Poprzednią notkę zakończyłam obrazem otwierającym kolejny rozdział opisujący urok energetyki opartej na zasobach rozproszonych w atmosferze oraz litosferze naszej pięknej planety. Opiszę w skrócie co przedstawia ten obraz.
Jest to wykres złożony z 5-minutowych średnich mocy obliczonych dla każdego wymienionego w legendzie nośnika energii z grupy OZE. Przy tak dużej gęstości danych dostawa energii ze źródeł stabilnych przedstawia się jak postument pomnika dla uprzywilejowanych obecnie źródeł niestabilnych - wiatru i słońca. Artysta malarz wbudowany do programów komputerowych przedstawił na postumencie wzburzony wiatrem ocean a na nim umieścił słoneczną górę lodową, o którą mogą się rozbić wszelkie mniemania ludzkie o raju na ziemi bez ognia.
Dlaczego pod pomnikiem dodany jest plaster ujemny -1000 MW? Dzieje się tak dlatego, że w nocy instalacje fotowoltaiczne są konsumentami energii w ilości rzędu 40 MW i trzeba to wszystko zbilansować. Pero, pero...
Kolejny obraz przedstawia udział energii z OZE w całkowitym zużyciu energii w dniu 14 listopada 2020 r.
Udział energii z OZE stanowi około 30% energii zużytej w tym dniu. Nie jest to w całości energia bez produkcji GHG. Gazy cieplarniane są wytwarzane w czasie spalania biopaliw oraz pochodzą także w małej ilości z pary wydobyuwanej z głębi ziemi dla elektrowni geotermalnych (mofety?).
Warto zapoznać się z obrazkami wykonanymi w CAISO otwierającymi podsumowanie roku 2019, którego dane o dostawach energi w całym roku przedstawia moje piąte koło jedno piętro niżej. Oryginalny obraz dotyczy pięciominutowych szczytów dostaw energii z małą porcją GHG, oraz szczytu ważnego dla dostawców energii o maksymalnej mocy w roku - 44,3 GW z 26,5% udziałem OZE. Reszta dostaw pochodzi z elektrowni gazowych, elektrowni wodnych i jądrowej.
Po przejściu przez śluzę kalifornijskich pięciominutowych rozkoszy, wracam do prezentowania swoich długodystansowych myśli wyrażonych na niedoskonałych obrazkach własnej roboty.
Czystą produkcją energii może się pochwalić energetyka wodna oraz energetyka jądrowa, które w opisywanym przeze mnie dniu dawały po około 5% energii. Należą one do grupy energetyki konwencjonalnej, przy czym energetyka jądrowa ma cechy odpowiednie dla budowy postumentu - bazy zużycia energii przez całą dobę; natomiast energia z wód płynących oraz obiegowych w elektrowniach szczytowo-pompowych nadaje się do tworzenia szezlongów potrzebnych dla użytkowników energii - ludzi, żyjących w znanym od tysiącleci cyklu zmiennej aktywności dobowej.
Mając olbrzymie bazy danych pozwalających określić z dużym prawdopodobieństwem dostawy energii słonecznej w takim kraju jak Kalifornia, nie szuka się optymalnego sposobu wykorzystania olbrzymiej ilości energii w czasie jej wytwarzania lecz poszukuje się sposobów ich magazynowania. Wiemy sporo o metodach magazynowania energii, brakuje natomiast informacji o poszukiwaniu sposobów wykorzystania na skalę przemysłową energii słonecznej w procesach energochłonnych i wysokotemperaturowych, trwających od kilku do kilkunastu godzin. Może to być nawet odlewanie złotego cielca po jednej sztuce na dobę, ale w czasie dostaw energii darmowej.
Gremia polityczne chcą chronić klimat zwiększają udział OZE do granic wytrzymałości ludzi i przyrody. OZE są na obecnym etapie przede wszystkim magazynami energii pochodzącej z węgla i węglowodorów. Unia Europejska powinna jako pierwsza w świecie opracować dyrektywę dotyczącą wykorzystania energii z wiatru i słońca z własnych farm produkujących podzespoły dla instalacji OZE, w tym także wiatraków i paneli. Brak dyrektyw o samopowielaniu się elektrowni OZE jest grzechem ciężkim zielonych ludzi wynikającym z troski uczonych żyjących z walki o klimat.
Przyjrzyjmy się pięciu kołom u wozu kalifornijskiego zrywu mającego na celu pchronę klimatu z procentowym udziałem dostaw energii ze wszystkich źródeł OZE w okresie pięciu lat umiejscowionych w środkowym strumieniu historii rozwoju tej branży energetyki.
W statystykach dostaw energii elektrycznej z wszystkich źródeł uznanych za odnawialne, coraz więcej do gadania ma słońce i wiatr. [Uwaga: Zmienna średnica kół jest przypadkowa, nic nie oznacza i wynika tylko z mojej niestaranności w przygotowaniu dowodów łatwych do szybkiego czytania i rozumienia problemu] Widzimy tu malejący w czasie udział energii nieuprzywilejowanych OZE, należących do źródeł bazowych. Obecna moc tych źródeł przedstawia się następująco:
Porównanie produkcji energii z mocą zainstalowaną w poszczególne źródła, uwidacznia mniejszą sprawność elektrowni uprzywilejowanych od elektrowni bazowych. Drogie inwestycje w elektrownie geotermalne, których moc stanowi kilka procent a dostawy energii kilkanaście procent, może doprowadzić nas do błędnego mniemania, czyli wniosku ogólnego o tym dziale źródeł OZE, znanym w Europie od początków epoki pary i elektryczności. Znajomość geologii niech schłodzi wasze gejzery namiętności do tej elektroenergetyki.
Wnioski
Przydomowe instalacje fotowoltaiczne są obecnie uzasadnione a w przyszłości rozwojowe, w związku z przewidywanym wzrostem liczby ludzi utrzymujących się z pracy wykonywanej we własnym domu.
Farmy słoneczne i wiatrowe powinny być budowane przy zakładach pracy zużywających duże ilości energii na sposób ciepła i elektryczności. Ograniczy to turystykę prądu w sieciach po całej Europie.
Ma to ścisły związek z prezentowanymi przez energetyków polskich zamierzeniami wydzielenie w Polsce około 4 tysięcy klastrów energetycznych, mających na celu zużycie energii elektrycznej w miejscu jej powstawania.
Konieczne jest zobowiązanie producentów podzespołów dla elektrowni wiatrowych i słonecznych do zbudowania obok zakładu farm tych elektrowni lub przeniesienia produkcji w ich pobliże. Podniesienie współczynnika procentowego zużycia energii w takich zakładach będzie dowodem rzeczywistej troski o klimat wśród prawodawców unijnych i lokalnych.
Wykształcenie techniczne, praca w zawodzie.
Do pisania na S24 namówił mnie wnuk Jędrzej.
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Gospodarka