Szok i niedowierzanie - to pierwsze słowa które nasuwają się po spotkaniu Zelenski-Trupm.
Studiowanie na stosunkach międzynarodowych przekonało mnie, że wszystko jest dobrze przygotowane i uzgodnione i nie ma miejsca na żadne przypadkowe zachowania i wypowiedzi legło w gruzach po tym spotkaniu.
Zachowanie oby prezydentów było nieprofesjonalne. Zelenski chyba poszedł na daleko, bo jest przekonany, że Ukraina walczy w obronie zachodniej cywilizacji. I inni muszą wspierać Ukrainę. Trump zaś od razu zareagował i się uruchomił, gdy Zelenski zaczął dyskutować z JD Vancem. Wszedł na jego terytorium i wódz plemienia musiał stanąć w obronie swojego człowieka.
W bieżącym tygodniu najlepiej wypadł o dziwo Macron. Widać profesjonalizm dyplomacji francuskiej. Nie wchodził w słowo jak Starmer, który chciał być kolegą Trumpa i przyćmić jego gwiazdę. Typowy Angol, mogę tak powiedzieć po kilku latach mieszkania tam. Macron stał obrócony do Trumpa, gdy ten przemawiał na konferencji. Pozwolił mu błyszczeć. Starmer zaś myślał ze zaspokoi wysokie ego Trumpa wręczając mu zaproszenie od króla do Szkocji? Chyba jednak nie tedy droga.
Co teraz? Scenariusze na najbliższe miesiące są dwa:
- Trump wycofa pomoc i nic się nie zmieni. Front przesunie się na zachód, ale Ukraina nie padnie. Za jakiś czas dotrze do niego że Putin jednak go oszukał. Przypomnę, ze Obama też rozpoczął reset z Rosją i Putinem, a potem był wśród tych który najbardziej krytykował Putina. Być może tą samą drogę przejdzie Trump.
- Niemcy wreszcie się obudzą i razem z Francją i Wielką Brytania zaczną wspierać Ukrainę. Wejdą za USA.
Rosja prowadzi szturmy używając stare łady i hulajnogi elektryczne. Jak długo jeszcze może prowadzić ofensywę? Rosję trzeba dobić. Nie żeby upadła na mniejsze państwa, bo nikt poza Polską tego nie chce, ale żeby nie stanowiła zagrożenia na najbliższe 50 lat. Kupować rosyjską ropę można jak najbardziej, tyle ze pieniądze powinny iść na zakup ziemniaków i dóbr konsumpcyjnych, a nie uzbrojenie.
Inne tematy w dziale Polityka