Na kilka dni przed 04.06.89 Kisiel dał w „Tygodniku Powszechnym” felieton, w którym chwalił otoczenie Lecha Wałęsy. Że są tam ludzie konkretni, a jedyny mędrek-humanista to Geremek, a on nieszkodliwy, bo specjalizujący się w tak odległej dyscyplinie jaką jest mediewistyka.
Minął 04.06.89 i wyszła chryja z listą krajową, bo głupole wyborcy zamiast wybrać światłe umysły, skreślali je na potęgę. Sytuację uratował właśnie Geremek stwierdzając, że pacta sunt servanda, znaczy układ okrągłostołowy obowiązuję i zarządzamy wybory raz jeszcze. Tym samym udowodnił, że jest mediewistą bardzo dobrym, bo doskonale opanował kategorie prawne Średniowiecza: jak się dwóch umówiło, to się umówiło, Kościół zatwierdził, a lud boży wykonał.
I tak skończyło się nim się zaczęło. W Polsce nawet mediewista może być niebezpieczny.
Inne tematy w dziale Polityka