STANOWSKI PREZYDENT NA PREZYDNTA, autor Radosław Kaliszak
90
BLOG
Stanowski na prezydenta – beton z konkretami w czasach geopolitycznej sieczki
BLOG
W końcu wiem, kogo poprę w wyborach prezydenckich! Ja, człowiek śrota po POPPiSie, z krwi i kości antykomunista, antynazista, antyhitlerowiec i antyputinista – znalazłem swojego mesjasza politycznego.
Stanowski na prezydenta – beton z konkretami w czasach geopolitycznej sieczki
W końcu wiem, kogo poprę w wyborach prezydenckich! Ja, człowiek śrota po POPiSie, z krwi i kości antykomunista, antynazista, antyhitlerowiec i antyputinista – znalazłem swojego mesjasza politycznego. W tej całej geopolitycznej zawierusze, gdzie świat wygląda jak reality show z Trumpem, Putinem i Tuskiem w rolach głównych, mój wybór padł na Krzysztofa Stanowskiego. Dlaczego? Bo to gość, który ma konkrety, a konkrety w życiu to podstawa – jak śniadanie z jajecznicą i kawa bez fusów.
Patrzę na scenę polityczną i widzę: z jednej strony Koalicja Obywatelska, która obiecuje złote góry, ale jakoś zawsze kończy się na piasku z plaży w Sopocie. Z drugiej – PiS, który betonuje wszystko, co się da, ale zapomina, że nie każdy chce żyć w bunkrze. A tu nagle wchodzi Stanowski – cały na biało, z Kanałem Zero pod pachą i hasłem: "zero konkretów". Ale nie dajcie się zwieść tej ironii, bo to facet, który mówi, co myśli, a nie to, co mu spin doktorzy na kartce napisali. I to mi się podoba!
W obecnej sytuacji geopolitycznej, kiedy Putin straszy nas zza płotu, a Trump tweetuje, że "Polska jest great, ale dajcie mi więcej kasy na NATO", potrzebujemy prezydenta, który nie będzie ani w kieszeni jednego, ani drugiego. Stanowski z Trumpem nie jest skłócony – co dobrze wróży, bo nie chcemy przecież, żeby nas Ameryka z listy znajomych wykreśliła. Ale też nie jest jego fanboyem, więc nie będzie mu salutował przez Atlantyk. Z Putinem pewnie by sobie nie pogadał, ale kto by chciał? Ja na pewno nie – wolę konkrety niż wódkę i niedźwiedzie.
No i najważniejsze: Stanowski nie jest z KO. To kluczowe, bo ktoś musi patrzeć tym liberałom na ręce, kiedy zaczną znów obiecywać autostrady, a skończy się na ścieżkach rowerowych. Z PiS-em też nie ma po drodze, więc nie będzie budował kolejnego muzeum martyrologii za miliardy. On po prostu obiecuje konkrety. Jakie? Nie wiem, ale brzmi to lepiej niż "zrobimy to, co zawsze, tylko drożej". Może konkret to brak obietnic? W sumie w dzisiejszych czasach to już coś.
Wyobrażam sobie Stanowskiego w Pałacu Prezydenckim – zamiast orędzia nagrywa vloga: "Cześć, tu Krzysiek, właśnie zawetowałem ustawę, bo była bez sensu. Subskrybujcie państwo!" I to jest piękne, bo w dobie TikToka i X prezydent musi być youtuberem, a nie tylko garniturem z orderami. A jak Putin zadzwoni z groźbami? Stanowski mu rzuci: "Spoko, Władimir, ale najpierw powiedz, ile masz subów, bo ja mam półtora miliona". I po sprawie.
Wybory 2025 to nie przelewki, ale z Krzysztofem Stanowskim może być przynajmniej zabawnie. A w tych czasach, kiedy geopolityka przypomina grę w Jengę na wietrze, trochę uśmiechu i konkretów to więcej, niż oferują inni. Więc ja, anty-wszystko-zły-ista, mówię: Stanowski – bierz nasze cztery miliony podpisów i rób, co chcesz. Byle konkretnie! KONKRETY!
Zobacz galerię zdjęć:
STANOWSKI2025!
Radosław Kaliszak (znany lepiej jako Drechu Drech, lider grupy Dresfonia, znajomy józefamonety jeszcze z 2010 roku)
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka