Natychmiast po zwycięstwach 2015 – formacja aktualnie rządząca osiągnęła niebywały sukces: wykryła agenta rosyjskiego w polskiej polityce. Rach-ciach-ciach – i doktor nauk politycznych, były rzecznik formacji współrządzącej, polityk o cechach baranka, choć konsekwentny do bólu, założyciel nowej drobnej partii politycznej, widoczny na arenie międzynarodowej, patronujący think-tankowi – wylądował za kratkami. W dzień swoich urodzin sąd przyklepał wniosek służb i prokuratury, trzy miesiące odosobnienia.
I co? Po trzech miesiącach „pudła” – dołożono trzy kolejne. To oznacza, że w dochodzeniu służb pojawił się jakiś błąd. Najwyraźniej Dra Mateusza Piskorskiego zatrzymano zbyt wcześnie: kontrwywiad myślał, że ma w worku lisa, ale lis okazał się kotem. Porządny szef zawiesiłby takich kontrwywiadowców i zamieniłby ich w podawaczy kawy poważniejszym fachowcom.
Aresztowanie szpiega, które po 6 miesiącach nie daje się zamienić w akt oskarżenia – oznacza porażkę. Albo oznacza, że w całej zabawie chodzi o coś innego. Współaktywiści Przewodniczącego partii Zmiana byli indagowani o źródło finansowania plakatów i podobne geszefciątka. Też bezskutecznie. A prokuratorstwo raz za razem wnosiło o kolejnie 3-miesięcznice – i je dostawało w prezencie.
Po 18 miesiącach (6 x 3 miesiące) – Dr Mateusz Piskorski nadal siedział, współ-aktywiści uczestniczyli w łże-przesłuchaniach o byle co, zaś aktu oskarżenia jak nie było tak nie ma.
1. Partia Zmiana znalazła „techniczny” sposób na ominięcie dziwnej, bezprawnej niechęci Sądu Rejestrowego do zarejestrowania partii, aresztowania dokonano na kilka dni przed rozstrzygającym zebraniem organizacyjnym;
2. Służby polskie realizują zadanie amerykańskie, bowiem partia Zmiana jest jedynym konsekwentnym ugrupowaniem antyamerykańskim, trafiającym USA i jego knowania w podbrzusze, a nie na oślep;
3. Dr Mateusz Piskorski padł ofiarą gniewu Ukraińców, którym nie w smak było antymajdanowe stawianie spraw na forum międzynarodowym (a że Ukraina jest na postronku politycznym USA – wracamy do wariantu drugiego;
W tej sprawie nic się kupy nie trzyma. W swojej korespondencji i publicystyce namawiałem Prezesa: niech poseł Jarosław Kaczyński da poręcznie za człowieka, któremu przez dwa lata nie zdołano „przypiąć” żadnego grzechu, opluto jego wizerunek, poddaje się go traumom, marnuje mu się robotę polityczną i stosunki rodzinne.
Niestety, widać że Prezes niewiele w tej sprawie może, bo przecież chce, jest człowiekiem, ma wrażliwość, nieprawdaż? Coraz bardziej obawiam się o to, że stanie się nieszczęście, bo inaczej kroi się odszkodowanie kosmiczne. A że dotąd funkcjonariuszom oskarżającym go i bijącym – nic się nie stało, prokuratorstwo zaś i sędziostwo ma coraz wyraźniejsze bielmo na oczach – Mateusz sięgnął po armatę tego samego kalibru, z jakiej strzelono do niego:
DR MATEUSZ PISKORSKI JEST – IN SPE – KANDYDATEM NA URZĄD PREZYDENTA WARSZAWY. Gotów jest kandydować z aresztu. Nie on pierwszy w polskiej historii.
Dr Mateusz Piskorski jest człowiekiem od zarania zmierzającym ku dojrzewaniu w patriotyzmie oraz ku przekuwaniu wrażliwości społecznej w czyn eliminujący nędzę wykluczeń. Jeśli tak ma wyglądać jego szpiegostwo – to ogłaszam, że projekt Osada Obywatelska jest kuźnią szpiegów. No, fachowcy z ABW, do roboty!
Komentarze
Pokaż komentarze (21)