Piotr Piętak Piotr Piętak
220
BLOG

Edukacja jest ekonomią

Piotr Piętak Piotr Piętak Gospodarka Obserwuj notkę 0

 Dlaczego powoli Polska staje się peryferią intelektualną cywilizowanego świata ? Otóż odpowiedz jest banalna i znają ją wszyscy : dlatego, że przez ostatnie 22 lat imitowaliśmy rozwiązania wypracowane na zachodzie i co gorsza imitowaliśmy je bezmyślnie, zapominając, że  w niektórych dziedzinach nasza kultura wypracowała rozwiązania, które u nas są całkowicie zapomniane, a na zachodzie znają je wszyscy zainteresowani. 

 

Czy ktoś w Polsce zdaje sobie sprawę, że polski teatr zrewolucjonizował  współczesna ekonomię i zarządzanie, która jak  twierdzi n.p Jeremy Rifkin  nie jest już gigantyczną fabryką, lecz sceną teatralną na której sztuki reżyserują specjaliści od zarządzania i marketingu.  W ekonomii spektaklu produkcja dóbr kultury zmienia całkowicie organizacje przedsiębiorstwa podporządkowując jego codzienną aktywność regułom gry obowiązującym w teatrze. Dlatego też niektóre wyższe szkoły zarządzania - n.p w Columbie lub Northwestern - wprowadziły do swojego  programu nauczania podstawy sztuki dramatycznej.

 

Menadżer XXI wieku musi być dobrym aktorem, bez umiejętności gry, bez umiejętności manipulowania ludźmi przy pomocy głosu, ruchów ciała, bez perfekcyjnego opanowania gestu jako ''nośnika sensu'' nie mógłby on zarządzać dzisiejszym przedsiębiorstwem. Zatrzymajmy się chwile nad tym problemem. Socjologią ''teatralizacji'' życia zawodowego były prace Ervinga Goffmana,  jej metodologią działalność awangardowych teatrów Grotowskiego i Kantora. Na pozór pytania nurtujące obu artystów nie mają nic wspólnego z tendencjami współczesnej - nam nie im - ekonomii : w 1944 Tadeusz Kantor notował ''doprowadzić twór teatralny do tego punktu napięcia, gdzie krok jeden dzieli dramat od życia, aktora od widza '' i  po 30 latach tworzenia widowisk w teatrze Criciot 2 w następujący sposób podsumowuje swoją sceniczną filozofie :

 

''Dramat na scenie musi się nie dziać ale stawać, rosnąć w oczach widzów. Dramat się staje. Musi się stworzyć wrażenie jakoby rozwój wypadków był samorzutny i nieprzewidzialny.''

 

Dokonując destrukcji teatru jako sztuki obaj wybitni artyści wyczuleni są jednocześnie na jego potęgującą się obecność w  życiu. Swoimi przedstawieniami i autokomentarzami Kantor i Grotowski przerzucają pomost pomiędzy epoką kiedy teatr był jeszcze teatrem a życie życiem i naszymi czasami, kiedy najlepszą sztuką - co prawda coraz mniej zrozumiałą - jest codzienna egzystencja. To nie przypadkiem w ich przedstawieniach widzowie stają się aktorami, a scena i widownia są instalowane w szatni, gdzie wszyscy razem odgrywają życio-teatr.

 

Kiedy gramy ? Kiedy jesteśmy - i czy jest to wogle możliwe - autentyczni ? Pytania pisarza W. Gombrowicza stają się obsesją reżysera Jerzego Grotowskiego. Tworzywem pisarza jest słowo. Tworzywem reżysera człowiek. Jego ciało. Śledząc eksperymenty Grotowskiego przeprowadzane w teatrze Laboratorium i jego kolejne inscenizacje – np. Książę Niezłomny czy Apocalypsis cum figuris - widzowie stawiali sobie mimo woli  pytania :  dlaczego gest powitania przypomina często gest pożegnania, czy nasze ciało mogłoby się poruszać inaczej, dlaczego chodzimy na nogach a nie na rękach ?

 

Doszedłszy do kresu teatru Grotowski, obdarł go po drodze z tajemnicy, rozebrał do naga, udowodnił że jest on rzeczywistością i dlatego właśnie dzisiejsza postmodernistyczna kultura oparta na ekonomi spektaklu powinna go uważać za swego Mojżesza. To samo można powiedzieć o Kantorze, którego artystyczny wysiłek polegał głównie na zacieraniu wszystkich granic istniejących między sceną a życiem. Artur Sandauer podsumowując jego działalność stwierdził :

 

''Stajemy wobec zjawiska paradoksalnego : teatru, który udaje, że teatrem nie jest, starannie wyreżyserowanego widowiska, które podaje się za próbę, działalności wreszcie reżysera, która chce uchodzić za improwizacje - sztuki słowem, która chce stać się rzeczywistością".

 

Fachowcy od marketingu rozpoznają w tych zdaniach opis swojego życia zawodowego. Bo czymże innym jest współczesny akt kupna-sprzedaży jak nie ''wyreżyserowanym widowiskiem'', ''teatrem, który udaje, że teatrem nie jest'' ? Kantor i Grotowski w trakcie kolejnych aktów destrukcji teatru, sceny, aktora tworzyli jednocześnie teologiczne scenariusze niezbędne do funkcjonowania  kulturowego kapitalizmu, byli - zachowując wszystkie proporcje - jego Lutrem i Kalwinem bez których – wg. analiz Maxa Webera - pojawienie się kapitalizmu przemysłowego byłoby praktycznie niemożliwe.

 

Wpływ wybitnych polskich artystów nie był rzecz jasna porównywalny z historyczną rolą odegraną przez XVI wiecznych teologów, lecz niewątpliwie przyczynili się oni do ukształtowania kultury gospodarczej nowej ekonomi i dlatego - między innymi - są tak wysoko cenieni na Zachodzie. Czy my jednak o tym wiemy ? Czy zdajemy sobie sprawę, że nasza kultura i tradycja często zawierała odkrycia stanowiące bazę współczesnej ekonomii i (technologii także o czym za chwile) ? Co z tego wynika dla nas ?

 

Otóż, po pierwsze wynika z tego, ze Ministerstwo Kultury czy Edukacji jest także Ministerstwem Ekonomii, ze inwestując np. w rozwój teatrologii powinno się jednocześnie nawiązać współprace z szkołami zarządzania a także opracowywać wspólne programy rozwoju  z Ministerstwem Gospodarki , ponieważ wszelkie innowacyjne działania inicjowane są w „gospodarce napędzanej wiedzą” na przecięciu sztywnego resortowego funkcjonowania naszych ministerstw, po drugie państwo powinno  inwestować w całość kultury i stworzyć wspólnie z przedsiębiorstwami instytuty badające zależności miedzy np.  reklamami i polska poezją.

 

Przecież reklamy odwołujące się do tradycji polskiej groteski są oglądane najchętniej. Lekceważenia – w okresie transformacji - całej naszej tradycji intelektualnej doprowadziło do tego, ze nawet odkrycia logiczne twórców szkoły lwowsko-warszawskiej Łukasiewicza, Leśniewskiego, Tarskiego – tak podziwiane w Europie i USA – są u nas   praktycznie nieznane. A odkrycia te zrewolucjonizowały zasady programowania. Każdy informatyk na świecie musi poznać tzw „wyrażenia polskie” czy „zapisy beznawiasowe”. We Francji już w szkołach średnich licealiści uczą się zapisywać działania matematyczne w formie ‘’l’expression polonaise’’. Słynne wyrażenie, które zna każdy informatyk :

 

i ++

 

było wymyślone właśnie przez polskich logików i wykorzystane po raz pierwszy w budowie systemu Unix, starszego brata Linuksa, systemu, który w przeciwieństwie do Windowsa umożliwia czytanie programów informatycznych czyli umożliwia zrozumienie jak – na jakich zasadach – zbudowany jest komputer czy Internet. Nauka tego systemu w szkołach średnich jest moim zdaniem podstawowym warunkiem  wyrwania naszego kraju  z  niszy cywilizacyjnej w jakiej w tej chwili się znajduje.

 

Dlaczego ?  . Istnienie małych i dużych przedsiębiorstw zależy – o wiele bardziej niż w przeszłości – od stopnia autonomii ich personelu. Znikają hierarchiczne struktury, upowszechnia się coraz bardziej horyzontalny typ relacji organizacyjnych, w których zakres odpowiedzialności każdego pracownika wzrasta niepomiernie w porównaniu z zasadami pracy obowiązującymi w przedsiębiorstwie XX w.. W tych warunkach wartość pracownika nie jest wyznaczona tylko przez studia wyższe, lecz także przez typ otrzymanej w szkole edukacji.

 

W elektronicznej ekonomi pracownik musi umieć przystosować się do ciągle zmieniającego się kontekstu ekonomicznego i technologicznego, co wymaga stałego podnoszenia kwalifikacji. Warunkiem skutecznej pracy jest szybkość z jaką analizuje się i apsorbuje zmianę, ponieważ zmiana jest cechą charakterystyczną naszej cywilizacji. Paradoksalnie, doskonała znajomość i ciągłe używanie tylko jednego systemu operacyjnego utrudnia – a czasami wręcz uniemożliwia – naukę innych opartych na odmiennych zasadach oprogramowań.

 

Ekonomiści nazywają to zjawisko blokadą innowacyjną. .Dlatego pluralizm metodologiczny w nauczaniu informatyki jest konieczny właśnie z punktu widzenia praw rządzących ekonomią elektroniczną ,Szkoła powinna uczyć uczenia się.  Ciągła nauka – to jest aksjomat XXI wieku - stała się częścią naszego życia  zawodowego i codziennego. W opinii ekonomistów to system edukacyjny decyduje o miejscu zapóźnionych cywilizacyjnie społeczeństw – takich jak Polska – w światowym podziale pracy.

 

Czy jest jednak możliwe – biorąc pod uwagę ilość godzin przeznaczoną na naukę informatyki w szkole – zaznajomienie uczniów z dwoma systemami operacyjnymi , co oprócz ewidentnie korzystnej dla pedagogiki wykładu różnorodności metodologicznej, umożliwiłoby również praktyczne zrozumienie przez młodzież zasady konkurencji na której oparta jest współczesna ekonomia ?

 

Byłby to niewątpliwie eksperyment, ale nauczanie informatyki jest ciągłym eksperymentem. Konkurencja informatyczna – gdyż używając różnych systemów uczniowie porównują je i oceniają – w szkole jest ważna także z innego powodu : gwarantowałaby niezależność programów szkolnych od strategii marketingowej przedsiębiorstw produkujących oprogramowania oparte na prawie własności. Powszechnie wiadomo, że przedsiębiorstwa te traktują systemy edukacyjne jako doskonałe narzędzia do zaznajamiania i – co gorsza – do przyzwyczajania uczniów do używania w przyszłości swoich produktów.

 

Jeżeli uważamy, że celem nauki informatyki w szkole nie jest wychowywanie konsumentów używających automatycznie – czyli bezmyślnie – oprogramowań potężnych firm takich jak Microsoft, lecz kształcenie podstaw metodologicznych informatyki i nabywania umiejętności obsługiwania narzędzi informatycznychzbudowanych według różnorodnych zasad to wniosek wydaje się być oczywisty.

 

Piotr Piętak  redaktor portalu mediologia.pl  Zapraszam na Darmowy Kurs Linuxa   

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Gospodarka