Okowita (od łac. aqua vitae – woda życia) lub gorzałka. A tak po prawdzie, to co to było?
Kiedyś Pan Jezus spotkał kobietę przy studni i dał się jej napić żywej wody, jak czytamy w Ewangelii Jana. Kto nie pamięta, jak to leci, niech sobie znajdzie i przeczyta.
Co było tą wodą? Prawda. Zwyczajna prawda o niej samej, powiedziana w miłości. Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli.
Inny przykład. Łotr wisi na krzyżu i chociaż każde słowo musi okupić bólem, nie zdzierżył i powiedział "jak możesz mówić: Ratuj siebie i nas? Nie widzisz różnicy między sobą a nim? On nic złego nie zrobił a my tu ponosimy sprawiedliwą karę."
Podobnie jak kobieta przy studni w końcu usłyszała prawdę "ten, z którym teraz jesteś, nie jest twoim mężem", ten łotr w oczywisty sposób usłyszał swoją: "ponosisz sprawiedliwą karę". Oboje zgodzili się ze swoją prawdą. Oboje zostali wyzwoleni. Są w niebie. Jakie to proste.
Ma to ścisły związek z wyrzeczeniem się zakazanego owocu, owocu samodzielnego decydowania co dobre a co złe. "To co zrobiłem było złe - skoro Pan Bóg tak mówi." Już o tym pisałem tu.
Pozdrawiam
Marek
Spoza obozu. Nie ma takiego kościoła, do którego mógłbym się przyłączyć. Przecież nie o to w życiu chodzi, żeby zaspokajać instynkt stadny.
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Społeczeństwo