Jan Edward Kamiński Jan Edward Kamiński
108
BLOG

Duch kandydata - z ostatniej chwili – właśnie się materializuje

Jan Edward Kamiński Jan Edward Kamiński Polityka Obserwuj notkę 8

image




Nawet większość tych dziwnych ludzi wyznających wiarę ateizmu (wiara, że Boga nie ma) także wierzy wraz ludźmi rozsądnymi, że duchy istnieją. I już nawet małe dzieci


wiedzą, że duch charakteryzuje się tym, że go ani nie widać, ani nie słychać. Proszę nie mylić ze zjawami, bo jak nazwa wskazuje, potrafią się zjawić, a nawet narozrabiać, jak się wściekną.

I oto proszę państwa, ci, których trzeba słuchać, bo oni wydają rozkazy i wszyscy mogą powiedzieć tylko Zum Befehl, i nigdy jakieś ale, postanowili sami stworzyć konkretnego ducha. Jest już sztuczna inteligencja, to co, nie może być taki zrobiony duch?



Tym duchem w Polsce, choć może nawet zmajstrowany za granicą, jest pan dr Artur Bartoszewicz – kandydat na stanowisko prezydenta Rzeczpospolitej. Pan Artur został, że tak powiem, uduchowiony, jak już będąc nieostrożnym, sprytnym trikiem zebrał około 300 tysięcy głosów poparcia, choć wystarczyłoby zebranie tylko 100 tysięcy. Wtedy to właśnie całonocna narada władców i doradców stwierdziła, że ten kandydat musi zniknąć. Właśnie tak jak duch stać się niewidzialnym i niesłyszalnym.



Żarty żartami; lecz to widać, że mamy do czynienia za zorganizowaną i realizowaną w szerokim zakresie usuwania z przestrzeni publicznej jednego kandydata w wyborach, który jako jeden z siedmiu kandydatów już spełnił warunki potrzebne do stanięcia w szranki ubiegania się o najwyższe stanowisko w kraju. Dr Bartoszewicz nie jest niszczony tradycyjnie, czyli opluwaniem i obrzucaniem błotem z którejś z tych stajni hejterskich, tylko poprzez wymazanie go z obszaru informacji i komunikacji z obywatelami. Jest to działanie szeroko zsynchronizowane, głównie poprzez zamilczanie o Bartoszewiczu niemalże we wszystkich mediach (ma tylko swój kwadrans raz na tydzień w TV Republika). Przykładowo: – kandydat "uduchowiony" usiłował zorganizować konferencję prasową. Rezultat: - nie pojawił się żaden dziennikarz z jakichkolwiek tytułów. Przyszło tylko dwóch fotoreporterów, najprawdopodobniej, by zrobić zdjęcia, a potem w odpowiednim momencie wyśmiewać się, jak wyglądają konferencje kandydata.



Natomiast czymś wprost niebywałym jest, że do dzisiaj, wszystkie ośrodki badania opinii publicznej, pokazujące te różne statystyki i prognozy, od państwowych GUS, czy CBOS, po te czysto biznesowe, gdzie za kasę zamawia się badania, w odniesieniu do doktora AB, milczą jak grób. A na przykład badają i oceniają komunistyczną kandydatkę, która nie zdobyła jeszcze potrzebnych głosów poparcia i prezentują ją w towarzystwie (w kolejności od wysokości poparcia) panów Trzaskowskiego, Nawrockiego, Mentzena, Hołowni – i jeszcze paru, których mi się nie chce pamiętać (O! Jest jeszcze Braun).



Media publiczne – wszystkie – papierowe i elektroniczne są po to i jest to ich obowiązek, by informować i przedstawiać uczciwie i prawdziwie fakty i zdarzenia. Istnieje nawet coś takiego jak prawo prasowe, te aktualne mające dzisiaj 40 lat (1984), które precyzyjnie określa jakie zadania mają dziennikarze, wydawcy informacji, edytorzy informacji. Gdy ich nie przestrzegają, i jak dzisiaj jest ewidentne i widać to gołym okiem, manipulują informacją, kłamią, piszą na zamówienie tego, który dobrze zapłaci; to przestają być dziennikarzami i stają się funkcjonariuszami propagandy i robienia ludziom wody z mózgu. W normalnych państwach powinno się im natychmiast odebrać legitymację i wysłać do robienia porządku w chlewie.

To już chyba więcej niż 10 lat, gdy kupiłem ostatnią gazetę, czy magazyn. Od 4 lat nie oglądam żadnej stacji telewizyjnej, za wyjątkiem wydarzeń sportowych. To już dla mnie jest nie tylko nudne, ale przede wszystkim głupie. Jakby to tworzono dla kompletnych idiotów, spolegliwych owieczek i baranów, którym bez przerwy trzeba mącić w głowach, tak długo, aż kompletnie zdurnieją.

Symbolem, który precyzyjnie demonstrował, czym mają być media według komunizmu i pozostałych -izmów, był niejaki Anatolij Kaszpirowski, radziecki "psychoterapeuta", rzekomo leczący ludzi przez ekran. [!]. Młodzi pewnie nie mają pojęcia, jak można zdurnieć i jakie tłumy waliły by dać się omotać ruskiemu hochsztaplerowi. A te spotkanie było zaledwie 10 lat temu... (może właśnie dlatego Warszafka jest taka czaskowska?)





No dobrze... Wymazano z przestrzeni publicznej autentycznego i pełnoprawnego kandydata na prezydenta RP, pana dr Artura Bartoszewicza, Ale... Tak było do wczoraj. Piszę na raty, więc nagle coś się ruszyło. Choć chwilę byłem podejrzliwy, bo to przecież 1 kwietnia – Prima Aprilis. Ale nie: PAP – Polska Agencja Prasowa, która też została przejęta siłowo i teraz należy do tuskowych, zrobiła długi (i niegłupi) wywiad z dr AB. [!!]Co się dzieje? Przecież ambasadora USA jeszcze w Polsce nie ma. Tak więc nie wiem, kto wydał rozkaz, by jednak tego Bartoszewicza wyciągnąć (przepraszam Panie Arturze) z kapelusza. I oto – Voila! -tratadam! - oto jest.

Ja nie będę tutaj prowadził habilitacyjnego rozbioru i analizy, co dr AB zamierza robić, gdy zostanie prezydentem. To jest olbrzymie i makabryczne. Oczywiście: - makabryczne dla tych wszystkich, którym dupy przyrosły do stołków przy stole z tymi legendarnymi ośmiorniczkami.

I ciotka pewnie straci swoją "ciężką pracę" w zarządzie spółki skarbu państwa, a Jasio pewnie ponownie zmieni płeć. Na szczęście nie zdążył sobie jeszcze wszystkiego obciąć.

Bartoszewicz nadciąga, a to znaczy, że już nie będzie kolejnego, pokracznego klocka muzealnego w samym centrum stolicy, za, bagatela, 700 milionów.



I już wiem, dlaczego Artura Bartoszewicza chcieli głęboko zakopać. Bo dopiero dwa miesiące mijają, gdzie jeszcze potworniejszy wariat, Trump z USA, zaczął przemeblowywać świat. Mając jeszcze ze sobą straszniejszą postać, na nieszczęście makabrycznie bogatą i wprost genialną, Elona Muska. No i jeszcze ten Javier Milei w Argentynie... Ludzie! To się coraz bardziej rozlewa po świecie. Więc jeszcze u nas prezydent dr Artur Bartoszewicz???



Koniec świata... A wszystko przez ten common sense. Powrót do zdrowego rozsądku. Komu to potrzebne.





PS. A jeśli chcesz wiedzieć, co na prawdę dzieje się na świecie i w Polsce, to proszę posłuchać jednej z najtęższej głów, prof. Witolda Modzelewskiego (nota bene, mentora Artura Bartoszewicza). Posłuchajcie dlaczego u nas ludzie przestają kupować to co zwykle. Albo dlaczego Grenlandia już wkrótce będzie pod amerykańską kuratelą, a Unia Europejska, mimo ostatnich podrygów i tańcu na rurze Ursuli van der Leyen, zacznie powoli zdychać [!!!]




[ ] https://youtu.be/1ByKc-ie68E?feature=shared

[!] https://youtu.be/k2NtRYbOAvE?feature=shared

[!!] https://youtu.be/UVxfk9K3P3c?feature=shared

[!!!] https://youtu.be/Xvn7sZU9K1w?feature=shared


jazgdyni na nasze blogi

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (8)

Inne tematy w dziale Polityka