Relacja człowieka do Boga bywa porównywana do relacji małżeńskiej. A w małżeństwie, wiadomo - bywa różnie. Czasem nawet bardzo różnie, chociaż te „różności” pojawiają się jakoś same - nikt ich nie zaprasza, przynajmniej jawnie. Podobieństwo jest jednak połowiczne - Bóg się nie znudzi nigdy, ciągle jest zakochany, stęskniony. Tylko ja coraz bardziej nijaki, coraz bardziej skłonny do zdrady.
Inne tematy w dziale Społeczeństwo