Nie wiem czy Donald Tusk jest przeciwko aborcji na tyle, że uważa, iż powinna o tym decydować kobieta, z pewnością jednak strach jaki budzi u najmłodszych dzieci powinien kazać nam się zastanowić, czy aby jest to godna osoba na posła Rzeczpospolitej Polskiej. Całe szczęście, że ten fakt zauważyła nieceniona Nelly Rokita, która akurat w atakowaniu Pana von Tuska nie ma najmniejszego interesu, gdyż w Warszawie startuje z listy PiS zaledwie z numerem 2.
Doskonale pamiętam to słynne przemówienie Tuska w patriotycznym przedszkolu Orle Gniazdo, kierowanym przez skromnego poznaniaka Pana Przemo Kudlińskiego (dla przyjaciół conkret)
Łżeberbecie - krzyczał Tusk i to był dopiero początek. - Nie dość, że kradniecie cukierki, szczacie w pieluchy to jeszcze stoicie tam gdzie stoi woźna.
Maluchy rzeczywiście się przestraszyły, w końcu do tej pory czytały tylko o smoku wawelskim, który był adoptowany przez Adama i Ewę.
- Wiemy kim są wasi rodzice, wiemy gdzie kupują pampersy i dlaczego nie chcą nasz poprzeć. Skończyła się pobłażliwość, od dziś koniec z waleniem kupy w majtki i zabawami w Polaczka z pięciolatkami. Zrobimy tutaj porządek. Żadnych układów.
Maluchy zaczęły beczeć, Przemo podtykał im Krytykę polityczną, żeby się wyśliniły, ale to było mało. Nie pomogło nawet zwyczajowe czytanie Karłowicza i Gawina, bobasy za nic nie chciały usnąć.
Nic dziwnego Tusk darł się jeszcze bardziej – Za dłubanie w nosie - leżakowanie, za malowanie czerwonych gwiazdek - klęczenie na grochu, a za rzucanie chlebem w kaczki - kara dwóch k l a p s ó w. Bobasociuchy, z głupimi nie będę wdawał się w spór nawet jak mają trzy latka.
Dzieci rozryczały się wtedy na dobre, Jacek i Placek przestały gryźć pluszowy księżyc, mały Andrzej nie bawił się już cukrowym burakiem, a Romankowi aż odkleiły się wąsiki Hitlera. Tylko dzięki zdecydowanej postawie dyr. Kudlińskiego i siostry Elżbiety i ojca Tadeusza odbyło się bez długoletniej psychoanalizy.
I jedynym szczęściem w nieszczęściu było to, że do tego przedszkola nie chodzi wnuczka Pana prezydenta, bo inaczej musiałby ciągle znosić te inwektywy. A tak do straszenia ma swojego nowego dziadka z SLD.
Uparty centrolewicowiec, niedogmatyczny liberał i gospodarczy i obyczajowy, skłaniający się raczej ku agnostycyzmowi, fan F.C. Barcelony choć nick upamiętnia Ferenca Puskasa gracza Realu Madryt email:
gamaj@onet.eu
About Ferenc Puskas: I was with (Bobby) Charlton, (Denis) Law and Puskás, we were coaching in a football academy in Australia. The youngsters we were coaching did not respect him including making fun of his weight and age...We decided to let the guys challenge a coach to hit the crossbar 10 times in a row, obviously they picked the old fat one. Law asked the kids how many they thought the old fat coach would get out of ten. Most said less than five. Best said ten. The old fat coach stepped up and hit nine in a row. For the tenth shot he scooped the ball in the air, bounced it off both shoulders and his head, then flicked it over with his heel and cannoned the ball off the crossbar on the volley. They all stood in silence then one kid asked who he was, I replied, "To you, his name is Mr. Puskás". George Best
His chosen comrades thought at school He must grow a famous man; He thought the same and lived by rule, All his twenties crammed with toil; 'What then?' sang Plato's ghost. 'What then?' Everything he wrote was read, After certain years he won Sufficient money for his need, Friends that have been friends indeed; 'What then?' sang Plato's ghost. 'What then?' All his happier dreams came true - A small old house, wife, daughter, son, Grounds where plum and cabbage grew, poets and Wits about him drew; 'What then.?' sang Plato's ghost. 'What then?' The work is done,' grown old he thought, 'According to my boyish plan; Let the fools rage, I swerved in naught, Something to perfection brought'; But louder sang that ghost, 'What then?' “What then”” William Butler Yeats
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka