Po dawkinsynach mamy dzieciury. Co to za zwierzę ? Ano, jest to człowiek nie w pełni ukształtowany, który idzie na łatwiznę i świadomie nie chce mieć dzieci. Nie chce bo ważniejsza dla niego jest praca i zabawa. I to wystarczy, żeby go obdarzyć pogardliwą etykietką i wyśmiać.
Takie podejście zaprezentował Unicorn w tekście : http://pitulandia.salon24.pl/83669,index.html. Dzisiaj wpadł mi w ręce reportaż w ostatnich Wysokich Obcasach. Głowy nie dam ale wydaje mi się , że chodzi o stanowisko zaprezentowane w nim przez kilka kobiet i jednego faceta : http://kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53581,5443616,
Niemowletami_sie_brzydze.html
Dlaczego praca i szeroko rozumiana zabawa ( wszak w zakres tego pojęcia wchodzi udział w życiu teatralnym czy muzycznym ) nie może być dla kogoś ważniejsza od zajmowania się dziećmi ? Dlatego zanim przyjmie się i zacznie być powszechnie stosowane kolejne zabarwione pogardą i nieuzasadnione określenie , warto przeczytać reportaż i samemu sobie wyrobić pogląd.
Jeśli o mnie chodzi to uważam każdy ŚWIADOMY wybór za równouprawniony. Rozumiem ludzi wybierających świadomą rezygnację z macierzyństwa czy ojcostwa , nie uważam ich za gorszych w czymkolwiek a namawianie kogoś do "dziecioróbstwa" uważam za kolejną po aborcji próbę prawicowej indoktrynacji.
Dla wiadomości czepialskich - rozmnożyłem się już dawno więc nie teoretyzuję "na sucho". Było to w wieku 30 lat więc mam niejako porównanie obydwu tych stanowisk.
Inne tematy w dziale Polityka