tsole tsole
54
BLOG

Rozmowy z Cieniem-Dlaczego wątpliwość?

tsole tsole Kultura Obserwuj notkę 2
- Wyglądasz jakbyś miał chandrę. Coś taki naburmuszony dzisiaj? Wyluzuj, mamy Wielkanoc! A może jesteś chory? - Chory? Być może. Chyba przedawkowałem z myśleniem... - Żartujesz! Myślenia nigdy za wiele. Zwłaszcza w Wielkim Tygodniu jest dobry czas na medytację. - Właśnie po takiej medytacji Pan Bóg zesłał na mnie wątpliwość...

- Wyglądasz jakbyś miał chandrę. Coś taki naburmuszony dzisiaj? Wyluzuj, mamy Wielkanoc! A może jesteś chory?
- Chory? Być może. Chyba przedawkowałem z myśleniem...
- Żartujesz! Myślenia nigdy za wiele. Zwłaszcza w Wielkim Tygodniu jest dobry czas na medytację.
- Właśnie po takiej medytacji Pan Bóg zesłał na mnie wątpliwość...
- Bzdura! Wątpliwości nie pochodzą od Boga! Bóg nie jest Bogiem zamieszania (1 Kor 14:33), siejącym wątpliwości w naszych umysłach, gdzie On już zasiał pewność w Swoim słowie. W rzeczywistości, gdy Chrystus ukazuje się uczniom wątpiącym w Jego zmartwychwstanie, mówi do nich: „Pokój wam!” Uczniowie podążający do Emaus nie rozpoznali Jezusa, bo Zmartwychwstanie, choć zapowiadane, było dla nich zbyt trudne do zaakceptowania, co sprawiło, że ich „oczy były zawiązane”. Zauważ że Zmartwychwstanie Chry­stusa nie zostało objawione wszystkim naraz, lecz wybranym świadkom.
- No tak, przecież w drodze do Emaus Chrystus objawił się kilku uczniom, a nie niezliczonemu tłumowi jak to było choćby podczas kazania na górze...
- No właśnie. Czy myślałeś kiedykolwiek, dlaczego Bóg zdecydował się objawić swoją prawdę kameralnie, poprzez świadków, a nie poprzez ekspresywne i czytelne ukazanie Zmartwychwstałego?  
- Nie zastanawiałem się nad tym.
- A szkoda, może gdybyś spróbował, sam poradziłbyś sobie z wątpliwościami które rzekomo zesłał Ci Bóg. Kluczowym elementem relacji człowieka z Bogiem jest wolność. Bóg celowo zostawia przestrzeń na wątpliwości, błędy i pytania, gdyż tylko w ten sposób człowiek może wybrać Go w pełnej wolności. Gdyby objawienie Boże było całkowicie oczywiste i niepodważalne, nie byłoby miejsca na wybór, a tym samym na miłość.
- Twierdzisz, że Bóg celowo karmi nas wątpliwościami? Myślę, że wątpię...
- Nie jesteś w tym odosobniony. Ludzie poddają w wątpliwość różne aspekty Bożego dzieła. Niekiedy wątpimy w zbawienie, innym razem – w Bożą miłość. Wielokrotnie w swoim życiu będziemy wątpić nawet w wiarygodność Pisma Świętego, istnienie Boga, czy tożsamość Chrystusa. Wątpliwości wpływają na życie wielu wierzących. W rzeczywistości, niczyja wiara nie jest ich pozbawiona. Twoja również. Jeśli twoja wiara jest podatna na zwątpienia, możesz - i powinieneś - dążyć do jej wzmocnienia. Niekoniecznie przez medytację.
- Dopiero co sugerowałeś, że to Bóg karmi nas wątpliwościami! Czy wierzącemu zakazane są wątpliwości w wierze?
- Zakaz to bardzo nietrafne słowo. Wiara to jest przecież realna łączność z Bogiem żywym. Łączność wprawdzie jakby przez zasłonę, ale jej realność potwierdzają na co dzień liczne znaki; łączność przekraczająca doświadczenie, ale również w nim znajdująca wyraz.
- Odnoszę wrażenie, że uchylasz się od odpowiedzi. Powiedz konkretnie: czy zwątpienie leży po stronie dobra czy zła?
- Zwątpienie nie jest czymś złym z natury, staje się jednak niszczącą siłą, jeśli podważa w nas religijne zaangażowanie. Łacińskim odpowiednikiem słowa zwątpienie jest słowo desperatio. Oznacza ono porzucenie wszelkiej nadziei. Jeśli spotkaliśmy kogoś, kto stracił nadzieję lub jeśli sami doświadczyliśmy chwil bez nadziei, to wiemy, jak wielkim cierpieniem jest brak nadziei.
- Jeśli wątpliwości co do wiary przybierają z konieczności postać zwątpienia, a zwątpienie jest czymś aż tak groźnym, jak to przedstawiasz, to jedynym chyba wyjściem z tych układów jest - skoro się już jest człowiekiem wierzącym - przyjmować dogmaty na ślepo i w ogóle się nad nimi nie zastanawiać. Czy jest to jednak postawa godna myślącego człowieka?
- Oczywiście, że nie! Taka postawa to strategia strusia. Wątpliwości są częścią życia. Zmuszają do stawiania sobie pytań, szukania na  nie odpowiedzi, w kon­se­kwencji więc służą poszukiwaniu prawdy. Dopóki żyjemy, mamy wątpliwości. Nie chodzi o to, by ich w ogóle nie było, chodzi o to, aby je twórczo przeżyć, tak, by poprowadziły nas do prawdy, do głębszej i mocniejszej wiary. Tak, wątpliwości mogą być twórcze dla naszego życia. Staną się takimi, gdy spowodują, że będziemy szukać coraz głębszych odpowiedzi na nurtujące nas pytania stawiane przez życie. Trzeba też uświadomić sobie, że pojawiające się w naszym życiu wątpliwości mogą być cenne, gdyż mogą ochronić nas przed grzechem.
- W jaki sposób?
- Wskazują na słabe miejsca naszej wiary, mówią, gdzie nasza wiara potrzebuje umocnienia. Pojawiające się wątpliwości wymagają znalezienia odpowiedzi na nie, zaradzenia im. Gdy to czynimy w porę, przyczyniają się do umocnienia, pogłębienia i ugruntowania wiary. Trwanie w wątpliwościach może doprowadzić do grzechów przeciw wierze.
- A jakie są powody wątpienia? Bo jednak chyba nie jest nim medytacja. Dlaczego wątpimy – czy czegoś nam brak, a może doświadczamy jakiegoś nadmiaru?
- Jedno i drugie! Owszem, mamy nadmiar wiedzy o świecie i niedomiar wiedzy o prawdach wiary, czyli ignorancja religijna. Zdarza się, że ludzie wierzący nie znają swojej wiary, nie znają prawd wiary, albo znają je słabo lub błędnie.
- Jak możemy temu zaradzić?
- Poprzez dobrą formację religijną, która kształtuje sumienia i w ten sposób strzeże przed zwątpieniem. Kto nie ma właściwie ukształtowanego sumienia, komu brak jego prawości, wrażliwości i pew­ności, bardziej niż inni narażony jest na zwątpienie. Temu, kto zwątpił, brak jest nade wszystko pewności sumienia.
- Więc może, w ramach zwalczania mojej ignorancji religijnej, przedstawisz co o wątpliwościach mówi Jezus?
- Z przyjemnością. Oto mój ulubiony cytat: Zaprawdę, powiadam wam: Kto powie tej górze: „Podnieś się i rzuć się w morze”, a nie wątpi w duszy, lecz wierzy, że spełni się to, co mówi, tak mu się stanie. (Mk 11, 23)
- Wygląda na to, że najlepszym antidotum na zwątpienia jest wiara.
- Owszem, pod warunkiem że jest mocna. Jezus ukazując się Apostołom w Wie­czerniku po zmartwychwstaniu pytał ich: Czemu jesteście zmieszani i dlaczego wątpliwości budzą się w waszych sercach? (Łk 24, 38), a tonącemu Piotrowi wyrzucał: Czemu zwątpiłeś, małej wiary? (Mt 14, 31). Piotr zaczął tonąć, bo zwątpił. Zwątpił, bo zamiast wpatrywać się wprost w Jezusa, ufać Mu, zaczął patrzeć na rozszalałe fale jeziora i na widok silnego wiatru uląkł się (Mt 14, 30). I my nieraz w życiu przeżywamy podobne sytuacje, gdy piętrzące się trudności, bolesne wydarzenia przykuwają całą naszą uwagę, tak, że zapominamy o żywej obecności Jezusa, o Jego mocy, która może nas przeprowadzić po wzburzonych falach życia, może je uciszyć. Jezus wyraźnie mówi do Piotra, że jego zwątpienie wynika z małej wiary. Może i my do­świad­czyliśmy, że w obliczu sytuacji trudnych po wielekroć zaskakujących nas i wy­mykających się nam spod kontroli maleje, słabnie nasza wiara, zaczynamy wątpić. Niezmiernie ważne jest wtedy, by – tak jak tonący Piotr – wołać do Jezusa i czynić wszystko, by umocniła się nasza wiara, by wątpliwości nie spa­raliżowały naszego myślenia i działania.
Słaba wiara to przede wszystkim wiara podatna na zwątpienie. To wiara w duszy, która lęka się otworzyć zbyt szeroko na Bożą prawdę i moc. Powinniśmy wówczas wołać do Chrystusa „Wierzę, Panie, ale zaradź niedowiarstwu memu!” (Mk 9,24) Wierzę, Panie, ale tylko Ty sam możesz rozkurczyć moją duszę, która boi się zaufać Ci całkowicie!



tsole
O mnie tsole

Moje zainteresowania koncentrują się wokół nauk ścisłych, filozofii, religii, muzyki, literatury, fotografii, grafiki komputerowej, polityki i życia społecznego - niekoniecznie w tej kolejności.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Kultura