Przy okazji nielichego skandalu, jakiego dopuściła się dwójka radiowych dziennikarzy, dzwoniąc do szpitala św. Edwarda i podając się za królową Elżbietę, w celu wyłudzenia informacji o stanie zdrowia Kate Middleton, księżnej Oxfordu (zakończonego samobójstwem pielęgniarki), „Wiadomości” TVP postanowiły zrobić materiał o plusach i minusach prowokacji dziennikarskiej. Opowiedzieć tzw. prostemu widzowi, na ile jest ona dopuszczalna, a na ile jest stosowanie to przegięcie.
Odetchnąłem z ulgą po pierwszej części reportażu. Zawsze mogłem się z ekranu rządowej telewizji dowiedzieć, że tak na dobrą sprawę, to prowokacja dziennikarska jest nasieniem samego szatana, niedopuszczalnym instrumentem ingerencji w sferę wolności osobistej i prawa do prawdy, dawno już niestosowanym w demokratycznych państwach prawa i jako taka powinna być zakazana. Kontrolować władzę, czy ludzi wpływowych to przecież pierwszy krok do zupełnej anarchii, mogli mi wtłaczać dziennikarze z „Jedynki”.
Na szczęście, informacji takiej nie podano. Usłyszałem jednakowoż cokolwiek innego.
Poproszony o komentarz do sprawy b. redaktor naczelny „Super Expressu” – Mariusz Ziomecki – uznał był dziennikarską prowokację za niemalże narzędzie użyteczności publicznej; to właśnie dzięki niej – przekonywał – opinia publiczna dowiaduje się o tym, że syn znanego polityka znajduje zatrudnienie w rządowej agencji, a „dyrektorowi ważnej rozgłośni katolickiej” podstawia się służbowe auto „na życzenie”. Bo to były największe skandale wywołane prowokacją dziennikarską w dziejach III RP, prawda?
I takie stosunkowo najświeższe i najbardziej zapadające w pamięć, czyż nie? Podstawienie służbowej limuzyny pod miejsce gdzie miał czekać podający się za redemptorystę dziennikarz (gwoli ścisłości – nie chodziło o żadnego „dyrektora ważnej rozgłośni katolickiej”), narażając w ten sposób Skarb Państwa na straty rzędu 20 zł wypalonej benzyny, to przecież najpoważniejsze nakrycie nadużyć życia politycznego minionych lat. Żaden tam „sędzia na telefon”, gotowy za mglistą perspektywę pięcia się po szczeblach zawodowej kariery wypuścić na wolność wielokrotnego kryminalistę, okradającego tysiące Polaków z niekiedy oszczędności życia? Co to, to nie! To pewnie w ogóle jest przykład nadużycia prowokacji dziennikarskiej. Bo gdzieżby tak, biednego sędziego gnębić?! Pięknie więc przykład ten przemilczano.
Ale glebić nielubianego ministra za podwózkę dla „redemptorysty” rządową bryczką… O panie, takimi akcjami to demokracja stoi!
"Człowiek w Narodzie żyje nie tylko dla siebie i nie tylko na dziś, ale także w wymiarze dziejów Narodu (...) Polska może żyć własnymi siłami, własnymi mocami, rodzimą kulturą wzbogaconą przez Ewangelię Chrystusa i przez czujne, rozważne działanie Kościoła. Polska może żyć tu, gdzie jest, ale musi mieć ku temu moc. Musi patrzeć i ku przeszłości, aby lepiej osądzać rzeczywistość, i mieć ambicję trwania w przyszłość. Naród jest jak mocne drzewo, które podcinane w swych korzeniach, wypuszcza nowe. Może to drzewo przejść przez burzę, mogą one urwać mu koronę chwały, ale ono nadal trzyma się mocno ziemi i budzi nadzieję, że się odrodzi (...)"
kard. Stefan Wyszyński
sed3ak na Twitterze
Sed3ak Pro, czyli dyskusja na poziomie Pro!
"The mystic chords of memory will swell when again touched, as surely they will be, by the better angels of our nature".
Abraham Lincoln
"Virtù contro a furore
Prenderà l'armi, e fia el combatter corto;
Che l'antico valore
Negli italici cor non è ancor morto".
Francesco Petrarka
Polecam:
"Dzienniki Ronalda Prusa. Część Pierwsza."
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka