"Wolność słowa oznacza, że możesz powiedzieć, co chcesz. Ale nie oznacza, że nie poniesiesz za to odpowiedzialności" - powiedziała amerykańska komunistka, o pardon, progresywistka, w amerykańskiej telewizji.
Wolność słowa polega na tym, że człowiek może siebie wyrazić. Ale może siebie wyrazić wobec innych. Nie chodzi o to, że pójdzie na pustkowie, zamknie się w toalecie i tam w "Brzmieniu ciszy" będzie wypowiadać swoje słowa. Wolność słowa to wolność KOMUNIKACJI. Ale dlaczego jest ona taka ważna?
Dlatego, że jest matką wszystkich wolności. Bez wolności słowa NIE MOŻEMY KONTROLOWAĆ WŁADZY. Bez wolności słowa, nie możemy się organizować. Bez wolności słowa, nie możemy uzgadniać idei ani poglądu na świat. Bez wolności słowa ZNIKA SPOŁECZEŃSTWO, a pojawia się masa niezwiązanych ze sobą drobin "piasku" ludzkiego, które władca przesypuje to w tę, to w tamtą stronę. Każdy wróg ludzi, każdy przyszły tyran, najpierw ZAATAKUJE WOLNOŚĆ SŁOWA.
To dlatego liczne nowe regulacje. I mniejsza o idiotyczne i paranormane uzasadnienia dla art 130 par 9 KK czy tematów takich jak zapobieganie "mowie nienawiści'. Uzasadnienia są doskonale nieważne. To dlatego facebook zamykał konta każdemu, kto twierdził, że wirus mógł wydostać się z laboratorium. To dlatego dostęp do polskich portali był zamykany. To dlatego w myśli zupełnie szmanistycznych i ciemnych zasad, karani są lekarze, za sprzeciw wobec śmiercionek na kowit19. To dlatego znana platforma internetowa zakazała na swoich łamach słowa "p*andemia" gdzie w miejscu gwiazdki wstawione było "l".
Bo masz się zamknąć. Bo nie wolno mówić.
To dlatego Wojciech Szewko uprawia ewilibrystykę na swoim youTube, mówiąc "państwo położone tam gdzie chce", zamiast podawania nazwy. To dlatego są bany i obcięcia zasięgów. By zabić wolność słowa.
Ale kim jest człowiek, jeśli NIE MOŻE WYRAZIĆ SIEBIE? Jeśli nikt go nie zobaczy w tym, w czym się wyraża? - Mamo popatrz! - mówi dziecko. - Ale popatrz - do kogoś innego. CHCEMY BYĆ DOSTRZEGANI w tym co robimy, w tym co mówimy. Jest to FUNDAMENTALNA cecha i przejaw istnienia człowieka. Człowiek NIE ISTNIEJE SAM! Stąd tak przerażającej wymowy nabierają dążenia władz czasów p*andemii do IZOLACJI ludzi od siebie. Stąd ciosem w samą istotę człowieczeństwa jest uprawiana przez - także polskich - polityków, media, itd., walka z wolnością słowa.'
Czy prawda istnieje? Wielcy władcy tego swiata, wyznawcy szatana - w rozumieniu funkcjonalnym - odpowiadają - nie, prawda nie istnieje, są tylko opowieści. A prawda to jest opowieść opowiadana najgłośniej, mająca największe zasięgi, docierająca do największej liczby ludzi. Aby prawda była możliwa konieczna jest jednak wolność słowa. Ale ten postulat jest postulatem antyrządowym. Jest sprzeciwem wobec post-modernistycznej władzy świata. Jest buntem wobec wyznania wiary, że istnieją tylko narracje, a jeśli tak, to jakie prawo masz do szerzenia swojej?
Stąd odpowiedź na pytanie "Czy prawda istnieje" zmienia wszystko. I odpowiedź twierdząca jest fundamentem postulatu wolności słowa. Odpowiedź przecząca, będzie przyjęta przez władzę z satysfakcją. Jest coraz mniej miejsca na prawdę. Bo jeśli wszystko to narrację, to każda narracja sprzeczna z narracją władzy oznacza bunt i zagrożenie bezpieczeństwa.
Ale my, chcąc nie chcąc, mamy jakieś niejasne podłączenie do prawdy, dążność do prawdy, skłonność do prawdy. "Tylko prawda jest ciekawa" - głosi powiedzenie. Stąd włądza pragnąca zabić wolność słowa, uchwalająca głosami posłów prawa, które kiedyś będzie mogła użyć dowolnie, która dzisiaj też tłumi dowolnie, ta władza poprzez walkę z wolnością słowa pozbawia ludzi i godności i człowieczeństwa. Wszystko w śmierdzących piekłem oparach kazuistyki i bełkotu, najczęściej na temat naszego, czyjegoś bezpieczeństwa.
Wolności słowa nie da się zlikwidować. Ale da się ją stłumić na jakiś czas, aby opętani chciwością, bilarderzy mogli zmierzać do swojego przeznaczenie sprawniej i szybciej, zanurzając w odczłowieczeniu wszystkich innych, którym głoszą ustami Noaha Harrariego, że są tylko "sterowalnymi zwierzętami". No skoro nawet mówić nie mogą, to może i są.
Jedyną sprawiedliwością na tym świecie wydaje się śmierć. Ona dosięga niezależnie, od tego, co kto zdobył, co kto zrobił. To w jej świetle dopiero życie człowieka okazuje swoją wartość, gdy grabił do siebie, to jest de facto wartość ujemna, gdy siebie poświęcał w jakiś sposób, o dziwo śmierć tej wartości przydaje. Co będzie po śmierci nie wiadomo, bo nikt nie wrócił stamtąd. Chrześcijańswo mówi, że wrócił Jezus. Może rzeczywiście. Gdyby tak było istotnie, to wszystko w końcu odzykiwałoby jakiś prawdziwy, nie narracyjny sens. Ale za wcześnie wyrokować. Każdy z nas przekona się o tym ponad wszelką wątpliwość. Póki co, miejmy odwagę otwierać usta. Bo może prawda istnieje? Bo może ona się domaga wypowiedzenia? Bo może czeka?
Inne tematy w dziale Rozmaitości