STANOWSKI mój KANDYDATESSSS fotografia zrobiona dziś przez Radosława Kaliszaka
136
BLOG
Platforma obiecała... I oszukała!
BLOG
Człowieniu, powiem Ci, ręce opadają.
Platforma obiecała... I oszukała!
No co obiecała? Że będzie ciepła woda w kranie. Taki, wiesz, symbol normalności, europejskości, że odkręcasz i leci miłe ciepełko. A co ja mam?
Człowieniu, powiem Ci, ręce opadają.
Platforma obiecała... I oszukała!
No co obiecała? Że będzie ciepła woda w kranie. Taki, wiesz, symbol normalności, europejskości, że odkręcasz i leci miłe ciepełko. A co ja mam? Ja mam, panie, Junkersa w bloku, który chyba przeszedł na tryb "rosyjska ruletka". Albo leci ziąb jak na Syberii w lutym, albo jak łaskawie zaskoczy, to robi takie BUM, że szyby w kredensie dzwonią, a sąsiadka z trzeciego piętra pyta, czy znowu petardami rzucamy. Ciepła woda? Chyba jak sobie w czajniku zagrzeję! Oszukali, no! Miała być Europa, a jest poligon doświadczalny dla saperów-amatorów w mojej własnej łazience.
Ale wiesz co człowiniu? Dzisiej przewijałem internety, bo co robić, jak wody ciepłej brak, a tu bach! Konferencja na ZERO. I przemawia ON. Pan Jakub Krzysztof Stanowski. Elegancko, konkretnie. Mówi, że będą konkrety. Nie jakieś tam "ciepłe wody w kranie", tylko KONKRETY. Takie, wiesz, namacalne. Pomyślałem sobie - to jest gość! To jest mój kandydat na prezydenta, premiera, a może nawet na administratora budynku, żeby w końcu tego Junkersa ogarnął!
I mówi Pan Stanowski, żeby sobie więcej poczytać na jego stronie. No to wchodzę, patrzę... a tam adres: stanowski2025.de. DE! Jak Deutschland! Myślę sobie, kurka wodna (zimna, oczywiście), znowu jakiś numer? Niemiecka strona? Przecież to pachnie... no, nie wiem czym, ale na pewno nie polską kiełbasą!
Ale zaraz, zaraz! Chwila refleksji. Bo tak sobie myślę... A MENTZEN? To co, super polskie nazwisko jest? Przecież to się nawet z polska nie pisze! Jakieś "tz", jak w Panzerfaust czy innym Blitzkriegu! A Stanowski? Panie, toż to brzmi jak Polska sama! Jak szlachcic na zagrodzie, jak sarmacki wąs podkręcony! Od razu czuć tradycję, historię, a nie jakieś tam germańskie końcówki!
Więc może ta strona .de to taka zmyłka? Taki kamuflaż? Może Pan Jakub Krzysztof Stanowski to taki nasz agent specjalny, co działa pod przykrywką, żeby nam w końcu te KONKRETY załatwić? A może po prostu domeny w Niemczech tańsze, bo tam robioom te Junkersy wybuchające? Kto to wie!
Ważne, że obiecuje KONKRETY. A ja już mam dość tej wiecznej prowizorki i strachu przed każdym odkręceniem kurka. Wolę niemiecką domenę z polskim, sarmackim nazwiskiem, niż polskie obietnice z wybuchającym, niemieckim (no bo Junkers to chyba niemiecki?) piecykiem.
Pozdrawiam. I weź to sobie przemyśl, człowieniu. Bo tu chodzi o przyszłość... i ciepłą wodę. Bez BUM.
Radosław Kaliszak (znany lepiej jako Drechu Drech, lider grupy Dresfonia, znajomy józefamonety jeszcze z 2010 roku)
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka