Życie
Musimy wciąż skakać z klifów i rozwijać skrzydła w trakcie spadania.
Kurt Vonnegut
Lubię literaturę Kurta Vonneguta. Jego Rzeżnia numer 5 czy Witajcie w małpiarni to naprawdę potężne dzieła. Najbardziej jednak lubię Kocią kołyskę. Dla informacji - chodzi o grę, w którą graliśmy w młodości - chodzi o sznurki rozciągnięte między dłońmi, które drugi gracz chwyta odpowiednio i rozkłada na swoich.
Nie ma żadnego kota, żadnej cholernej kołyski - mówi w pewnym momencie bohater.
Ale nie o kotach. Chodzi o to, że wcale nie jest tak, jak przywykliśmy że jest. Chodzi o to, żeby siebie pokonać, przełamać swoją słabość i chęć komfortowego życia.
Ja tak zrobiłem, bo łatwo jest pić. Łatwo jest uciekać w alkohol, używki, byle uniknąć konfrontacji z emocjami. Z samym sobą. Bałem się spojrzeć w lustro.
Gdy przestałem pić, nie było innego wyjścia jak wziąć odpowiedzialność. Za siebie, za dzieci, za małżeństwo. Próbować być ojcem i mężem. Właśnie to robię wciąż - skaczę z klifu i wierzę, że skrzydła mi się rozwiną.
Codziennie napiszę kilka słów medytacji, otuchy lub rozważań dla siebie i tych, którzy chcą i będą chcieć czytać. W 2024 będę korzystać z książki „ Escape to Joy: 365 Meditations on Love, Fear & the Art of Living”, wydaną przez Geeko Publishing.
Piszę swoje refleksje, przemyślenia, co czuję - bez poprawiania, korekty, zastanawiania. Dzielę się doświadczeniem, siłą i nadzieją.
Jak na mityngach AA.
Jeśli znasz kogoś, kto ma trudność z czytaniem, a uważasz, że to, co piszę może pomóc - notki są dostępne w formie materiału w serwisie YouTube (link do konkretnego dnia pod notką).
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Rozmaitości