catrw catrw
192
BLOG

Amerykańskie cła, a polityka goszystowskich elit UE

catrw catrw Polityka Obserwuj notkę 17

Amerykańskie cła, a polityka goszystowskich elit UE

Kraje nakładają cła z kilku powodów, przede wszystkim związanych z celami gospodarczymi, politycznymi i strategicznymi:

1. Ochrona krajowego przemysłu

– Cła podnoszą ceny importowanych towarów, czyniąc je mniej konkurencyjnymi w porównaniu z produktami produkowanymi lokalnie. Zachęca to konsumentów do kupowania produktów krajowych, chroniąc w ten sposób lokalnych producentów i miejsca pracy.

– Mogą również chronić "nowo powstające gałęzie przemysłu" – nowe lub rozwijające się sektory, które potrzebują czasu, aby się rozwinąć, nie będąc przytłoczonymi przez uznanych zagranicznych konkurentów.

2. Generowanie przychodów

– Historycznie rzecz biorąc, cła były znaczącym źródłem dochodów rządowych, zanim podatki dochodowe stały się powszechne. Chociaż w większości krajów rozwiniętych mają one obecnie mniejszy udział w dochodach, nadal wnoszą one wkład w finanse publiczne.

3. Eliminowanie zakłóceń równowagi handlowej

– Cła mogą być wykorzystywane do zmniejszania deficytu handlowego poprzez zniechęcanie do importu i promowanie produkcji krajowej. Mogą one na przykład pomóc w zmniejszeniu różnicy między tym, co dany kraj importuje, a tym, co eksportuje.

4. Przeciwdziałanie nieuczciwym praktykom handlowym

– Kraje stosują cła do zwalczania praktyk takich jak "dumping" (sprzedaż towarów poniżej kosztów), subsydia eksportowe lub manipulacje walutowe przez obce kraje. Środki te mają na celu wyrównanie szans dla producentów krajowych.

5. Dźwignia polityczna i strategiczna

– Cła mogą służyć jako narzędzia w negocjacjach lub do wywierania nacisku na inne kraje w kwestiach pozahandlowych. Na przykład mogą być wykorzystywane do wpływania na politykę imigracyjną lub standardy środowiskowe.

6. Zachęcanie do substytucji importu

– Zwiększając koszty importu, cła zachęcają do krajowej produkcji towarów, które wcześniej były importowane, sprzyjając samodzielności i wzrostowi przemysłowemu.

Chociaż cła mogą osiągnąć te cele, często wiążą się z wadami, takimi jak wyższe koszty dla konsumentów i przedsiębiorstw, potencjalne działania odwetowe ze strony partnerów handlowych oraz nieefektywność na rynku światowym. Ekonomiści generalnie faworyzują wolny handel zamiast ceł ze względu na jego długoterminowe korzyści dla wzrostu gospodarczego i dobrobytu konsumentów.

W kontekście goszystowskiej polityki UE

"....Europa jest kulturą wyczerpaną, zbyt słabą zarówno moralnie, jak i duchowo, by stanąć w swojej obronie. Jej wspaniałe katedry są teraz muzeami, a jego armie to żarty. Nie mogą znaleźć woli ani odwagi, by się bronić, a Europejczycy przekazali swoje rządy skorumpowanym, globalistycznym głupcom, którzy zapraszają Trzeci Świat do całkowitego zniszczenia tego, co było matką cywilizacji.

Amerykanie są nimi zasmuceni i zniesmaczeni. Trudno jest wytłumaczyć Amerykanom, dlaczego mielibyśmy wydawać nasz skarb i płacić naszą krew za narody, które uciskają własnych obywateli i przyjmują fałszywą demokrację. Nawet Wielka Brytania, ojciec naszej demokracji, zamieniła się w politycznego tatusia bez wyjścia. Dlaczego mielibyśmy utrzymywać specjalne stosunki z krajem, który wysyła policjantów do domu rodziców narzekających na politykę szkolną? Pod rządami Demokratów próbowali to zrobić tutaj, a my to odrzuciliśmy. Pokazaliśmy przynajmniej odrobinę męskości w obliczu tej małostkowej tyranii. Ale dopóki Europejczycy nie wykażą swojego zaangażowania, by zrobić coś z własnym zniewoleniem, nie jest jasne, jak możemy pomóc. Z pewnością nie powinniśmy ich chronić przed innymi europejskimi dyktaturami – nie mamy żadnego interesu w sędziowaniu wśród ciemiężców. Fakt, że potrzebują nas do tego, odzwierciedla ich decyzję, by zasadniczo się rozbroić i stać się żałosnymi państwami opiekuńczymi współpracującymi z zagranicznymi pasożytami i rodzimymi.

Krótko mówiąc, nie można oczekiwać, że Ameryka będzie – i nie zamierza – troszczyć się o Europę bardziej niż Europejczycy.

Naszą reakcją jako Amerykanów na faszystowskie czyny, takie jak wrobienie Le Pen, powinno być głośne i odważne potępienie i pogarda. To, co robią, jest naprawdę obrzydliwe – i niebezpieczne. Powinniśmy to powiedzieć, zwłaszcza, że ich obywatele nie mogą tego zrobić bez obawy przed pukaniem do drzwi. Europejska klasa rządząca nienawidzi tego słuchać, zwłaszcza gdy J.D. Vance wyjeżdża za granicę i mówi im prawdę do ich zadowolonych z siebie, bladych twarzy. Ich wybredna furia, gdy demaskuje ich fałszywą demokrację i kłamstwa na temat wolności, jest przezabawna. Ale wszystko, co powinni od nas dostać, to rozmowa. Pozwólmy im radzić sobie samemu. Nie są godni specjalnych relacji i niemożliwe jest sformułowanie spójnego i przekonującego wyjaśnienia, dlaczego pojedynczy amerykański spadochroniarz miałby zginąć w obronie jakiegokolwiek kraju, który odmawia dopuszczenia do startu swojego najpopularniejszego polityka, ponieważ establishmentowi nie podoba się jego program.

Z pewnością powinniśmy wyciągnąć wnioski z tego, co dzieje się tam, chociaż, jak widzieliśmy, Demokraci próbowali wielu z tych samych taktyk. To, że do tej pory zostali pokonani, świadczy o tym, że Amerykanie nie są jeszcze całkowicie załamani. Nie jesteśmy gotowi na bycie chłopami pańszczyźnianymi, a fakt, że mamy więcej broni niż ludzi, stanowi potężną ochronę przed tyranią, którą globalistyczna lewica chciałaby narzucić również w Ameryce.

Wzdrygam się na myśl o tym, co by się stało, gdyby Trump został zamordowany lub gdyby udało im się usunąć go z listy wyborczej. Ale nie drżę ze względu na siebie. Jeśli coś trafi do wentylatora, ja i tacy jak ja zwyciężymy. Zamykam się na los kretynów, których chciwość, korupcja i głupota wywołałyby konflikt, do którego nie są przygotowani. I mam na myśli walkę. Tak się dzieje, gdy klasa rządząca używa skorumpowanego systemu, aby zablokować wyrażanie woli ludu i nie pozostawia żadnej pokojowej drogi, aby została wysłuchana. Jesteśmy tu bardzo daleko od tego, ale gdyby do tego doszło, patrioci walczyliby o naszą Konstytucję i naszą wolność. Elita i jej sługusy? Kto dokładnie miałby walczyć? Kto jest gotów umrzeć, aby wprowadzić w życie Zielony Nowy Ład, narzucić DEI lub wpuścić kolesi do dziewczęcych toalet? Harry Sisson uciekł do Kanady, by stać się seksualnym szkodnikiem w miejscowym sklepie Tima Hortona, zanim jeszcze wziął do ręki karabin.

Czy w Europie dojdzie do rewolucji? Francja słynęła kiedyś ze swoich buntowniczych ludzi. Jest dużo gniewu, ale wśród obywateli nie ma już zbyt wiele broni – nigdy, przenigdy, nie oddawaj swojej broni i, prawdę mówiąc, idź kupić broń i amunicję. Z drugiej strony, nie ma też zbyt wielu żołnierzy, których rządy mogłyby użyć do tłumienia własnych obywateli i zmuszania ich do zaakceptowania dyktatury, gdyby masy europejskie zdecydowały się opuścić swoje małe, nędzne mieszkania i wyjść na ulice. Brzydka prawda jest taka, że wojny domowe niekoniecznie wymagają broni. Setki tysięcy ludzi zostało zamordowanych w Rwandzie przy użyciu noży i maczet. Być może Keir Starmer wybiegał myślami w przyszłość, kiedy zakazał używania mieczy ninja.

Wojny domowe są najmniej domowymi rodzajami wojen. Najlepiej ich unikać.

A może po prostu zaakceptują obraz przyszłości, który jest pomarszczonym pantoflem Gucci na zawsze wydeptanym na ludzkiej twarzy. Być może manipulowanie systemem sądownictwa w celu zapewnienia, że zwolennicy popularnych przywódców zostaną pozbawieni praw wyborczych, nie wywoła wśród ludzi większej reakcji niż narzekanie w ich dziwacznych językach obcych. Ale jeśli jesteś zaznajomiony z historią, a większość naszej elity już nie jest, możesz pamiętać Juliusza Cezara i jego przekroczenie Rubikonu. Rubikon był granicą z Italią, której rzymski prokonsul służący za granicą nie mógł przekroczyć na czele swoich uzbrojonych oddziałów. Cezar wiedział, że jeśli zrzeknie się imperium i powróci do Rzymu jako cywil, jego wrogowie polityczni użyją sądownictwa, aby go zniszczyć. Nie zrezygnował więc ze swojego imperium, gdy powrócił do Rzymu. Przyprowadził swoich legionistów.

Można by wskazać, że polityczni wrogowie Cezara w końcu go zamordowali po tym, jak w zasadzie stał się dyktatorem, jeśli nie tytułem. To prawda. Cezar słynął z miłosierdzia dla swoich wrogów. Kilku mężczyzn, którzy go zabili, otrzymało jego ułaskawienie. Facet, który przyszedł po nim, nie popełnił tego błędu. Spadkobierca Cezara wytropił tych morderców i zabił ich wraz z wieloma innymi ludźmi. Oktawian August obwołał się wtedy cesarzem, ponownie w rzeczywistości, jeśli nie tytułem.

Ostatecznie elita prawdopodobnie lepiej by zrobiła, gdyby nie zadzierała z Cezarem i zajęła się problemami plebsu, który go uwielbiał. Być może historia uczy nas, że dzisiejsi popularni przywódcy, tacy jak Donald Trump i Marine La Pen, nie są ostatnią szansą dla ludzi. Są ostatnią szansą globalisty.

To, co stało się z Marine Le Pen, najpopularniejszą polityczką we Francji, której właśnie zabroniono kandydowania w wyborach pod najgorszym pretekstem, nie jest wyjątkiem. Staje się to regułą na Zachodzie, a także w innych miejscach, gdzie bycie poza głównym nurtem autoryzowanego establishmentu, lewicowa polityka globalistyczna stała się kryminalizacją. W niektórych miejscach, takich jak Wielka Brytania i Hiszpania, przybiera to formę prześladowania ludzi za mówienie rzeczy, których rządzący nie chcą usłyszeć. W innych miejscach, np. w Niemczech, początkujące partie populistyczne, które zdobyły znaczną liczbę głosów, są nieformalnie, a czasem formalnie, marginalizowane i zagrożone delegalizacją. Ale to kryminalne prześladowanie przywódców staje się coraz bardziej popularne. Zdarzyło się to Bolsonaro w Brazylii, Netanjahu w Izraelu, Georgescu w Rumunii i Le Pen we Francji. W każdym z tych przypadków autorytarni establishmentowcy w zasadzie próbowali wrobić polityka, którego nie mogli pokonać przy urnie wyborczej. Oczywiście, ich amerykańscy odpowiednicy próbowali zrobić to samo z Donaldem Trumpem tutaj, a kiedy to nie zadziałało, ich sojusznicy próbowali go zamordować. Na szczęście nie udało im się w obu tych dziedzinach – ludzie, którzy podżegali do tych okrucieństw, byli zbyt głupi, by wiedzieć, że to oni powinni być najbardziej wdzięczni za porażkę. To nie są czyny silnych i pewnych siebie przywódców, którzy wierzą w siłę i popularność swojej ideologii. Są to akty autorytarystów, którzy różnią się od Putina nie swoją naturą, ale tylko zasięgiem. Do tej pory nie wyrzucili nikogo z okna na piątym piętrze, o którym wiemy, choć nie wiemy, czy aktywnie zmusili do tego mordercę, który próbował zabić Trumpa w Butler – ten, który próbował zastawić na niego zasadzkę na Florydzie, był aktywnym członkiem ich kolektywu – ale cieszyliby się, gdyby któraś z prób się powiodła. Na szczęście Ameryka nie zaszła tak daleko, by wybór ludu nie mógł przeważyć, chociaż przeciwnicy w sądownictwie, reżimie, mediach i innych miejscach robią wszystko, co w ich mocy, aby zapewnić, że człowiek, którego ludzie wybrali do rządzenia, nie będzie mógł faktycznie korzystać z władzy urzędniczej.

Europejscy autorytarni politycy wciąż jednak mają zdolność do miażdżenia opozycji. Jest ku temu kilka powodów, w tym fakt, że większość dobrych Europejczyków już dawno temu wyjechała do Ameryki lub Izraela, a ci, którzy pozostali, to w dużej mierze zniewoleni lub zdegradowani  ludzie...." - Kurt Schlichter


...

catrw
O mnie catrw

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (17)

Inne tematy w dziale Polityka