
Spacerując po sandomierskim bruku rozmyślałem sobie. A cóż to, zabroni mi kto ? Jak już jestem stałym widzem seriali, TVN - u, a także wiernym czytelnikiem Gazety Wyborczej to nie wolno mi myśleniu oddawać się ?

Rozmyślałem sobie o tej całej historii. Kogo ona obchodzi ? Kogo obchodzi przeszłość tego miasta ? Kogo interesuje zamek z czasów Kazimierza Wielkiego, Dom Długosza, albo poczta w kamienicy Oleśnickich, związana z " ugodą sandomierską " Albo Brama Opatowska, świadek wielu dramatycznych wydarzeń z naszej historii ? Czy też może kogoś zajmuje Collegium Gostomianum, przesławna niegdyś na całą Rzeczpospolitą uczelnia ?

Albo weźmy takie " ucho igielne. Nie, no może " ucho igielne " to jeszcze kogoś interesuje, bowiem sporo pań fotografowało się wewnątrz ucha dowodząc swojej szczupłości i życiowej skromności. A może i znajomości Ewangelii ? ( nomen omen wg Mateusza )
Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do królestwa niebieskiego.

Takie różne sprawy mnie wówczas zajmowały. Nic wielkiego. Wtedy zadzwonił telefon. To dzwonił Kazimierz. Z tym, że to żaden konkretny człowiek. Miasto takie jest tu w pobliżu. Kazimierz nad Wisłą się nazywa. Też niczego sobie. Dzwonił właściciel " Pensjonatu pod Dębem " z pytaniem kiedy przybędę bo nie wie czy recepcjonistkę odesłać już do Kazimierza, z tym że jak wspomniałem nic złego nie miał na myśli, bo miasto takie jest.
- Jestem w Sandomierzu - odpowiedziałem zgodnie z prawdą - będę przed 20:00
- Niech pan natychmiast opuści to miasto zbrodni i występku - odpowiedział głos w telefonie
- Jak to ? o czym pan mówi ?
- Nie żartuję, tam dzień w dzień albo kogoś mordują, albo rabują, albo jakieś pobicie, a i kidnaping się regularnie trafia
Zaczynałem już wątpić, czy portal booking.com prowadzi jakąś, pobieżną choćby weryfikację hotelarzy, z którymi współpracuje.
- Nie bardzo rozumiem o czym pan mówi ?
- A cóż to Ojca Mateusza pan nie ogląda ?

No i bomba w górę proszę państwa. Patrzę, a tu przy kawiarnianym stoliku siedzi Mietek Nocul. Wycofałem się dyskretnie, przezbroiłem Zorkę 5 i wykonałem kilka zdjęć. Jak Jan Himilsbach na Hali Mirowskiej.


Nie wiem, czy Mietek był na służbie, czy też nie. W każdym razie co chwila podnosił do ust niewielkie naczynko, po czym trzepotał dłonią, a następnie sięgał po colę. Takie zachowanie aspiranta sztabowego Nocula Mieczysława wskazywałoby na to, iż spożywał alkohol. Jeśli na służbie to jest to karygodne i nie dziwi mnie fakt, że Sandomierz jest uznawany za miasto zbrodni i występku. Skoro policja przesiaduje przy kawiarnianych stolikach. Jeśli zaś w dobie koronawirusa aspirant sztabowy Nocul Mieczysław dokonywał dezynfekcji migdałków, to mnie nic do tego. Każdy swój organizm zna i wie co mu najlepiej służy.

Wtedy zrozumiałem, że tak naprawdę to większość ludzi kojarzy dziś Sandomierz, nie z jego przebogatą i interesującą historią, a z Możejką, Noculem, Gibalem i ks. Mateuszem. Wyposażony w takie odkrycie udałem się do obiektu w rynku, określonego w przewodniku jako " Świat Księdza Mateusza "

Replika ołtarza z kościoła ks. Mateusza. Oryginał i plenery kręcone w podwarszawskim Glinniku.
Bo i ja jestem dzieckiem swoich czasów, i ja pasjami o 22:15 ( wg czasu BST ) zaczynam oglądać serial " Ojciec Mateusz " A tam od 23:15 ( wg czasu warszawskiego ) zbrodnia, występek, włamania, porwania, wyłudzenia kredytów i oszustwa. Czyli nihil novi sub sole. Na szczęście ks. Mateusz w przeciwieństwie do Mietka Nocula nie pije i w zasadzie każda zbrodnia jest już przed północą wykryta, a sprawca schwytany... i zapewne ukarany. Bo jak sądzę i w Sandomierzu podsędków rozgorzałych niemało.







Inne tematy w dziale Rozmaitości