładnikiem chrześcijaństwa. Ja mam sumienie, podobnie jak wolną wolę - i dlatego mogę być pociągana do odpowiedzialności, niezależnie od tego, jaką religię wyznaję.
Czy to w ogóle możliwe? Chyba każdy ma JAKIEŚ sumienie.
"Czy to w ogóle możliwe? Chyba każdy ma JAKIEŚ sumienie."
Dobre pytanie. Warto wspomnieć tu o zasadach, którymi kieruje się (kierowała się) część rosyjskiej bandyterki, tzw. "wory w zakonie". Jedna z nich bylo,by niczego nie żałować (niby sensowne, bo to minęło i wrócić/naprawić się nie da). ja mało tę sprawę znam. Zetknąłem się z tym podczas dyskusji o filmie "Karny batalion", gdzie jeden z POZYTYWNYCH bohaterów takim "worem w zakonie" w swej przeszłości był.
Jeśli mamy jakieś pytanie, to kirujemy je w stronę nauki, bo ta gromadzi wiedzę i ją weryfikuje. A nauka o sumieniu nic nie mówi.
Napisałem to w notcxe, a pan to zignorował.
Jeżeli człowiekowi wklepie się do świadomości, że coś jest złe to zaprze się nogami i nie będzie tego robił. I z drugiej strony, gdy człowiekowi wklepać, że coś jest dobre to w realizację tego włoży całe swoje jestestwo i będzie to robił - nawet gułagi czy inne KZ-ety.
Pan sufluje infantylizmy: " I tak źle, i tak niedobrze".
Dyskusja z Karolcią sensu nie ma. To talmudystka dla kalekich umysłowo.
Dedykacja dla Karoliny:
Car Mikołaj wydał manifest, jaka diwka nie je_ana, wyje_ać ją fest!
Nic nie dzielę, opisuję mechanizmy będące na wyposażeniu umysłowym. Ewolucja jest przecież faktem, faktem jest także przestrzeń społeczna i różne usytuowanie w niej jednostek i różne umysłowe efekty tego stanu rzeczy.
Ale nie możesz twierdzić, że jedni mają wolną wolę i sumienie, bo tak im mówi kultura, a inni nie mają. To absurd.
Z modelu struktury umysłowej wynika, że są ludzie czy spoleczności pozbawione tych elementów, bo nie są częścią fabrycznego wyposażenia. Z kolei ja nie jestem w stanie stwierdzić, czy dana osoba posiada czy nie posiada tego elementu, bo nie da się tego optycznie stwierdzić.
Każdy człowiek ma wewnętrzne poczucie winy/wstydu. Nie takie, jak wszyscy inni, są ludzie wyróżniający się, ale jakieś tam ma.
Mechanizmy psychiczne są różne w różnych cywilizacjach i kulturach.
Znowu infantylny błąd: nikt nie może być sędzią we własnej sprawie i pani też to dotyczy.
Drugi człowiek może być sędzią jedynie dosłownie, z nadania prawa. Natomiast kwestie moralne rozstrzyga się ZAWSZE we WŁASNYM sumieniu. Żaden dorosły człowiek nie pyta drugiego, co dobre, a co złe.
Jest taki tytuł ksiązki: "Zrozum innego, a zrozumiesz siebie". I to jest podstawa ludzkiego zachowania.
Pani się wszystko poplątało.
Otóż każdy dorosły był kiedyś dzieckiem i jako dziecko zapoznał się z kodem moralnym wskazującym, co jest dobre, a co złe. A kod moralny nie jest wytwarzany przez jednostkę, jednostka tylko do niego się odnosi, i jest on dorobkiem zbiorowym danej kultury.
Ale zdarza się, że dana jednostka odrzuca swoją kulturę, gdyż uważa ją ża głupią lub niemoralną.
Ja opieram się na szerokiej palecie lektur i opinii naukowych. Kohlberga nie czytałem i czytał nie będę, bo to przeszłość dość odlegla, tak jak z żalem nie będę czytał Feliksa Konecznego, bo to też odległa przeszłość.
Zjawisko sumienia musi być obecnie albo zbadane eksperymentalnie, albo w trybie analizy kulturowej z akcentem na religię chrześcijańską.
Więc został tylko Mateusza Hohola. Jest wysokiej klasy badaczem.
Nie znam człowieka, ale wydaje mi się, że jako kognitywista zainteresowany poznaniem matematycznym w kwestiach psychospołecznych ma niewiele ciekawego do powiedzenia. I do tego ta współpraca z Tygodnikiem Powszechnym i Polityką, to nie najlepsza rekomendacja.
...oczywiście o Karolci mowa...
A skąd ty, tępa cio.tuch.no, wiesz, że nie mam roboty? Won do pracy samemu, pasożycie, darmozjadzie i menelu!
...dziewczątko, do której godziny marnotrawisz swój czas tutaj, zamiast pracować na spłatę kredytu wziętego na dziewczątko przez stareńkich rodziców...
Darmozjadzie, idź do pracy, by zarobić na swoje utrzymanie. O moją pracę się nie martw, pasożycie.