Rozbawił mnie do łez prof. Nałęcz w programie „Fakty po faktach”, gdzie wystąpił w roli rzecznika prasowego, a bardziej suflera, dziadzia Bugaja. Na początku dałem ponieść się wyobraźni, gdyż sądziłem, że uznany mikro-ekonomista wystąpił z Narodowej Rady Rozwoju na znak protestu przeciwko intencji prezydenta Dudy odebrania Orderu Zasługi RP - naszemu Jankowi Gross. Dziadzio niewiele mówił, więc długo trwałem w tym błędzie, do czasu, kiedy głos zabrał jego tłumacz szybko wyjaśniając, co oszczędny w słowach kolega miał na myśli. Wyszło na to, że dziadzio nie aktor, więc skrypt nie wszedł mu do głowy, ale po to są suflerzy - by wypełniali luki w pamięci...
Prof. Nałęcz nie tylko wypełnił, ale i dolał z całego serca, to o czym odsunięci od władzy i żyjący obecnie w mizerii opozycji byli decydenci, myślą, marzą i spiskują. Przekaz był dość wyrazisty i niezakodowany.
Decyzja Rysia to sygnał alarmowy dla prezydenta – czerwona kartka za zachowanie i zamach na wypracowaną przez nich demokrację. Rysio - kamień polny na drodze lawiny rodzącego się buntu. Tu profesor zacytował z pamięci, wieszcza komunistów, samego Miłosza:
Nie jesteś jednak tak bezwolny,
A choćbyś był jak kamień polny,
Lawina bieg od tego zmienia,
Po jakich toczy się kamieniach.
I, jak zwykł mawiać już ktoś inny,
Możesz, więc wpłyń na bieg lawiny.
Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie ten wiersz Miłosza napisany w 1946 roku, kiedy poeta, jako ówczesny pracownik ambasady PRL w Paryżu przeszedł na drugą stronę ulicy i oznajmił całemu światu, że jest opozycjonistą. Wykazał się tym samym aksamitnym i zasranym bohaterstwem, podobnie jak teraz ekonomista Bugaj. Warto wiedzieć, że kilka lat później, ten sam Miłosz, nawoływał do popierania Gomułki. Bugaja tłumaczy jedynie to, że podobno ma żonę z charakterem...
Na koniec więc, dla pocieszenia dusz, cytat z tego samego „Traktatu o moralności”, pióra tego samego poety, ale wbrew jego przesłaniu...
Unikaj tych, co w swoim gronie
Pograwszy w polityczne konie,
Gdy na kominku ogień trzaska,
Wołają: lud a szepczą: miazga,
Wołają: naród, szepczą: gie.
Myślę, że robią bardzo źle,
Bo upajają się pozorem.
Sami są tylko meteorem
I lata ich czekają długie,
Gdy ich obracać będą pługiem,
I dużo wody minie w Wiśle,
Nim o nich znowu ktoś gdzieś piśnie.
Gdy wieją wichry zmian, jedni wznoszą mury, inni budują wiatraki, a ja? dbam o duszę...
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka