Wybierzmy okres w historii, ot - kilkanaście lat, zanotujmy trzęsienia ziemi o wielkości znaczącej, co najmniej 4 w skali Richtera, oraz ich miejsca, punkty - epicentra. Otrzymamy mapę płyt tektonicznych - granice ich zostaną wyrysowane przez te punkty.

Osiem, dziesięć, dwanaście tysięcy lat temu tych danych nie było - akurat trwało przejście z Mezolitu do Neolitu - lecz rozsądnie jest przyjąć, że mapka wyglądałaby podobnie. Pomyślmy o znanych nam antycznych i pre-antycznych cywilizacjach i zlokalizujmy je na mapie. Tam powstawały, gdzie trzęsła się ziemia. Nie wszędzie, bo warunki klimatyczne i jeszcze nieduża liczność ludzi w rejonie nie pozwalały na to. Tak więc, niestety, nie znamy Beringii ani Oregonii - bo ich nie było, zbyt mało luda, zbyt zimno (trząść sie i zarazem marznąć - niezbyt dobry pomysł na początek cywilizacji).
Czemu trzęsienia ziemi - i to te większe - sprzyjały powstawaniu cywilizacji? Cztery w skali Richtera - to zaledwie szklanki zabrzękną, może jakaś się przewróci. Pięć - już rzeczy spadają z półek. Sześć - półki spadają, i ściany pękają, budynki się walą...
Ach, to przecież Wielkie Rzeki są kolebkami cywilizacji! No, przecie nie kolebkami - czyli żłobkiem, lecz raczej tylko przedszkolem. Żłobkiem były rejony nawiedzane dokuczliwymi i częstymi trzęsieniami ziemi.
Tak twierdzę. Proponuję debatę. Debata to jest to. Bez debaty nie ma lokaty (głosów za, przeciw). Kto nie debaci - ten traci. Kto debaci - też traci, ale znajdzie się wśród braci.
A inne podziały? Cywilizacja łacińska, kurdybańska, biżuteryjna? Chyba coś pokręciłem... Nie, nie pokręciłem, te nowe podziały to tylko wtórne, PR-ne... kiełbasa wyborcza, dżem z pieprzem...
Inne tematy w dziale Rozmaitości