- Ukraina nie wygra nigdy tej wojny na dotychczasowych zasadach. Ponosi w sposób stały straty terytorialne oraz straty ludzkie i materialne.
- Celem Ukrainy jest jak najdłuższe toczenie tej wojny, by zmienić jej zasady, tj. wciągnąć do niej inne państwa: Polskę, USA, inne państwa europejskie. Zmiana zasad to jedyna szansa Ukrainy na zwycięstwo.
- Celem Ameryki jest pokój między Ukrainą i Rosją lub wyjście z tego konfliktu, bo to leży w interesie USA, bo Rosja to mocarstwo atomowe i eskalacja wojny z nią poprzez wejście do niej innych państw, może prowadzić do użycia przez Rosję broni atomowej i dewastujących skutków dla uczestników konfliktu. Bo Stany mają problem z Chinami.
- Celem polityków państw Europy jest wypchnięcie wpływów aktualnie rządzącej administracji Stanów Zjednoczonych z Europy, plus ewentualnie z Ukrainy, bo te wpływy zagrażają europejskiemu establishmentowi w jego kontroli nad społeczeństwami Europy.
- Jakie państwo, politycy jakiego państwa, najchętniej poprowadzą je do bezpośredniego udziału w wojnie z Rosją?
- Prowadzenie wojny jest uzasadnione, gdy istnieje racjonalna szansa jej wygrania.
- Prowadzenie wojny, gdy takiej szansy nie ma, jest zbrodnią na ludziach, ale gdy ludzie dla władzy nie są wartością... A są? Bo władza tak mówi...?
3 miesiące temu w świecie Zachodu rozpoczął się ferment, rewolucja, ruch zagrażający układowi sił, konstrukcji władzy. A ta konstrukcja polega na tym, że rządzi pozapolityczna i ponadnarodowa sieć plutokratów, wobec której czynności usługowe wykonuje warstwa polityków, mediów, "naukowców" itp. Tresuje się masy do uległości, pasywności i akceptacji ubóstwa, w celu podtrzymania władzy elit. Stąd absurdy, a może i zbrodnie, jak 67 płci, zielony ład chroniący Planetę przed spaleniem, przez ograbianie ludzi i podmiotów gospodarczych z zasobów, stąd przekazywanie maksimum władzy do ponadnarodowych ciał jak WHO, by potem powiedzieć ludziom, że my musimy, nic nie możemy, by pozbawić ich wpływu na ich los.
Ekipa Trumpa wywraca stolik. Chce podkopać władzę tych wcześniejszych, podkopać tę władzę poprzez odwołanie się do ludzi, do wartości, poprzez uznanie w ludziach podmiotu i mniejsza o to czy szczerze, mniejsza o ostateczne intencje. Ale to jest naruszenie istotnych interesów istotnych osób. Pan Bóg jeden wie, jakie rzeczy mają oni na sumieniu, jaki strumień bogactwa i władzy płynie do nich dzięki temu, że jest jak jest. Nikt z tego nie zrezygnuje dobrowolnie.
Stąd walka idzie o władzę na umysłami ludzi, staliśmy się przedmiotem w tym zwarciu. Dlatego właśnie mnożą się regulacje i prawa uchwalane przez polityków o tym, że nie wolno mówić, nie wolno się odzywać, nie wolno rozmawiać tj. przekazywać sobie informacji - ilekroć to będą informacje "nieładne", które nie będą się podobały naszym politykom. Stąd gorące apele pani von der Leyen, art 130 par 9 KK, stąd ustawy o dezinformacji, ustawy o "mowie nienawiści", zapowiedzi i wyłączenia różnych platform komunikacji cyfrowej, cięcia, bany i trolerskie kampanie. Całość wyłożyła dokładnie pani Mika Brzezinski, córka Zbigniewa Brzezińskiego:
Groźne jest to, że Trump próbuje podważyć to, co przekazują ludziom media i tworzyć w ten sposób własną rzeczywistość. W sprzyjających okolicznościach może podważyć nasz przekaz do tego stopnia, że zacznie dokładnie kontrolować to, co ludzie myślą. A to należy do nas.
Uznanie w człowieku podmiotu lub przedmiotu jest fundamentem, na którym zbudowane są dalsze ciągi działań. Albo jesteś podmiotem o niezbywalnej wartości i wtedy przysługuje ci wolność, godność, szacunek i troska rządzących, albo jesteś zwierzęciem i przedmiotem, wtedy trzeba się tobą zająć, tak samo jak milionami kurczaków w fermach w USA. Dlatego religie, gdzie człowiek był tuż po Bogu, zostały zastąpione religiami, gdzie bogiem jest użycie, władza, kontrola i użyteczność.
Oczywiście nikt będzie mówił ludziom zbyt głośno: jesteś przedmiotem, jesteś zwierzęciem, tym zajmie się Joaquin Phoenix - "Jesteśmy t y l k o jednym z gatunków" i prof. Środa: - "Zwierzęta powinny mieć obywatelstwo. Szczury i karaluchy powinny mieć status uchodźcy". To będzie obok. Masz się nie odzywać, dla swojego własnego dobra. Zajmą się tobą. Służby i politycy. Administratorzy i trole. Nadzorcy i psychopaci, grający troskliwych opiekunów, żebyś się nie rzucał, żebyś w razie czego, nawet poszedł na front.
Stąd sprawa Ukrainy może być "efektem ubocznym" konfliktu w strukturach Zachodu. Być może Żeleński dostał zapewnienie establishmentu ponadnarodowego, że Ukraina dostanie dalszą pomoc umożliwiającą skuteczne odpieranie rosyjskiej agresji. Może został popchnięty do "występu" w Białym Domu, gdzie zachował się "nieparlamentarnie", dążąc do wymuszenia na Stanach gwarancji bezpieczeństwa, których w umowie nie było, których Stany udzielić nie chciały, bo nie chciały się - jak to powiedział prezydent Trump - przyczynić do III wojny światowej. De facto, zachowanie Żeleńskiego to była publiczna potwarz dla Trumpa i Vance'a dla Stanów Zjednoczonych. To było dokładnie to, czego oczekiwał zagrożony establishment. Wiele wskazuje, że zachowania w czasie tego spotkania nie były zupełnie spontaniczne. Jeśli prezydent Ukrainy przyjechał podpisać umowę, to czemu obrażał Amerykanów? Jeśli nie przyjechał jej podpisać, to po co przyjechał? Może właśnie po to, aby wymusić te gwarancje i w ten sposób dać zwycięstwo Ukrainie, poprzez wprowadzenie Stanów Zjednoczonych do wojny, w następstwie jakichś późniejszych prowokacji lub realnych zdarzeń. Może walczy o swoje państwo i swój naród? Może dlatego, świadom przecież wszystko pokazujących na świat kamer i mikrofonów, będąc zawodowym aktorem, co nie jest bez znaczenia, puścił przez zęby w Gabinecie owalnym : "Suka".
Polska i Polacy dobrym kandydatem do poświęcenia.
Państwa zachodniej Europy chętnie zaryzykują konflikt z Rosją, jeśli będzie przejściowy, jeśli nie będzie na ich terytorium, jeśli uda się wepchnąć weń jakieś inne państwo. Niestety, z racji historycznych i funkcjonalnych, Polska może być tu postrzegana przez nie, jako dobry kandydat do poświęcenia na ołtarzu "wartości": "Honor". "Cały świat na was patrzy". "Mamy prawo zestrzeliwać rakiety lecące w naszym kierunku". "To tylko umożliwienie startu samolotów z naszych lotnisk przeciw zbrodniczemu Putinowi, jak się nie zgadzasz jesteś wspólnikiem zbrodniarza". Uważajmy, gdy tylko zauważymy, że dany polityk czy dziennikarz zaczyna w te tony, wiedzmy do czego nas popycha, załóżmy mu bana na resztę jego politycznego życia, bo to nasze życie się liczy dla nas, a nie jego polityczne i ekonomiczne życie. "Ostatecznie to nasz obowiązek wobec Europy, Ukrainy i demokracji" usłyszeć możemy. "Pocałujcie nas w dupę" - może trzeba odpowiedzieć, jeśli się chce polskie życie zachować dla Polski.
Generalnie strategia mająca na celu przymuszenie kogoś do samobójczych zachowań musi zmierzać do zbudowania w nim silnych przekonań opartych na:
- poczuciu wstydu w przypadku braku tych działań,
- umniejszaniu potencjalnych szkód: "na pewno nic ci się nie stanie, a w ogóle wygramy",
- akceptacji szkód w imię ocalenia wyższych wartości "robimy to dla świata i honoru",
- oskarżeń o tchórzostwo - "boisz się?"
- wciskaniu pasywności i bezalternatywności: "nie mamy innego wyjścia".
W interesie Polski i Polaków leży bezpieczna, suwerenna, ewoluująca w stronę zachodu Ukraina. Ale celem Ukrainy może być wciągnięcie Polski lub innych krajów w tę wojnę, by ją wygrać, bo w inny sposób wygrać się jej nie da. Ale skutki takiej eskalacji mogą być dla jej udziałowców i świata nieobliczalne. Ale będą i są siły, które będą nas do tego popychać, używając odwołującej się do wartości retoryki, a politycy jak zwykle wyjadą w porę, "by kontynuować walkę do zwycięstwa". W interesie zwykłych ludzi leży uznanie wartości ich istnienia, ich godności i ich życia. W interesie elit leży władza i kontrola. W tym splocie interesów żyjesz ty i ja, i ci co giną, i ci, co chcą nami rządzić i się boją ujawnienia tego, co robili. Musimy jako ludzie zacząć się orientować, bo jak nie, to możemy wpaść między miecze szermierzy, między młyńskie koła historii, które wytaczają krew z narodów i ludzkich losów. Może... dość? Wojny, chciwości, kłamstw. A może to tylko pobożne życzenia. Bo w życiu nie ma czarno-biało, a my możemy o czymś nie wiedzieć.
Inne tematy w dziale Społeczeństwo