Wystarczy spojrzeć na zdjęcie, którym "Rzepa" zilustrowała treść artykułu o spotkaniu Tuska z Putinem, żeby zrozumieć jego prawdziwą naturę. Na tym tle "umiarkowany optymizm" premiera i wszelkie pr-owskie zapewnienia o wielkim sukcesie wypadają wręcz dziecinnie.

Cóż zatem widzimy? Cara i władcę Imperium, znudzonego podejmowanym petentem, który słucha uważnie i przyjmuje uwagi Imperatora. Zupełnie jak w instrukcji dla carskich urzędników z XIX wieku:
Podwładny powinien przed obliczem przełożonego mieć wygląd lichy i durnowaty tak, aby swoim pojmowaniem istoty rzeczy przełożonego nie peszyć.
Tak więc ma rację prof. Wieczorkiewicz, Jan Malicki i inni eksperci, którzy twierdzą, że żadnej poprawy klimatu politycznego nie będzie (chyba, że pójdziemy na wszystkie możliwe ustępstwa). Niezależnie od tego, jakie wigibasy słowne i montażowe będzie Tusk Vision Network stosować.
Chciałem jednak niniejszym wyrazić mój osobisty protest. Premieru Tusku jest szefem rządu państwa, którego jestem obywatelem i z którym, mimo wszystkich codziennych szykan z jego strony, czuję się związany. Prowadząc swoje gry wizerunkowe zapomina, że swoją osobą reprezentuje majestat Rzeczypospolitej. Jeżeli ma on wyglądać tak, jak na powyższym zdjęciu, to ja sobie wypraszam.
Inne tematy w dziale Polityka