spodlasu spodlasu
373
BLOG

O początku i końcu wojskowej "Operacji kurskiej". Co będzie dalej?

spodlasu spodlasu Polityka Obserwuj notkę 26


12 marca 2025 roku, ukraiński portal "Суспільне" poinformował, że rosyjskie wojska weszły do bronionego przez wojska ukraińskie miasteczka Sudża w obwodzie kurskim . Jeszcze tego samego dnia, w rosyjskich kanałach informacyjnych rozpowszechniano nagrania na których rosyjskie wojska wymachiwały swoją trójkolorową flagą na centralnym placu tego miasta. Co prawda Generalny Sztab wojsk ukraińskich, w rannym komunikacie z tego dnia, rutynowo informował że: 

"W strefie operacyjnej w obwodzie kurskim jednostki Sił Obronnych Ukrainy odparły wczoraj 33 ataki rosyjskich najeźdźców", jednak już w  wieczornym  komunikacie głównodowodzącego gen. Syrskiego wprost była mowa  o wycofywaniu się wojsk ukraińskich na "bardziej wygodne do obrony" pozycje:

"W najtrudniejszej sytuacji moim priorytetem było i pozostaje ratowanie życia ukraińskich żołnierzy. W tym celu jednostki Sił Obronnych, w razie potrzeby, manewrują na korzystniejsze linie. Do godz. 18.00 na kierunku kurskim nasze oddziały odparły osiem działań szturmowych nieprzyjaciela. Pomimo zwiększonego nacisku armii rosyjsko-północnokoreańskiej będziemy utrzymywać obronę w rejonie Kurska tak długo, jak będzie to właściwe i konieczne" – powiedział Syrski.

Tak kończyła się jedna z większych, trwająca osiem miesięcy, kampanii wojny ukraińsko - rosyjskiej. Cztery dni później New York Times informując o sytuacji w rejonie walk w obwodzie kurskim pisał w tytule artykułu:

"Ukraina wycofuje się ze wszystkich terenów w rosyjskim obwodzie kurskim. Wydaje się, że śmiała kampania, którą Ukraina rozpoczęła latem ubiegłego roku, mająca na celu zajęcie i okupację terytorium Rosji, dobiega końca."

Następnego dnia, w internetowym portalu BBC, mogliśmy wyczytać w nagłówku artykułu, już bez żadnych wątpliwości, że:

"Wszystko się skończyło": Wojska ukraińskie przeżywają odwrót spod Kurska. Tekst, cytując wypowiedzi kilku ukraińskich żołnierzy, opisywał dramatyczne sceny i kulisy ukraińskiego odwrotu z obwodu kurskiego, nazywając go katastrofą z powodu strat jakie poniosła ukraińska armia. Zanim jednak przejdziemy do opisu końcowego aktu tego "dramatu" przypomnijmy sobie jak to wszystko się zaczęło.


Burza przed "kurską burzą" - o kulisach ataku

Połowa roku 2024 nie była wizerunkowo zbyt szczęśliwa dla "Sług narodu", obozu rządzącego Ukraina i dla samego prezydenta W. Zełenskiego. Na początku maja 2024 roku media ukraińskie rozpisywały się o aresztowaniu ministra rolnictwa Ukrainy Mykoły Solskiego, jakie miało miejsce pod koniec kwietnia, podejrzanego (wraz z grupą innych urzędników państwowych) o próbę przywłaszczenia sobie kilku tysięcy hektarów ziemi w obwodzie Sumskim. Następnie, po rozpoczęciu w maju 2024 roku przez Rosję nowej ofensywy w obwodzie charkowskim, do opinii publicznej zaczęły docierać informacje o tym, że pieniądze jakie miały być przeznaczone na budowę linii obronnych w tym rejonie "rozpływały się" w wyniku zakupów materiałów (drewna do budowy umocnień) po znacznie zawyżanych cenach lub podpisywania fikcyjnych umów na budowę umocnień z firmami "słupami". Regionalne wojskowe administracje,   odpowiedzialnie za budowę fortyfikacji, próbując uciszyć nagłośnienie przez media nadużyć,  odmawiały dziennikarzom dostępu do informacji o firmach, które nie wywiązywały się ze swoich kontraktowych zobowiązań na wykonanie  umocnień.

Jednak w wyniku prac powołanej 22 maja parlamentarnej komisji, która zajęła się tą sprawą w ramach działania Rady Najwyższej Ukrainy, opinia publiczna dowiedziała się że: 

"Do tej pory wszczęto już około 30 postępowań karnych w sprawie sprzeniewierzenia środków finansowych na budowę fortyfikacji.  Większa część odpowiedzialnych za malwersacje urzędników to administracja wojskowo-cywilna, za którą odpowiada pion prezydenta. Łączna suma środków zaangażowanych w postępowanie wynosi 20 mld hrywien. Deputowany (Mychajło Bondar), podkreślił, że w czasie wojny osoby zamieszane w malwersacje powinny być pociągane do odpowiedzialności z konfiskatą, z więzieniem, i żeby nie miały możliwości zajmowania tak wysokich stanowisk przez lata, a nawet dożywocie." 

W czerwcu było jeszcze gorzej. Najpierw poinformowano o pobiciu wojskowego, przez ochroniarzy M. Tiszczenki (związanego rodzinnie z A. Jermakiem, szefem kancelarii prezydenta Zełenskiego), deputowanego z partii "Sługa Narodu", nazywanego do tej pory "nietykalnym", który w trakcie późniejszego aresztowania zniszczył swój telefon, żeby nie mógł być wykorzystany jako dowód rzeczowy a kilka dni później media ukraińskie donosiły o zwolnieniu z funkcji dowodzącego wschodnim frontem, gen. J. Sodola. Zwolnienie gen. Sodola nastąpiło po skardze jaką 23 czerwca do Państwowego Biura Śledczego złożył szef sztabu brygady Azow Bohdan Krotewicz, który napisał:

"Napisałem list do SBI, wzywając do przeprowadzenia śledztwa w sprawie jednego generała wojskowego, który moim zdaniem zabił więcej ukraińskich żołnierzy niż jakikolwiek rosyjski generał. Całe wojsko rozumie, o jakiej osobie mówię, ponieważ 99 procent wojskowych nienawidzi go za to, co robi".

W lipcu z kolei, poza rutynowymi już informacjami o patologicznych przykładach siłowej "rekrutacji" ludzi wyłapywanych na ulicy, do opinii publicznej dotarły informacje o katastrofalnych stratach armii ukraińskiej, która miesiąc wcześniej wycofała resztki swoich wojsk z pozycji obronnych na lewym brzegu Dniepru w Krynkach, gdzie, według oficjalnych danych, w ciągu kilku miesięcy walk zginęło ponad 260 żołnierzy a blisko 800 zaginęło bez wieści. Biorąc pod uwagę że armia ukraińska od jesieni 2023 roku (po zakończonej katastrofą "wielkiej letniej ofensywy") do wiosny 2024 roku forsowała Dniepr i atakowała pozycje rosyjskie w jeszcze kilku innych miejscach (Aleszki, Kozacze Lahery, Hoła Prystan) a nie tylko w Krynkach, straty w tych atakach były znacznie wyższe od podawanych oficjalnie. W wyniku tego Komitet Rady Najwyższej ds. Bezpieczeństwa Narodowego, Obrony i Wywiadu podjął decyzje rozpoznaniu, czy operacja wojskowa Sił Zbrojnych Ukrainy w Krynkach, na  lewym brzegu obwodu chersońskiego, była właściwa i celowa.

Na antenie Radia Swoboda, Sołomija Bobrowska - członkini tego komitetu - mówiła:

"Bardzo chciałabym zrozumieć skuteczność, wysiłki, straty, stosowność... I co ta (operacja) pokazała. Decyzja o działaniach wojennych pod Krynkami nie była podejmowana wyłącznie przez tego czy innego dowódcę czy dowódcę brygady. Decyzja została podjęta w Kwaterze Głównej Głównodowodzącego, związanych jest z nią szereg osób z dowództwa wojskowego, w tym prezydent Zełenski.   – dodała Bobrowska.

"Trudno jest w zasadzie planować takie operacje, nawet gdyby było wystarczająco dużo sił i środków. Jakie były w ogóle motywy tej operacji? Nawet w Rosji prawie nie ma generała, który odważyłby się przeprowadzić taką operację bez odpowiedniego wsparcia, jeśli nie ma presji politycznej, chociaż Rosjanie tak naprawdę nie dbają o zasoby ludzkie - skomentował sprawę Iwan Kyryczewski, ekspert portalu wojskowego Defense Express. Ekspert nie ocenił, czy operacja w Krynkach była wojskowo uzasadniona – w szczególności ze względu na szacunek dla tych żołnierzy Sił Zbrojnych Ukrainy, którzy tam zginęli." – dodała w komentarzu redakcja "Suspilne".

Opisuję ten szerszy ukraiński polityczno - medialny kontekst tuż przed rozpoczęciem wojskowej operacji w obwodzie kurskim nieprzypadkowo. Warto go poznać po to by jaśniejsze stały się okoliczności i motywy tego co działo się później.

Euforia kurskiej "pieremogi"

Ukraińska opinia publiczna jednak nie doczekała się wyjaśnień celowości prowadzenia przez ukraińskie wojsko operacji w Krynkach, o której mówiła deputowana Bobrowska. 6 sierpnia 2024 roku, wojska ukraińskie zaatakowały obwód kurski, zaskakując tym nie tylko zgromadzone tam, nieliczne wojska rosyjskie, ale także zachodnich partnerów z USA, Paryża i Londynu (tak przynajmniej brzmi oficjalna wersja) i zajęła w ciągu kilku sierpniowych i wrześniowych tygodni około 1200 kilometrów kwadratowych terytorium Rosji, wywołując tym szaloną euforię nie tylko ukraińskich dziennikarzy ale także przepisujących ich relacje dziennikarzy polskich. W trakcie tego ataku wojska ukraińskie wzięły do niewoli setki rosyjskich żołnierzy, głównie młodych poborowych, którzy z godnie z rosyjskim prawem nie są włączani do walk za granicą (w relacjach niektórych polskich blogerów były to już "tysiące jeńców").

Przez kolejne sierpniowe dni ukraińskie przekazy medialne zapełniły się relacjami o codziennych sprawozdaniach o postępach prowadzonej operacji, jakie przekazywał generał Syrski głównodowodzącemu wojsk ukraińskich W. Zełenskiemu. Wojska rosyjskie cofały się a ukraińskie w pogoni za nimi zajmowały kolejne miejscowości. Media ukraińskie w kolejnych dniach "kurskiej ofensywy", pod koniec sierpnia i na początku września, mówiły także o możliwości okrążenia dużej części wojsk rosyjskich zgromadzonych na przygranicznym terenie obwodu kurskiego, oddzielonego od Rosji rzeką Sejm, na której wojska ukraińskie uderzeniami artylerii i lotnictwa, niszczyły mosty i odbudowywane systematycznie przez Rosjan prowizoryczne przeprawy. Jednak w drugiej połowie września, Rosjanie, silnym kontratakiem, odpychającym wojska ukraińskie od miejscowości Koreniewo oraz zajmując miejscowości Snagost i Wiktorowka położone na południe od Korieniewa, zamknęły temat "okrążenia". Przy okazji należy dodać, że przez te miejscowości wiodła jedna z nielicznych dróg wiodących z obwodu sumskiego na północ, do Rosji, która mogła być używana w celu dostarczania zaopatrzenia wojskom ukraińskim walczącym w tym rejonie.

Początkowo cele tej operacji nie były całkiem jasne. Władze ukraińskie podawały różne jej powody. Mówiono o "przeniesieniu walk na ziemie rosyjskie", "utworzeniu strefy buforowej" przed przewidywanym rosyjskim atakiem na Sumy oraz wywarciu presji na Rosji do przekierowania wojsk z jej silnej ofensywy w regionie donieckim na wschodzie Ukrainy do rejonu kurskiego. W późniejszym czasie coraz głośniej mówiono o tym, że operacja ta miała na celu zdobycie "karty przetargowej" w przyszłych rozmowach pokojowych, zmuszając Rosję do zgody na "bardziej sprawiedliwe" warunki porozumienia pokojowego.

Opinie zachodnich analityków co do realności zakładanych przez władze Ukrainy celów - od samego  jej początku- były jednak mocno sceptyczne i zwracały uwagę na to, że armia rosyjska ma wystarczające rezerwy by powstrzymać ukraiński atak bez ściągania wojsk z donieckiego frontu, który Rosja traktowała jako priorytetowy. Także i w samej Ukrainie w miarę upływu czasu zaczęły pojawiać się coraz bardziej liczne głosy krytyczne dziennikarzy i analityków (J. Butusow, R. Lewijew) jak i wojskowych, wśród których najgłośniej wybrzmiały słowa krytyki z ust gen. Marczenki, ukraińskiego bohatera wyzwalającego jesienią 2022 roku Chersoń, który kilka dni po wygłoszeniu słów wątpliwości co do celowości kurskiego ataku, został wysłany na emeryturę.

W połowie września 2024 roku portal Politico ujawnił także, że usunięcie, na kilka dni przed "ofensywą kurską", ze stanowiska pułkownika E. Iszkułowa, dowodzącego 80-tą  dywizją powietrzno desantową, miało ścisły związek z jego "sprzeciwem wobec wykonania misji, która była niewspółmierna do sił brygady". Jednak sensacyjną była inna informacja przekazana w tym artykule. Dziennikarze Politico powołując się na informacje ukraińskich urzędników, informowali, że jednym z motywów odwałania gen,. Załużnego był jego sprzeciw wobec tej operacji. Według dziennikarzy Politico:

Załużny zarzucał władzom, że po udanym przełamaniu granicy przez elitarne jednostki ukraińskie złożone z czterech brygad, nie było określonego, wyraźnego drugiego kroku. Załużny zapytał: jak już zdobędziemy przyczółek, to co wtedy? Nigdy nie dostał jasnej odpowiedzi od Zełenskiego. – powiedział jeden z urzędników. "Czuł, że to hazard".

Przebieg kampanii w początkowej jej fazie w pełni potwierdzał to co mówili zachodni eksperci. Putin, zupełnie nie przejmował się tym co działo się w obwodzie kurskim, spokojnie, bez pośpiechu ściągając we wrześniu do tego rejonu 810 brygadę piechoty morskiej z Krymu oraz 155 Brygadę piechoty morskiej, które wzmocniły działające już w obwodzie kurskim oddziały specjalne "Achmat" i przeprowadziły pierwsze kontrataki w drugiej połowie września.

Prezydent W. Zełenski upierał się jednak na swoich konferencjach prasowych, że ofensywa kurska wpłynęła na zahamowanie postępów wojsk rosyjskich w Donbasie, podczas gdy zachodni analitycy w tym samym czasie wykazywali, że właśnie od tego momentu postępy rosyjskie przyspieszyły niemal dwukrotnie. Ukraińcy właśnie wtedy stracili Wugledar, Hirnyk, Ukraińsk, Selidowe, Toreck i inne miejscowości, a pod koniec roku także Kurachowe - najważniejsze miasta w systemie obrony ukraińskiej na Donbasie.


Medialna cisza - postępy Rosjan.

Na początku października ukraińska ofensywa w obwodzie kurskim stanęła i rosyjska armia zaczęła stopniowo, systematycznie odzyskiwać terytorium. W tym momencie zainteresowanie polskich mediów tematem osłabło, podobnie zresztą było i w ukraińskich mediach. Jak wyglądała sytuacja w tym regionie do połowy grudnia przedstawia załączony niżej materiał:



W 2025 roku - z polskich mediów -  o działaniach wojennych w obwodzie kurskim można było dowiedzieć się tylko przy okazji sporadycznych, ograniczonych prób ataków wojsk ukraińskich, które próbowano przedstawić jako wielkie ofensywne zwycięstwa, podczas gdy wojska rosyjskie, stopniowo ograniczały powierzchnie zajętą przez Ukraińców, nacierając zwłaszcza wzdłuż granicy z obwodem sumskim, coraz bardziej zagrażając drogom zaopatrzenia wojsk ukraińskich działających na terenie Rosji. W końcu, pod koniec lutego, po zajęciu rosyjskiej miejscowości Swierdlikowo i leżącej na Ukrainie wsi Nowenke  i Basiwka, wojska rosyjskie znalazły się o kilka kilometrów od głównej ukraińskiej drogi zaopatrzenia, wiodącej z Sum, przez Junakiwkę do Sudży, tworząc z niej prawdziwą "drogę śmierci", ostrzeliwaną przez artylerię i kontrolowaną przez wiszące non stop nad drogą rosyjskie drony uderzeniowe. Agencja CNN, powołując się na swoje ukraińskie źródła, opisywała że logistyczna sytuacja wojsk ukraińskich w tym regionie jest krytyczna, a pogarsza ją przedwiosenna odwilż, która utrudnia poprawę zaopatrzenia wojsk ukraińskich drogami gruntowymi. Działające w rejonie kurskim elitarne ukraińskie 95, 80, 82 dywizje powietrzno desantowe oraz 47, 61, 41 zmechanizowane brygady, liczące w tym rejonie kilkanaście tys. żołnierzy, wyposażone w nowoczesny zachodni sprzęt (m. in.  bwp "Bradley" i "Marder", transportery opancerzone Stryker) zostały praktycznie odcięte od zaopatrzenia i możliwości ewakuacji rannych. Redakcja Politico, opisując sytuacje jaka panowała na początku marca w tym rejonie, cytowała jednego z ukraińskich żołnierzy:

„Nasze siły mają trudności z dostarczaniem amunicji i prowiantu. Ewakuacja rannych stała się niebezpiecznym i długotrwałym procesem. Niektórzy żołnierze musieli rotować pieszo, ponieważ transport nie mógł do nich dotrzeć”.

Cytowany przez BBC inny ukraiński żołnierz (Dmyro") opisując okoliczności odwrotu wojsk ukraińskich spod Sudży opowiadał, że: 

"Drogi są zaśmiecone setkami zniszczonych samochodów, pojazdów opancerzonych i quadów (All Terrain Vehicles). Jest dużo rannych i zabitych. Opisał swoją własną ucieczkę, gdy samochód, którym podróżował, ugrzązł. On i jego koledzy żołnierze próbowali wypchnąć pojazd, kiedy zostali namierzeni przez innego drona FPV. Nie trafił w pojazd, ale zranił jednego z jego towarzyszy. (...) Dmytro powiedział, że wielu Ukraińców wycofało się pieszo, a "faceci szli od 15 km do 20 km". Powiedział, że sytuacja zmieniła się z "trudnej i krytycznej na katastrofalną".  Ocenił, że tysiące ukraińskich żołnierzy zginęło od czasu pierwszej przeprawy do Rosji w sierpniu.  "W obwodzie kurskim wszystko jest skończone... Operacja się nie powiodła.

Poniżej zaprezentowano przebieg walk w obwodzie kurskim od stycznia do 5 marca.


Ukraiński odwrót i walki o Sudżę

8 marca 2025 roku wojska rosyjskie rozpoczęły skoordynowany kontratak z kilku kierunków, którego celem było zajęcie Sudży i likwidacja ukraińskiego przyczółka na terenie Rosji. Ukraińska obrona w trakcie tego ataku załamała się błyskawicznie dzięki czemu Rosjanie zdobywali codziennie po kilkadziesiąt kilometrów kwadratowych terytorium i kilka miejscowości. W ciągu kilku następnych dni, w mediach zachodnich jak i rosyjskich,  pojawiły się informacje, że do załamania ukraińskiej obrony doprowadził niespodziewany atak jaki rosyjscy żołnierze przeprowadzili  rurą nieczynnego gazociągu. Przeszli oni niezauważeni 15 kilometrów na tyły ukraińskiego wojska rurą  o średnicy 1,4 m będącą częścią gazociągu Urengoj-Pomary-Użhorod, którym gaz nie jest dostarczany od 1 stycznia 2025 roku.  Źródła rosyjskie podawały, że były to siły specjalne w sile 800 ludzi. Rosyjscy wojskowi wchodzili do rury przez dwa dni i czekali kolejne cztery dni przed wyjściem na zewnątrz w przygotowywanych wcześniej przez oddziały inżynieryjne podziemnych wnękach rury gazociągu. W ataku brali udział bojownicy PKW "Weterani" (byli żołnierze oddziałów "Wagner"), siły specjalne "Achmat  i 30. pułku strzelców zmotoryzowanych. Zadaniem żołnierzy, którzy przeszli przez gazociąg, był udział w szturmie na Sudżę. Według rosyjskiego żołnierza o znaku wywoławczym "Zombie" rurociąg był wyposażony w toalety, był napełniony tlenem, umieszczono w nim amunicję i żywność.

Jakkolwiek opinie na temat wpływu tego ataku, czy innych czynników (jak na przykład udział w walkach wojsk Korei Płn.) na załamanie ukraińskiej obrony, w mediach, zachodnich, ukraińskich i rosyjskich są rozbieżne, to jednak według analityka wojskowego Pasio Paroinena z fińskiej Grupy Black Bird, pomimo tego, że dokładnej liczby uczestników operacji nie można oszacować, atak ten doprowadził do zamieszania i dezorientacji w szeregach Sił Zbrojnych Ukrainy i prawdopodobnie zmusił je do rozpoczęcia chaotycznego odwrotu.

Niezależnie od medialnych ocen tego ataku i jego wpływu na zapaść ukraińskiej obrony należy stwierdzić, że w ciągu tygodnia od rozpoczęcia ofensywy 8 marca, obszar zajmowany przez wojska ukraińskie zmniejszył się z około 500 km do niespełna 100 km kwadratowych. 

Przebieg końcowego etapu walk w obwodzie kurskim można obejrzeć na mapce poniżej.



Epilog. W klasycznej twórczości literackiej każdy dramat zawierał swój epilog, w którym przedstawiano sens prezentowanego utworu. Jaki sens wynika z przedstawionej tu opowieści? Zarysowując szersze, polityczno społeczne tło ukraińskiego ataku na obwód kurski (czy chociażby na Krynki) chciałem zwrócić uwagę na to o czym rzadko lub prawie nigdy nie wspomina się w "relacjach wojennych" z Ukrainy czyli na to, że obecnie, po odsunięciu gen. Załużnego od dowodzenia wojskami ukraińskimi, cele wojskowe wyznaczane są ściśle w biurze prezydenta W. Zełenskiego, przez kierującego tym biurem A. Jermaka i samego prezydenta Ukrainy i mają właściwie sens jedynie polityczny (chociaż i wcześniejsza uparta, krwawa obrona "Fortecy Bachmut", mimo odmiennych rad zachodnich doradców wojskowych także odbywała się w wyniku politycznej interwencji W. Zełenskiego). Służą one głownie poprawie wizerunku prezydenta i jego obozu politycznego, bez zwracania większej uwagi na sens wyznaczanych zadań i operacji wojskowych. 

Jest to właściwie zgodne z ogólną tendencją życia politycznego w tym kraju, czyli totalną centralizacją władzy w jednym politycznym ośrodku. Ogólnie jest to chyba opowieść o tym do czego zdolna jest ekipa polityczna obejmująca partyjną kontrolą wszelkie instytucje i chcąca za wszelką cenę utrzymać się u władzy. Czy ma to pozytywny wpływ na skuteczność realizowanych zadań? Jak widzimy - raczej nie. Czy za niepowodzenie tych zadań odpowiedzialni (politycy) ponoszą odpowiedzialność? Oczywiście tu także odpowiedź brzmi "nie". Czy tego rodzaju działania są czymś wyjątkowym dla Ukrainy? Politycy w takiej sytuacji znajdują zawsze "kozła ofiarnego", zrzucając odpowiedzialność na opozycję lub lub wyszukując jakiegoś "winnego" niepowodzeniom i ukraińscy politycy także takiego "kozła" szybko znaleźli  - został nim generał A. Gnatow, dowodzący do końca lutego połączonymi siłami wojsk Ukrainy. Zostaje jeszcze tylko władzom zapobieżenie pytaniom  "po co była ta operacja?" i jakie były jej koszty i sens? Ale w tym przypadku, jak i w przypadku pytań o sensowność operacji w Krynkach, trzeba będzie ukraińskiej publiczności poczekać na odpowiedź bo właśnie...właśnie wojska Ukraińskie rozpoczęły nową ofensywę. 40 km na południe od Sudży wojska ukraińskie znowu atakują w kierunku Biełgorodu! Ukraińskie media bliskie władzy znowu będą miały swoją "potużną pieriemogę" a obóz prezydenta Zełenskiego chwilę spokoju. Tak to działa.

Errata. Poniżej film przedstawiający skalę ukraińskich strat w obwodzie kurskim. Kilkukilometrowa boczna trasa w obwodzie kurskim z perspektywy rosyjskiego żołnierza od 5 minuty filmu. Wcześniej (do 5 minuty) obraz nowej ukraińskiej ofensywy w kierunku Biełgorodu z perspektywy rosyjskiego drona.








spodlasu
O mnie spodlasu

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (26)

Inne tematy w dziale Polityka