Od paru tygodni irytuje mię to, że w najbliższej okolicy cena Pb95 zaczyna się od czwórki z przodu. Tak się składa, że trochę zajmuję się sprawami związanymi z surowcami energetycznymi i wiem, ile kosztuje ropa. Średnio: ok. 50 USD. Kurs USD waha się między 3,3-3,4. Straćmy, niech będzie 3,4. A, co tam, 3,5, bo przecież zakupy ropy, z której rafinowano sprzedawaną dziś benzynę, kupiono jakiś czas temu.
Wynika z tego, że baryłka ropy kosztuje 175 PLN. Czyli litr ropy (baryłka to 159 l): 1,1 PLN.
Akcyza: 1,565 PLN. Razem mamy 2,665 złocisza za litr benzyny (niezupełnie, bo z litra ropy uzyskuje się mniej benzyny, z drugiej strony z tego samego litra produkuje się przecież diesla, smary, parafiny, asfalty i inne wynalazki). do tego dochodzi 0,08 PLN opłaty paliwowej. Należy stwierdzić, że Lotos i Orlen umiarkowanie zdzierają, bo hurtowa cena litra benzyny waha się u nich miedzy 3,08 a 3,1 PLN.
To ja się pytam: Dlaczego na najbliższej stacji 1 litr 95-tki kosztuje 4,18, a na nieco dalszej 4,11? Kto powiedział, że marża stacji i koszty dystrybucji mają wynosić 33% ceny? UOKIK!!!! Gdzie jesteście!!!! Jakiej zmowy przypadkiem nie ma???
Inne tematy w dziale Gospodarka