-Przypomnijmy sobie, że pan komisarz Timmermans zostal przez poprzedniego prezydenta, Bronisława Komorowskiego, odznaczony wysokim odznaczeniem państwowym. Myślę, że on też może kierować się w swoich ocenach troszeczkę takimi sympatiami, które nie są do końca z nami związane –
Powyższa wypowiedź premier Szydło w TVN, wywoła burzę krytyki nie tylko w mediach nie-publicznych, ale również wśród liderów opozycji na czele z Ryszardem Petru. Podstawą stała się niepodważalna miłość komisarza do Polski i Polaków, i jego udział w przywróceniu honoru żołnierzom z I-ej Samodzielnej Brygady Spadochronowej gen. Sosabowskiego walczących pod Arnhem o mosty na Renie. O ile zaangażowanie posła holenderskiego parlamentu nie podlega dyskusji, to przypisywanie mu głównej roli w przyznaniu polskim żołnierzom odznaczeń państwowych, jak to twierdzi pan Petru, jest naginaniem faktów, albo brakiem wiedzy.
- Zwrócenie honoru polskim żołnierzom i ich dowódcy nastąpiło dopiero w 2006 roku. Zawdzięczać to trzeba trzem osobom: księciu Bernhard’owi, ojcu Królowej Holandii Beatrix, który wystąpił o przywrócenie im chwały i dwóm posłom holenderskiego parlamentu: Hendricks’owi Van Baalen’owi i Fransowi Timmermans’owi, którzy wezwali ministra obrony do odznaczenia polskich żołnierzy -
Minęło już kilkanaście lat od tamtych wydarzeń, więc trudno od ekonomisty, który w tym czasie zgłębiał tajniki udzielania kredytów we frankach szwajcarskich, szerokiej wiedzy w tym temacie. Faktem jest, że prawdziwymi bohaterami tej historii są: Geertjan Laasche – reżyser filmu dokumentalnego „God Bless Montgomery”, Driel Cornelia (Cora) Baltussen – sanitariuszka broniąca do końca życia prawdy o polskich żołnierzach, Eric van Tilbeurgh – wielki entuzjasta I SBS. Dzięki nim powstał film, którego emisja w 2004 r. wywołała burzę w społeczeństwie holenderskim. Dużą rolę odegrał tu wywiad z Księciem Bernhardem, w którym wygłosił orędzie nawołujące do przywrócenia chwały dzielnym Polakom.
Dopiero wtedy do głosu doszli politycy - od 1951 r. nikt nie podejmował tematu. We wrześniu 2004 r. posłowie Hans van Baalen i Frans Timmermans wystosowali pod adresem ministra obrony, interpelację o przyznanie Polakom odznaczeń. Po odmowie, złożyli poselski wniosek z tą samą prośbą do rządu Holandii...
31 maja 2006 r. na dziedzińcu Binnenhof w Hadze Królowa Beatrix udekorowała najwyższymi odznaczeniami wojskowymi gen. Sosabowskiego oraz I SBS. Jeszcze tego samego roku w październiku, prezydent Kaczyński odznaczył Geertjana Laasche Złotym Krzyżem Zasługi za popularyzację udziału polskich żołnierzyw II wojnie światowej, a dwóch posłów – Krzyżami Oficerskimi, za wybitne zasługi w promowaniu Polski, w tym członkowsta w EU, umacnianie relacji polsko-holenderskich i udział w upamiętnieniu polskich żołnierzy. Osiem lat później, Bronisław Komorowski odznaczył Timmermansa – już Ministra Spraw Zagranicznych, Krzyżem Wielkim za te same zasługi, plus szerzenie pamięci o gen.Maczku. Tym samym przebił ŚP. Lecha Kaczyńskiego o trzy klasy, bo Krzyż Oficerski to IV klasa, a Krzyż Wielki to klasa I.
Zastanawiałem się, cóż tak wielkiego od 2006 r. dokonał dla Polski Frans Timmermans, że zasłużył sobie na ponowny zaszczyt. Może, jak to wychlapał Komorowski, poszło o zdobycie jeszcze jednego przyjacielskiego głosu za... No, ale samo odznaczenie to za mało, by przekonać kogoś do działań na „korzyść”. Może chodziło o kreowanie nowego wizerunku przed nadchodzącymi wyborami prezydenckimi: Bronek z Ruskiej Budy, to twardy Europejczyk, który stoi ramię w ramię z EU wobec agresywnej Rosji, by przesłonić jego szemrane kontakty z WSI i wyjątkową aktywność w dniach po katastrofie w Smoleńsku. A może była, to tylko koleżeńska wymiana doświadczeń i wyraz szacunku dla całokształt osiągnięć, zakończona suto zakrapianą kolacją i śpiewaniem rosyjskich dumek. Warto wiedzieć, że ojciec Fransa był ochroniarzem w holenderskim MSZ, a on sam rozpoczynał swoją karierę, jako oficer wywiadu specjalizujący się w przesłuchiwaniu potencjalnych więźniów rosyjskich, co wymagało doskonałej znajomości ich języka. Dzięki temu, kilka lat później 30-letni Frans wylądował na placówce dyplomatycznej w Moskwie, gdzie spędził trzy lata. Z kim biesiadował i pogłębiał lingwistyczne zainteresowania, o tym media milczą.
W tym kontekście, wypowiedź premier Beaty Szydło była nadzwyczaj dyplomatyczna, i trudno odebrać ją inaczej, niż jako delikatną przestrogę... Na tyle jednak wyrazistą, że szybko odkurzono i przywołano do życia wesołego Bronka, by u Jolanty Pieńkowskiej w magazynie „Świat” w TVN BIŚ stanął w obronie honoru „przyjaciela” Polaków i wykazał „kłamstwa” pani premier. Niestety, w udzielonym wywiadzie zapomniał wspomnieć, że Timmermans był oficerem wywiadu, że spędził trzy lata na placówce w Moskwie, że w 2012 r. chciał wypędzać Polaków z Holandii - nabrał wody w usta, kiedy w jego kraju szkalowano i bito Polaków, że zbudował swoją karierę polityczną oczerniając partyjnych kolegów, że był za zniesieniem suwerenności państw członkowskich EU, że przez 23 lata podziwiał Putina, że milczał po katastrofie w Smoleńsku, ale szybko uaktywnił się po zestrzeleniu malezyjskiego MH-17 – co zakończyło się powrotem wraku do Holandi i rozpoczęciem śledztwa, a jemu samemu przyniosło rozgłos i chwałę, na tyle dużą, że stał się najpopularniejszym politykiem w krainie pomarańczowych...
Zadziwiające jest w tym wszystkim to, że ten wspaniały przyjaciel Moskali, w 2013 r. nagle zmienił front i stanął po drugiej stronie mocy, i podobnie jak Komorowski, zaczął głośno wypowiadać się przeciwko Putinowi. Zbieg okoliczności, czy uwiarygodnianie swoich? Pierwszą okazją była konfrontacja dyplomatyczna z Rosją w sprawie uwolnienia aktywistów Green Peace, którzy próbowali wtargnąć na platformę wiertniczą Gazpromu na Arktyce. Potem była wizyta na kijowskim majdanie i obrona ukraińskiej demokracji. Dalej, wspomniana akcja z MH-17, a na koniec głośne żądanie o wprowadzenie sankcji przeciwko Rosji. Na ile warte były te dyplomatyczne zabiegi i wygibasy, niech świadczy decyzja holenderskiego koncernu Royal Dutch Shell, który we wrześniu 2015 r. podpisał umowę z Gazpromem o budowie nitki gazociągu Nord Stream 2 do Holandii...
A Petru? No cóż - Kto za kim przystaje, takim sam się staje...
Gdy wieją wichry zmian, jedni wznoszą mury, inni budują wiatraki, a ja? dbam o duszę...
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka