Mój apel o uporządkowanie dokumentacji z danymi o wydobyciu gazu ziemnego jest poważny i uzasadniony. Na dowód przedstawiam obrazek z danymi opracowanymi 30 lipca 2014 roku, który znalazłam u siebie. Dane przytoczone wytworzone zostały w PGNiG i zestawione w PIG-PIB. Winę za ten stan rzeczy ponoszą wszystkie strony.
W geologii nie zdołano rozniecić (Komisji Zasobów Kopalin przewodniczy prof. Marek Nieć) właściwej dyskusji nt. wprowadzenia koniecznych zmian w bilansach rocznych po odkryciu i przystąpieniu do wydobycia gazu z azotem oraz zagospodarowania metanu z pokładów węgla. Oddzielne "gospodarstwa" zrobiono dla gazu azotowego (Cychry) oraz dla metanu pozyskiwanego z węgla. Dużo czasu upłynęło zanim doszłam do wniosku, że pomijam w zestawieniach metan z węgla oraz ignoruję dodawanie złotówek do dolarów bez przelicznika, bo tak mniej więcej wygląda sumowanie różnych typów gazów wydobywanych w Polsce.
W notce o rodzajach gazu w polskich sieciach napisałam proroczo:
"Mam nadzieję, że moje apele nie spowodują pogorszenia sprawy, sprawdzeniem znanego przysłowia: "Jak ma być kwaśne, niech będzie jak ocet", czyli podawania wydobycia gazu w terawatogodzinach ;-)"
Czy to co udokumentowałam w poprzedniej notce nie jest spełnieniem moich przewidywań?
Obawiam się, że GUS płaci "uczonym" za tłumaczenia metrów sześciennych na petadżule, a w PGNiG firma zewnętrzna nie zdążyła na czas przeliczać danych podawanych w metrach sześciennych na ekwiwalent baryłki ropy, bo w roku sprawozdawczym tej rubryki nie wypełniono. Widocznie to przeliczenie nie należy do obowiązków translatora przeliczającego gaz naturalny na wysoki metan.
Wykształcenie techniczne, praca w zawodzie.
Do pisania na S24 namówił mnie wnuk Jędrzej.
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Gospodarka