We wtorek prezydent Gdyni Wojciech Szczurek opublikował w „Rzeczpospolitej” i na Salonie24.pl apel o ochronę polskich interesów w Brukseli. Najwyższy czas zrozumieć i zaakceptować zasady gry panujące na europejskim rynku i przestać brzydzić się lobbingiem.
Po dekadzie w UE i ćwierćwieczu niepodległości trzeba ocenić nasze miejsce na świecie. Szurek słusznie lokuje Polskę na pozycji kraju aspirującego – wciąż nie gramy bowiem na miarę swoich możliwości. Wciąż z syndromem młodszego brata staramy się nadgonić Niemcy, Wielką Brytanię, Francję. Problem w tym, że zaakceptowaliśmy ich reguły gry, ale nie podjęliśmy wyzwania wygrania z nimi. Pokornie stoimy w szeregu, licząc na to, że w końcu wierność i potulność nam się opłaci.
Powiem teraz straszną dla wielu osób w Polsce prawdę – brukselskie korytarze są pełne lobbystów. Tak proszę państwa, tych którzy nad Wisłą kojarzą się wyłącznie z Markiem D. i korumpowaniem posłów. A jak to wygląda w mitycznej Europie? Według raportu think-tanku Corporate Europe Observatory kilka lat temu w przypadku jednej z regulacji dotyczącej spekulacji finansowych zgłoszono 1600 poprawek i uwag. Według informacji z PE, ponad połowa pochodziła od lobbystów i prywatnych firm. Nikt nie stracił za to pracy, nikt nie potępiał w czambuł. Takie są bowiem zasady gry – każda firma, każdy kraj ma swoje interesy i musi ich bronić. I temu między innymi służy lobbing.
Czas pojąć tę prostą zasadę i wejść do UE z własnym lobbingiem. Mała Łotwa potrafiła ochronić swoje wędzonki przed nowymi wyśrubowanymi normami, Francja dla ochrony swoich interesów wyprostowała banany i zamieniła marchewki w owoce. Te regulacje to nie są unijne absurdy, ale wynik brutalnej walki o ochronę interesów poszczególnych państw. Dekada to wystarczająco dużo, by się tego nauczyć. Nie ma co się obrażać na świat, tylko zacząć używać tych samych narzędzi. Nowoczesny patriotyzm to wspieranie własnych inwestycji, takich jak lotnisko w Kosakowie, jak budowa stoczni czy utrzymanie własnych linii lotniczych. Z proszącego nowicjusza musimy stać się wreszcie w Unii rozgrywającym graczem – po to, byśmy mogli budować lotniska tam gdzie uważamy, że jest to dobre dla rozwoju naszego państwa.
Inne tematy w dziale Polityka