Wczorajszy wieczór poświęciłam na wsłuchiwanie sie w mowę aktorów sporu, kto ma lecieć do Brukseli i czym i z kim.
Chciałam zrozumieć czy w tym wszystkim chodzi tylko o niezgodność charakterów i szorstką kohabitację dwóch pałaców prezydenckiego i premierowskiego... czy o coś więcje i coś istotniejszego.
Media, toczący sie od tygodni spór polityczny pt. kto ma reprezentować Polskę na szczycie Rady Europy przedstawiają jako marketingową walkę o wladzę... tę obecna i te przyszłą. Jest to po części prawda. Ale w gruncie rzeczy tylko po części.
Bo tak naprawdę to na naszych oczach toczy się bitwa o wizje polskiej polityki zagranicznej.
Lech Kaczyński chce umocnienia roli Polski w regionie. Bezpieczeństwo Polski widzi w bliskiej współpracy krajów z dawnej strefy sowieckiej. Nie bez kozery pojawił się przeciek, że wobec mnożonych przed Kaczyńskim przeszkód w kraju - choroba jednego z dwóch pilotów - moze do Brukseli lecieć z prezydentem Litwy. Swoje znaczenie też ma spotkanie z prezydentem Czech. Komentatorzy nie wspominają o tym, że Kaczyński jakis czas temu przyrzekł Sarkozyemu przekonywanie prezydenta Klausa do traktatu lizbońskiego. (Stąd chyba to osobiste zaproszenie dla dla naszego prezydenta).
Nie wiem czy w czasie wczorajszego spotkania panowie Klaus i Kaczyński o tym rozmawiali. Jednak trudno mi sobie wyobrazić, żeby spotkanie tej miary polityków mialo tylko wymiar towarzyski... i to w przeddzień szczytu brukselskiego. Szczytu na ktorym będzie poruszany zapomniany juz trochę temat odrzuconego przez Irlandczyków traktatu lizbońskiego.
Budowa bezpieczeństwa Polski i krajów środkowo-europejskich w oparciu o porozumienie regionalne jest dobre dla Polski i dobre dla Europy. Ten kierunek polskiej polityki zagranicznej Kaczyński realizuje bardzo konsekwentnie.
Dlaczego rząd mu w tym chce przeszkadzać zupełnie nie rozumiem.
Być moze chodzi o przyjęcie ponad głowami Europejczyków w sposób niedemokratyczny traktatu lizbońskiego?
Pakiet klimatyczny tez oczywiście jest bardzo ważny. Nie wiem wobec tego dlaczego premier Tusk odrzuca proponowany przez prezydenta podział zadań do wykonania na szczycie. Bardzo jasny i klarowny:
Prezydent - traktat lizboński i Gruzja. Premier - pakiet klimatyczny i kryzys w finansach światowych.
Podział logiczny... i gdyby te zadania zostały zgodnie wykonane... bardzo by to umocniło Polskę.
Obawiam sie jednak, że na przeszkodzie tak realizowanych zadań dla Polski stoją ambicje ministra Sikorskiego.
Bo w tak realizowanym podziale prac to on musiałby wspólpracować z Prezydentem i to jako podległy mu wysoki urzędnik państwowy.
Wykształcenie: administratywistka,(magister administracji po studiach na Uniwersytecie Warszawskim) b. samorządowiec...
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka