Na portalu wpolityce.pl zamieszczana jest sonda, w której czytelnicy mogą głosować, by wyrazić swoją opinię na konkretnie wybrany temat. Do niedawna w sondzie pokazywano liczby głosujących na daną opcję, a każdy mógł to sobie przeliczyć na procenty. Od pewnego czasu już tych liczb nie ma i pojawiają się procenty, z których nijak nie da się odtworzyć oryginalnych liczb. Dawniej z zainteresowaniem śledziłem jak zmienia się wynik głosowania i byłem trochę zdumiony, że w granicach błędów statystycznych ten wynik zawsze ustalał się bardzo wcześnie, potem pozostawał bez zmiany, a jedynie zwiększająca się liczba głosujących poprawiała statystycznie jego dokładność. Można było wnioskować, że w zasadzie czytelnicy tego portalu w pełni samodzielnie i świadomie natychmiast ustalają swoją opinię, a to, co się potem dzieje, różne dyskusje, głosy szczególnie ważnych osób, czy cała publicystyka analizująca tę konkretną sprawę, nie mają praktycznie żadnego wpływu na decyzje głosujących w dalszym biegu sondy.
Gdzieś wcześniej nawet próbowałem zwrócić uwagę socjologów, że obserwacja przebiegu tego typu sond w różnych miejscach może dostarczyć niebanalnych informacji o podatności głosujących na opinie propagowane w różnych środowiskach, czy przez tzw. kręgi opiniotwórcze. Bo nie chodzi tutaj o sam wynik, który odzwierciedla postawy danej grupy czytelników, w tym przypadku czytelników portalu wpolityce.pl, chodzi o obserwację jego zmiany, lub braku zmiany w biegu głosowania. A konkretnie, gdyby zaobserwowano nagłą zmianę trendu w opiniach nowych głosujących, należałoby poszukać korelacji tego zjawiska z jakimś wydarzeniem, wypowiedzią, czy też domniemywać manipulację wynikiem. Teraz redakcja pokazuje już tylko procenty i skończyła się moja zabawa, ale okazało się, że nawet te procenty mogą wskazać na coś niedobrego.
Od środy 27 czerwca, gdy przegłosowano nowelizację ustawy o IPN, portal polityce.pl uruchomił sondę, w której postawiono pytanie: „Jak oceniasz decyzję o korekcie ustawy o IPN?” Do wyboru były trzy odpowiedzi i bardzo szybko ustalił się wynik: Źle - 54%, Dobrze - 38%, Nie mam zdania – 8%, który jak zwykle bywało trwał stabilnie przez dłuższy czas. Od pewnego momentu wynik zaczął się systematycznie zmieniać i choć nieznane są liczby głosujących, by tak się stało, wynik już w piątek ustalił się na poziomie pokazywanym dzisiaj (w sobotę): Dobrze - 52%, Źle - 40%, Nie mam zdania - 8%. Jest to wynik całkowicie odwrócony, ale na taką skalę, że jest to bez precedensu w dotychczasowych sondach i nie mam wątpliwości, że ktoś się tutaj zabawił. Nie wiem, czy redakcja portalu uznała, że jest politycznie potrzebne, by wyniki sondy zmodyfikować, czy też ktoś z polityków wydał poufne partyjne zalecenie, by zmienić wynik sondy oceniającej źle korektę ustawy. Jestem natomiast przekonany, że nie było to „naturalne” zjawisko. Dalej już IBRIS swoim sondażem załatwił sprawę, a ich wynik jest mocno propagandowo eksploatowany, mimo kiepskiej wiarygodności firmy.
W powyższej sondzie sam głosowałem, że korektę ustawy oceniam źle, ale wbrew temu, całkowicie wspieram decyzje podjęte przez polityków, bo mam pełne zaufanie co do ich intencji i wiem, że stanęli wobec konieczności, których okoliczności tylko im są znane. Paradoksalnie, twierdzenie, że „Żydzi rządzą”, zawsze dotychczas uznawane za antysemicki wybryk, znalazło się tutaj jako powszechnie przyjęta prawda, zwłaszcza wśród Żydów, którzy się tym szczycą, często tym grożą i chętnie demonstrują swoją moc, jawnie pokazując swój potencjał wpływania na postawę administracji USA. Musimy zatem przyjąć realia, ale udawanie, że to co osiągnięto w związku z nowelizacją ustawy jest zwycięstwem, to już całkiem niepotrzebna łyżka miodu w beczce dziegciu.
W usprawiedliwieniu faktu, że w nowelizacji ustawy wyrzucono możliwość karania za pomawianie państwa i narodu polskiego o zbrodnie popełniane przez innych, podaje się, że byłoby to i tak nieskuteczne w przypadku cudzoziemców, a o to przede wszystkim chodzi. Tymczasem takie rozpatrzenie pomówienia w ogóle nie wymaga ekstradycji kłamcy i jego uczestnictwa w procesie. Sąd po ustaleniu prawdy o szczegółach, źródle i treści pomówienia i o tym, kto jest sprawcą, przy pełnym dostępie pełnomocników pozwanego do udziału w procesie, mógłby orzekać wyrok, którego wykonanie będzie zawieszone, a egzekwowane wtedy, gdy kłamca pojawi się na terenie Polski. Faktycznie byłby to wyrok, który praktycznie oznaczałby zakaz wjazdu takich oszczerców do Polski. Sądzę, że od początku inne rozwiązanie byłoby lepsze i wystarczająco skuteczne. Należałoby powołać specjalny sąd i zespół sędziowski wyspecjalizowany w sprawach takich pomówień, by mógł orzekać właśnie zakaz wjazdu do Polski dla kłamców. Lista osób z takim statusem „persona non grata” musiałaby być dostępna publicznie.
Najważniejszym wydarzeniem, wokół którego zogniskowana była nowelizacja ustawy, było wspólne oświadczenie Premierów Polski- M.Morawieckiego i Izraela B. Netanyahu, które z wielką pompą określono jako historyczne, zwycięskie i otwierające całkiem nową sytuację. Politycy są zmuszeni do takich opinii i wcale im się nie dziwię. Nie da się jednak Polaków przerobić na ów tłum dworzan, którzy podziwiają „nowe szaty cesarza”, bo zbyt wiele jest wśród nich owych dzieci, które wykrzyczą dostatecznie wcześnie, że „król jest nagi”.
Nieprawdą jest, że to wspólne oświadczenie zawiera jakikolwiek fragment mówiący o tym, że obok Żydów także Polacy byli ofiarami niemieckich zbrodni. Starannie to w całości dokumentu przemilczano, mimo że ten kontekst Holocaustu jest w relacjach polsko-żydowskich tego okresu jednym z najbardziej istotnych. Uznano, że zbrodnia była przeciw narodowi żydowskiemu i przeciw wszystkim Polakom żydowskiej narodowości. Potwierdzono tym samym, że wszystko co związane jest z tymi zbrodniami dotyczy wyłącznie Żydów. Warto przypomnieć historię z klipem Fundacji Ruderman Family, gdy szczególnie mocno zaprotestowali Żydzi, bo użyte słowa „Polish Holocaust” mogły kojarzyć się z bardziej niewygodną dla nich prawdą. Pisałem o tym, gdy to się działo: https://www.salon24.pl/u/krakow-broda/846501,podziekowania-dla-przyjaciol-z-organizacji-the-ruderman-family-foundation.
Nieprawdą także jest, że obok antysemityzmu postawiono na równym poziomie antypolonizm. Antysemityzm w osobnym zdaniu potępiono i zadeklarowano zaangażowanie w zwalczanie wszelkich jego przejawów. W praktyce oznacza to, że będzie jak zawsze – Żydzi będą uprzywilejowani immunitetem wykorzystującym oskarżenia o antysemityzm. Antypolonizm jest tylko „odrzucany”, a nawet ta formuła jest rozmyta dodatkowym wyjaśnieniem, że dotyczy to także „innych negatywnych stereotypów narodowych”.
Jest natomiast w tym dokumencie wprost zaznaczone, że „nie zgadzamy się” na oskarżanie Polski i całego narodu polskiego o winę za zbrodnie Niemców. Niby ważne, ale cóż za łaska, 73 lata po zakończeniu wojny, Żydzi, którzy wiedzą o tym czasie wszystko, przyznają, że to nie była polska zbrodnia i obozy śmierci nie były polskie. Obok tego natychmiast przywołane są zbrodnicze zachowania niektórych Polaków, które w ogólnym bilansie ofiar dotyczą kompletnie innej, nieporównywalnej skali, a nie ma w ogóle słowa o znacznie poważniejszych winach wielu Żydów współpracujących z okupantem.
Dokument otwiera mocno fałszywe zdanie: „W okresie ostatnich trzydziestu lat relacje między naszymi państwami i społeczeństwami opierają się na głębokim zaufaniu i zrozumieniu.” Prawda jest taka, że my wciąż nie mamy wpływu na to, jak wyglądają relacje naszych przywódców państwowych z Żydami, zbyt wiele dzieje się za kulisami i ponad nami. Wiemy natomiast, że ostatnie 30 lat przyniosło cały ciąg wydarzeń i zjawisk w relacjach polsko-żydowskich, które w zasadzie na długo wykluczyły zaufanie i zrozumienie naszych społeczeństw. Jest to jakby okres 30 lat podsumowujący cała tysiącletnią historię współżycia obu narodów, a szczególnie smutne jest podsumowanie tego wszystkiego co wydarzyło się w XX wieku, w tym w latach powojennych.
Warto, by do Żydów dotarło, że po tym wszystkim co się stało w XX wieku, Polacy i Żydzi mogą wytworzyć bardzo dobre wzajemne relacje, ale tylko wtedy, gdy pełna prawda nie będzie przez nikogo tłumiona i każdy będzie mieszkać w swoim domu, na swojej ziemi.
Jestem emerytowanym profesorem w dziedzinie fizyki jądrowej. Zawsze występuję pod własnym nazwiskiem.
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Społeczeństwo