Niepanująca nad epidemią koronawirusa oraz spanikowana odbywającymi się w całym kraju antyrządowymi protestami Polek i Polaków władza „dobrej” zmiany wykonuje coraz bardziej desperackie i nieprzemyślane ruchy, - czego najlepszym przykładem jest zamknięcie bez uprzedzenia i w ostatniej chwili cmentarzy w całej Polsce.
Ludzie są wściekli, a sprzedawcy kwiatów z przerażeniem liczą finansowe straty.
Przyszedł mi tedy do głowy pewien pomysł.
Kwiaty mogą wyrażać miłość, przywiązanie czy smutek. Ale też niezgodę, złość i gniew. Nie dziwi więc, że astry, goździki, tulipany czy róże stały się symbolami wielu buntów, wojen i rewolucji.
Powiedzmy sobie otwarcie, że odbywające się obecnie w całym kraju wielotysięczne protesty antyrządowe to już „rewolucja” - obejrzyjcie Państwo koniecznie te zdjęcia z wczorajszego "Marszu na Warszawę " - vide:
https://www.youtube.com/watch?v=BTpCHK7fkdI
Więc tak sobie myślę, że w geście solidarności ze poszkodowanymi sprzedawcami kwiatów, uczestnicy zapowiedzianych na przyszły tydzień protestów mogliby zakupić po jednej chryzantemie i zorganizować pokojowe protesty z chryzantemami w ręku.
W ten sposób pokojowe protesty nabrałyby kolorytu, a sprzedawcy kwiatów mogliby trochę mniej stracić.
Jak to konkretnie zrobić pozostawiam już w gestii organizatorów „Strajku Kobiet”
Krzysztof Pasierbiewicz (popierający protesty em. nauczyciel akademicki oraz bloger oddany prawdzie i sprawom ważnym dla naszego państwa)
Inne tematy w dziale Społeczeństwo