...Ujawnię decyzję w dniu przesłuchania - mówi Zbigniew Ziobro pytany, czy w poniedziałek stanie przed komisją śledczą badającą aferę Pegasusa...
Tupet pana Ziobro zawsze dotrzymywał kroku jego odwadze. Brawura: "przez tego pana nikt nigdy więcej nie umrze", śpiewająco wręcz współgrała z kajającym chlipaniem: "idźmy razem". No i umówmy się, mało kto, w kontrze do opinii biegłych sądowych orzekających o zdolności odpowiadania przed sądem, odważyłby się na epatowanie opinii publicznej pozowanymi zdjęciami w pidżamie.
A czy w podobnej sytuacji, nawet gdyby znalazł się jakiś aż tak odważny, to czy posunąłby się do hiperbolizowania swojego ciężkiego pidżamowego losu dziećmi? Czy prędzej zostawiłby to w domyśle brukowym mediom, które dyskretnie naprowadzone z radością te dzieci same by wyciągnęły?
Do czego zmierzam? Ano do tego, że zasłanianie się złym stanem zdrowia i dziećmi fajnie może wygląda w jakimś Pudelku, ale w sądzie liczy się wyłącznie opinia biegłych. Jeśli jeszcze chwilę temu biegli dopuszczali odpowiadanie przed sądem, to zgranie zamieszczania zdjęć z terminem wezwania nie dowodzi nagłego pogorszenia stanu zdrowia, tylko raczej nadzwyczajnego przypływu witalności i woli walki.
Woli za wszelką cenę uniknięcia odpowiedzialności za swoje czyny. Wyjątkowo żałosne.
A sam sposób zwyczajnie obrzydliwy.
Inne tematy w dziale Polityka