TrzyBezAtu TrzyBezAtu
350
BLOG

O Madonnie, prowokacjach i technikach wywierania wpływu

TrzyBezAtu TrzyBezAtu Kultura Obserwuj notkę 2

Przedwczoraj Koleżanka Małżonka podczas kolejnego przymusowego postoju w korku zwróciła uwagę na plakat zapowiadający koncert niejakiej Luizy Weroniki Ciccone, znanej bardziej jako Madonna. Już sam pseudonim artystyczny tzw. "artystki" (za Robertem Leszczyńskim nie przepadam, ale jego opinię o dorobku tejże pani popieram w całej rozciągłości) jest wystarczającą prowokacją, ale w dobie nieustannego bombardowania medialnego zdążył się już ludziom opatrzyć i tłumy ludzi uznające się za chrześcijan walą na jej koncerty.

Ale wróćmy do plakatu. Otóż koncert "artystki", której pseudonim artystyczny w tłumaczeniu na Polski (uwzględniając kontekst kulturowy, w tym przypadku znaczenie słowa "madonna" w języku włoskim) znaczy po prostu Matka Boska ma mieć miejsce 15 sierpnia. W dniu najważniejszego święta maryjnego w roku liturgicznym. To już nie tylko prowokacja. To już jest najzwyklejsza chamówa.

Ciekawe co by się okazało, gdyby w krajach muzułmańskich pojawiła się piosenkarka, która przyjęłaby imię Fatima (albo jeszcze lepiej, az-Zahra - "lśniąca" lub sajjida - "przywódczyni kobiet w raju") i zorganizowałaby sobie koncert, składający się głównie z ruchów frykcyjnych miednicą w 20. dniu ramadanu, kiedy Fatima ma swoje święto.

Łatwo jest prowokować w politpoprawnym świecie chrześcijaństwo.

TrzyBezAtu
O mnie TrzyBezAtu

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Kultura