Zwą się one po polsku "przekroje", po angielsku "schab od kości", a po niemiecku "Schnitten" (schab bez kości, tak jak w "Wienerschnitzel").
Wprowadza się je na pierwszym porządnym kursie analizy matmatycznej, gdy po raz pierwszy schodzi z tapety lista rzeczy do zapamiętania, z grubsza odpowiadająca jednym zdaniem na pytanie "co to jest", a wchodzi pytanie - dlaczego coś jest, i skąd. Na przykład - liczby.
Za dawnych czasów, serwowane je tuż po szkole, która pobieżnie ucznia zdążyła była wyedukować. Choć w klasyce - Euklides i wiek XVII - bywało, całkiem przyzwoicie. Dzięki temu znaczna część narybku - może nawet 20% - nie miała oporów przed zaakceptowaniem cięć i kotletowego modelu liczb rzeczywistych. Dzisiaj, przy przewadze książki kucharskiej i recept narzuconych - trudniej.
Słowo "kotlety", z jednej strony pochodzi od "cięcia", a raczej od odcinania, a z drugiej - od kości. Nie ma sprzeczności, bo pradawniej mięso odcinano od kości, tak nożem przy wargach. Oczywiście, z czasem sens cięcia i odcinania się zgubił, i nikt już się nie wzdryga, gdy słyszy "kotlety mielone", najwyżej z racji doświadczeń gastrycznych, ale już nie z powodów semantycznych.
Tak, kotlet mielony to zaprzeczenie esencji i kwintesencji kotleta. A już o kotlecie z marchewki nie wspomnę, bo zgroza ogarnia.
Otóż, Dedekind około roku 1860 wpadł na pomysł, iż by tnąc porcję schabu - ta na dziś, ta na jutro - trzeba nieodzownie dokonać cięcia w jakimś punkcie. Bo jak nie można, to schab podejrzany, sama kość albo gorzej. Z tej nieodzowności wynikło istnienie continuum liczb rzeczywistych. Taki pierwiastek z dwóch, na przykład, podejrzewany o istnienie już od paru tysiecy lat, siedział sobie gdzies w tym schabie, gotów do wycięcia.
Albowiem, cała procedura - trik cięcia - opiera się na prawie podstawowym, który każdy przyjmie. Że jeżeli tylko można ciąć, to się da ciąc. Jest to tak zwane Supremum Principle - Prawo Krańca Górnego - lecz mało gdzie się pisze, że trzeba je przyjąć.
Inne tematy w dziale Kultura