Karolina Nowicka Karolina Nowicka
91
BLOG

Ja nie jestem OK, Ty nie jesteś OK. O przemocy psychicznej.

Karolina Nowicka Karolina Nowicka Zdrowie Obserwuj temat Obserwuj notkę 23


Czym jest przemoc psychiczna? W Necie można znaleźć wiele szczegółowych artykułów na ten temat, każdy może sam znaleźć opis tego zjawiska. W świadomości takiego jak ja laika przemoc psychiczna jest po prostu bezustannym wywoływaniem potężnego dyskomfortu emocjonalnego u drugiej osoby; zastanawia mnie jedynie, czy dotyczy to wyłącznie celowego działania, czy także nieuświadomionego, które jest wynikiem określonych predyspozycji psychicznych sprawcy czy wręcz określonego światopoglądu, nakazującego traktować innych jak istoty gorszego sortu.

Chciałabym tutaj zacytować fragment tekstu dotyczącego przemocy psychicznej:

Przemocą psychiczną są: krzyk, groźby, straszenie, wywieranie presji i przymusu, manipulację, np. wzbudzanie poczucia winy, osądzanie, ocenianie, krytykowanie, oskarżanie, oczernianie, ciągłe niepokojenie, wyzywanie, poniżanie, lekceważenie, ośmieszanie, upokarzanie, zawstydzanie, ujawnianie tajemnic, uporczywe milczenie, ignorowanie, krzywdzenie zwierząt domowych należących do osoby doznającej przemocy itp.

No i tutaj mam zagwozdkę, bo o ile część z tych zachowań wydaje mi się obiektywnie podła, o tyle niektóre można interpretować w dość swobodny sposób. Przykładowo: wyzywanie i zawstydzanie – czy jeśli robię to w ramach rewanżu za cudze chamstwo (np. ktoś zaczął mnie atakować, używając obelżywych słów), to jest to do przyjęcia? Naturalnie nie jest to rzecz dojrzała, lecz czy lepiej jest pozwolić chamowi bezkarnie szaleć? Czy na cudzą agresję werbalną należy reagować milczeniem czy odpłacić tym samym, żeby nie czuć się jak ofiara? Czyj to w ogóle problem: mój, że czuję się nieprzyjemnie z czyimiś wyzwiskami, czy tej osoby, gdyż zachowała się niegodnie?

Idźmy dalej: wywieranie presji i przymusu – czy domaganie się od męża/żony, żeby zajął/zajęła się domem, coś w końcu zrobił/a, jest czymś złym? osądzanie, ocenianie, krytykowanie – czy absolutnie wszechobecny osąd w Internecie jest czymś niesłusznym? Czy osądzanie zdradzającego żonę faceta w jego obecności jest przemocą psychiczną, a za jego plecami już nie? Czy ostre krytykowanie ludzi o odmiennych poglądach jest agresją wobec nich? Czy ocenianie i wyśmiewanie tzw. bodypositivity jest atakiem na ludzi otyłych?

No właśnie, tutaj dochodzimy do sedna: po co w ogóle (publicznie) osądzamy naszych bliźnich? Po co wyrażamy swoje krytyczne opinie w Internecie? Czy chcemy kogoś (kogokolwiek) przekonać, ulżyć swoim negatywnym emocjom czy może tylko zebrać grono popleczników? Czy spory mają jakikolwiek sens, jeśli uczestniczą w nich kompletnie niezainteresowane zmianą stanowiska strony? A może chcemy sprawić osądzanym przez nas ludziom przykrość i zmusić ich do zmiany zachowania? Jeśli tak, to co ze sprawcami przemocy, którzy też są przecież osądzani? A co Wy byście zrobili, gdyby mnóstwo osób uznało Wasze postępowanie za złe/głupie/szkodliwe i Was za nie potępiło? Czy zastanowilibyście się nad sobą czy jednak stwierdzili, że opinie to niekoniecznie fakty i nie musi Was obchodzić, jak Was postrzegają obcy ludzie?


Moje podsumowanie:

Żaden obcy człowiek nie musi się troszczyć o nasze uczucia, tak jak my nie musimy się troszczyć o uczucia obcych ludzi. Z obcymi warto zaczynać grzecznie, lecz jeśli traktują nas z góry czy w sposób nieprzyjemny, lepiej odejść. W przypadku agresji (także słownej) możemy wybrać pomiędzy milczeniem, odwetem lub próbą wytłumaczenia, że to, co ktoś mówi, jest nam niemiłe; niestety, żaden z tych trzech sposobów nie działa na autentycznego chama (niezależnie od jego poziomu inteligencji), który jest przekonany o swojej wyjątkowej pozycji wśród rodzaju ludzkiego.

Jeśli ktoś bliski nie dba o nasze uczucia (w sensie: bezustannie je rani, mimo naszych próśb), trzeba się zastanowić, czy ma on w ogóle chęć się zmienić, czy też uważa, że wszystko, co robi, jest w porządku. W tym drugim przypadku może to nawet nie być jego winą, niektórzy już tacy są, że nie są zdolni nawiązać dobrych relacji z innymi. Warto wówczas przemyśleć rozstanie.


Miłośniczka przyrody, wierząca w Boga (po swojemu) antyklerykałka, obyczajowa liberałka. Lubię słuchać audiobooków, pisać na Salonie, rozmawiać z ludźmi w Necie. W życiu realnym jestem odludkiem, nie angażuję się społecznie, właściwie to po prostu spokojnie wegetuję, starając się jakoś uprzyjemnić sobie tę swoją marną egzystencję. Mało wiem i umiem, dlatego każdego, kto pisze sensownie i merytorycznie bardzo cenię. Z kolei wirtualne mądrale, które wiedzą jeszcze mniej ode mnie, ale za to uwielbiają kłótnie i nie stronią od ad personam, traktuję tak, jak na to zasługują.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (23)

Inne tematy w dziale Rozmaitości