Badacze, szczególnie ci ze szkoły Robina Dunbara dawno już wykazali, że konserwatyści, szczególnie osoby religijne, są generalnie znacznie szczęśliwsi od liberałów. Do tego Jonathan Haidt przedstawił hipotezę na temat różnicy w umysłach konserwtystów i liberałów, przypisując tym pierwszym 6 modułów moralnym, a tym drugim tylko 3.
Liberałowie skrzętnie omijają niekorzystne dane i hipotezy naukowe, ale do niektórych docierają wyniki badań i muszą to jakoś wyjaśnić. Kwestia nie podlega już dyskusji, ale liberałowie nie mogą się z tym pogodzić, bo dręczy ich dysonans poznawczy.
Jak sobie radzą ? Sposobem.
Pani Katarzyna Zybertowicz (tygodnik Sieci) nawiązuje w swoim felietonie do artykułu w dodatku do gazety DGP, którego autorka znalazła prostą odpowiedzieć na ten bulwersujący lliberałów problem i zdezawuowała badania uznając, że konserwatyści po prostu ... udają szczęśliwszych niż rzeczywiście są. Zabawna teza na poprawienie sobie humoru - "oni udają".
To mi przypomina egzorcyzmy liberalne związane z wypędzaniem ducha trumpizmu, m. in. w wykonaniu psychologa z WSPS w Sopocie, prof. Wojciszke w książce adekwatnie zatytułowanej "Homo nie zawsze sapiens", którą niedawno tu przypomnialem..
Inne tematy w dziale Rozmaitości