1W tym czasie powstał Matatiasz, syn Jana, syna Symeona, kapłan z pokolenia Joariba z Jerozolimy, który mieszkał w Modin. 2 Miał on pięciu synów: Jana, który miał przydomek Gaddi, 3 Szymona, który miał przydomek Tassi, 4 Judę, który miał przydomek Machabeusz, 5 Eleazara, który miał przydomek Auaran, i Jonatana, który miał przydomek Apfus. (1 Mch 2, 1-5)
Mattatiasz, tyle co Matthias, Maciej, Teodor lub Bożydar, pochodził z kapłańskiego rodu, z pokolenia Joariba (1 Krn 24, 7; Neh 12, 1-7). Pradziadkiem jego, jak podaje Józef Flawiusz (Antiq 12, 6, 1), był Hasmo- neusz. Przydomek wzięty od tego imienia, Hasmonejczycy, jest nadawany synom Mattatiasza na równi z przydomkiem — Machabeusze.
Mattatiasz był kapłanem, a nie arcykapłanem, jak błędnie podaje Targum do Pieśni nad Pieśniami, a także Josippon (3, 7). W tym czasie, kiedy nastąpił wybuch powstania, arcykapłanem był Menelaos.
Mattatiasz i członkowie jego rodziny mieszkali w miasteczku Modin. Dzięki pracom wykopaliskowym V. Guerina udało się zidentyfikować Modin z miejscowością el-Midje. El-Midje i wzgórze, na którym miasteczko się rozsiadło, leży obok szosy, która biegnie mniej więcej trasą rzymskiej drogi z Jerozolimy do Jaffy, 12 km na wschód od Liddy. Modin położone na krańcu pagórkowatej okolicy zwanej Sefelą i opadającej na zachód równiny filistyńskiej, obok drogi prowadzącej do Jerozolimy, wydaje się miejscowością wybraną opatrznościowo na strażnicę przed nowinkami, które drogą od morza najłatwiej tędy przedostać się mogły do Judei. Dla wojsk syryjskich droga ta również wydawała się najdoodniejszym szlakiem do stolicy Judei.
Mattatiasz miał pięciu synów. Każdy z nich miał przydomek, który zyskał dzięki jakiejś swojej wrodzonej właściwości lub też dzięki swemu postępowaniu. Najstarszemu, Janowi, nadano przydomek Gaddi, tj. Szczęsny lub Feliks. Pierwsza Księga Machabejska mówi o nim tylko raz (9, 35-38). Szymon, trzeci z kolei bohater powstańczej Judei, zyskał przydomek Tassi, tj. Gorliwy. Juda, pierwszy po Mattatiaszu wódz powstańców, otrzymał przydomek Machabeusz, tj. Młot. Przydomek ten przeszedł na wszystkich jego braci, a nawet na księgi opisujące ich dzieje. Eleazar za bohaterski czyn w czasie bitwy pod Betzacharia (6,43-46) został nazwany Auaran, tj. „ten, który się przedarł“ przez nieprzyjacielskie szyki, aby zabić królewskiego słonia i króla. Jonatan, następca Judy, miał przydomek Apfus, tj. Przebiegły.
6 Kiedy zobaczył on świętokradztwa, które się działy między ludem w Judzie i w Jerozolimie, 7 powiedział:
"Biada mi! Dlaczego się urodziłem?
Czy po to, żeby oglądać upadek mego narodu
i upadek Świętego Miasta?
Oto zasiedli tam po to,
żeby wydać je w ręce nieprzyjaciół,
a świątynię w ręce cudzoziemców.
8 Świątynia stała się podobna do człowieka bez czci,
9 a wspaniałe jej naczynia zabrano do niewoli.
Niemowlęta jego mordowano na ulicach,
a młodzieńcy [padali] pod nieprzyjacielskim mieczem.
10 Jakiż naród nie rozciągał nad nim władzy
i siłą nie zabierał z niego łupów!
11 Wszystkie jego ozdoby zrabowano:
niegdyś wolne - stało się niewolnikiem.
12 I oto wniwecz obrócona jest świętość nasza,
piękność nasza i chwała nasza,
a poganie je zbezcześcili.
13 Na cóż więc nam jeszcze życie?" (1 Mch 2, 6-13)
Mattatiasz częściej niż inni przebywał w świątyni j przez to więcej niż inni widział, ile złego działo się w Judei, w Jerozolimie i w świątyni. Boleść więc swoją wylewa słowami pełnymi goryczy, prawie rozpaczy. Wszystkich tych okrucieństw dokonywało syryjskie wojsko. Służyli w nim jednak żołnierze ze wszystkich podległych Seleucydom narodowości, a ponadto jeszcze najemnicy z obcych krajów. Wydaje się więc Mattatiaszowi, że nie umiałby nazwać narodu, który nie brałby udziału w obrabowaniu Jerozolimy.
14 Matatiasz i jego synowie rozdarli swoje szaty, włożyli na siebie wory i gorzko płakali. (1 Mch 2, 14)
Było to przygotowanie tego momentu, w którym należało stanąć w obronie wiary, a na zadatek powodzenia uprosić sobie Boże błogosławieństwo.
15 Wtedy do miasta Modin przybyli królewscy wysłańcy, którzy zmuszali do odstępstwa przez uczestnictwo w składaniu ofiary. 16 Wielu spomiędzy Izraelitów przyszło do nich. Gdy jednak zebrali się Matatiasz i jego synowie, (1 Mch 2, 15-16)
Prawdopodobnie w dniu powtarzającej się co miesiąc uroczystości urodzin królewskich (zob. 2 Mch 6, 7), zgodnie z tym, co głosiło rozporządzenie, zjawili się w Modin nadzorcy, którzy zmuszali ludzi do odstępstwa od wiary. Zadaniem ich było przypilnować, żeby wszyscy mieszkańcy Modin uczestniczyli w ofierze dla uczczenia boskiej osoby króla.
17 wtedy królewscy wysłańcy zwrócili się do Matatiasza słowami:
"Ty jesteś zwierzchnikiem, sławnym i wielkim w tym mieście, a powagę twoją umacniają synowie i krewni. 18 Teraz więc ty pierwszy przystąp i wykonaj to, co jest polecone w królewskim dekrecie, tak jak to uczyniły już wszystkie narody, a nawet mieszkańcy Judy i ci, którzy pozostali w Jerozolimie. Za to ty i synowie twoi będziecie należeli do królewskich przyjaciół, ty i synowie twoi będziecie zaszczytnie obdarzeni srebrem, złotem i innymi darami". (1 Mch 2, 17-18)
Słowa urzędnika podnoszące powagę, jaką cieszy się Mattatiasz, odpowiadają prawdzie. Jako kapłan bowiem szlachetnego rodu i ojciec rodziny, z której wyszło aż pięciu religijnych i narodowych bohaterów, Mattatiasz musiał cieszyć się powagą. W ustach jednak urzędnika, który namawia tego kapłana do odstępstwa od wiary, słowa te brzmią jak ironia.
Urzędnicy obiecują Mattatiaszowi, że i on, i jego synowie będą należeli do przyjaciół króla Antiocha. Tytuł odznaki królewskiego przyjaciela rozdawał król osobiście za nadzwyczajne zasługi. Przyjaciele królewscy odpowiednio do stopnia tej godności stanowili przyboczną radę króla. Oni też byli wykonawcami najważniejszych jego rozkazów, zarządcami prowincji i dowódcami armii. Obietnice nadzorców odnoszące się do tej godności mógł Mattatiasz bez namysłu uważać za puste słowa. Prawdopodobnie to samo należało myśleć o obietnicy obdarzenia „srebrem, złotem i innymi darami“. Nic też dziwnego, że obietnice te nie zrobiły na nim żadnego wrażenia.
19 Na to jednak Matatiasz odpowiedział donośnym głosem: "Jeżeli nawet wszystkie narody, które mieszkają w państwie podległym królewskiej władzy, na znak posłuszeństwa swemu królowi odstąpiły od kultu swych ojców i zgodziły się na jego nakazy, 20 to jednak ja, moi synowie i moi krewni będziemy postępowali zgodnie z przymierzem, które zawarli nasi ojcowie. 21 Niech nas [Bóg] broni od przekroczenia prawa i jego nakazów! 22 Królewskim rozkazom nie będziemy posłuszni i od naszego kultu nie odstąpimy ani na prawo, ani na lewo". (1 Mch 2, 19-22)
Odpowiedź Mattatiasza była taka, jakiej spodziewać się należało po kapłanie, „którego wszyscy szanują“ i który jest „naprawdę wielkim“. Trzeba zwrócić uwagę na to, że rozporządzenie królewskie nakazywało tylko kult, nie troszcząc się o wiarę, podczas gdy u Żydów jedno z drugim silnie było powiązane.
23 Zaledwie skończył mówić te słowa, pewien człowiek, Judejczyk, przystąpił do ołtarza w Modin, ażeby złożyć ofiarę, zgodnie z królewskim dekretem. 24 Gdy zobaczył to Matatiasz, zapłonął gorliwością i zadrżały mu nerki, i zawrzał gniewem, który był słuszny. Pobiegł więc i zabił tamtego obok ołtarza. (1 Mch 2, 23-24)
Zdawałoby się, że zapał Mattatiasza powinien udzielić się wszystkim, którzy stali obok. Tymczasem jeszcze nie przebrzmiały jego słowa, gdy jakiś Żyd przystąpił, aby złożyć pogańską ofiarę. Co na ten widok działo się w duszy Mattatiasza, to autor chciał wyrazić, choć nie mógł znaleźć odpowiednich słów. Opisuje więc, że w Mattatiaszu rozpaliła się gorliwość o wiarę, zadrżały w nim nerki i zawrzał gniew. Wyraża przez to, jak jeszcze w ostatniej chwili Mattatiasz rozważał następstwa swego kroku. Gdy jednak zdecydował się, żeby przestępcę ukarać zgodnie z Prawem (Pwt 13, 7-15; 17,2-7), wtedy mimo swego wieku podbiegł i zabił go obok pogańskiego ołtarza.
25 Zabił wtedy także królewskiego urzędnika, który zmuszał do składania ofiar, ołtarz zaś rozwalił. 26 Zapałał gorliwością o Prawo i tak uczynił jak Finees Zambriemu, synowi Saloma. (1 Mch 2, 25-26)
Józef Flawiusz notuje, że brali w niej udział także synowie Mattatiasza, a ze strony przeciwnej urzędnik imieniem Apelles i mały oddział żołnierzy (Antiq 12, 6, 2). Na innym miejscu ten sam urzędnik ma na imię Bakchides (BJ 1,1,3). W wyniku walki zabity został także królewski urzędnik, a ołtarz pogański rozwalony. Sąd Żydów, a pewnie i własny, o czynie Mattatiasza wyraża autor przyrównaniem go do czynu Fineesa, który zapałał gorliwością o prawo Boże i zamordował Zambriego razem z madianicką nierządnicą i w ten sposób przyczynił się do uspokojenia gniewu Bożego rozciągniętego na cały naród (Lb 25, 6-15; Ps 105, 30 n; Syr 45, 28-30).
27 Wtedy też Matatiasz zaczął w mieście wołać donośnym głosem: "Niech idzie za mną każdy, kto płonie gorliwością o Prawo i obstaje za przymierzem". 28 Potem zaś on sam i jego synowie uciekli w góry, pozostawiając w mieście wszystko, co tylko posiadali. (1 Mch 2, 27-28)
Za odmówienie złożenia pogańskiej ofiary wymaganej przez państwowe przepisy, za zamordowanie człowieka, a nadto za zabójstwo królewskiego urzędnika Mattatiasz nie mógł spodziewać się łaski. Nie pozostało mu nic innego, jak tylko uciekać w góry, gdzie by go królewska władza dosięgnąć nie mogła.
Jeżeli słowa 2 Mch 5, 27 odnoszą się do tej ucieczki, to początkowych zwolenników Mattatiasza było bardzo mało. Poza synami Mattatiasza nie ma tam wzmianki o nikim innym. Mattatiasz więc, jego synowie i niewielka liczba ich zwolenników pozostawili cały swój dobytek w mieście, a sami uciekli w góry. Okolice Modin, zwłaszcza w głębi kraju, są pagórkowate, pełne wąwozów i grot oraz takich miejsc, gdzie można się ukryć bezpiecznie. Będąc w pobliżu Modin mogli utrzymywać kontakt z tymi, którzy pozostali w domach. Dzięki temu dowiedzieli się o tych, którzy uciekli na pustynię, i o losie, jaki im zgotowało syryjskie wojsko.
29 Wtedy wielu z ludzi, którzy szukali tego, co sprawiedliwie i słuszne, udało się na pustynię i tam przebywało 30 razem ze swoimi dziećmi, żonami i bydłem. Wszystko bowiem, co złe, zwaliło się na nich. 31 Do urzędników zaś królewskich i do wojska, które było w Jerozolimie, w Mieście Dawidowym, doniesiono, że ludzie, którzy wzgardzili królewskim rozkazem, poszli na pustynię do jaskiń. (1 Mch 2, 29-31)
Jak Mattatiasz uszedł ze swoimi synami w góry wznoszące się w pobliżu Modin, tak samo inni Żydzi, przeważnie z Jerozolimy i okolicznych miejscowości, niezależnie od Mattatiasza, uciekli na Pustynię Judzką na zachód od Morza Martwego. Ci ostatni nie mieli zamiaru wszczynać walki, jak Mattatiasz. Chcieli bowiem spokojnie żyć i dalej służyć Bogu zgodnie z Mojżeszowym Prawem, które dla nich było i nadal pozostało ncrmą tego, „co sprawiedliwe i słuszne“. Gdy ciągle ich prześladowano, uznali, że lepiej będzie z rodzinami opuścić domy i udać się na pustynię. Bydło przezornie zabrali ze sobą, bo na Pustyni Judzkiej można było znaleźć pastwiska. Uciekinierów tych było niemało, skoro przeciw nim wyszło wojsko i skoro tekst mówi o 1000 zabitych osób (1 Mch 2, 38; Antiq 12, 6, 2). Jeśli naprawdę było ich „wielu“ (1 Mch 2, 29), to urzędnikom nie było trudno o nich się dowiedzieć, a nawet zebrać szczegółowe wiadomości o okolicach, gdzie przebywają, i o grotach, w których się zatrzymują. Tego samego dowiadywała się załoga syryjska w Akrze.
32 Wielu więc udało się za nimi w pościg, a kiedy ich napotkali, rozłożyli się obozem naprzeciwko nich. Potem rozpoczynali z nimi walkę w dzień szabatu. (1 Mch 2, 32)
Zdaniem Józefa Flawiusza cała załoga Akry wyruszyła na pustynię w pościg za Żydami (Antiq 12, 6, 2). Wydaje się, że nieokreślone „wielu“ (1 Mch 2, 29) odpowiada prawdzie. Żołnierze otoczyli teren, na którym uciekinierzy przez pewien czas się zatrzymali. Czekali oni szabatu, żeby ze zbiegami rozpocząć walkę. Wiedzieli bowiem, że Żydzi tak ściśle przestrzegają przepisów o szabacie, iż nie będą się bronili, nawet gdyby chodziło o ich życie. Odwaga syryjskiego wojska niezbyt chlubnie przedstawia się w tym świetle. Zobaczymy później, że nie był to jedyny wypadek tego sposobu prowadzenia wojny.
33 Mówili do nich: "Dość już! Wyjdźcie i uczyńcie to, co głosi królewski rozkaz, a będziecie żyli". 34 Odpowiedzieli: "Nie wyjdziemy, nie będziemy robili tego, co głosi królewski rozkaz, i nie znieważymy szabatu". (1 Mch 2, 33-34)
Gdy nadszedł szabat, dano oblężonym na pustyni bezbronnym Żydom ostatnią możliwość uratowania życia przez spełnienie tego, co „głosi królewski rozkaz“. Żydzi jednak odrzucili tę propozycję i zapowiedzieli, że nie przekroczą przepisów odnoszących się do święcenia szabatu.
35 Zaraz więc [tamci] zaczęli walczyć przeciwko nim. 36 Oni jednak ani im nie odpowiedzieli, ani kamieniami na nich nie rzucali, ani nawet jaskiń nie zatarasowali. 37 Mówili tylko: "Umrzyjmy wszyscy z czystym sumieniem! Niebo i ziemia są naszymi świadkami, że wy niesprawiedliwie nas mordujecie". 38 Natarli [tamci] na nich w czasie walki [prowadzonej] w szabat, tak że zostali oni pozabijani, a także ich żony, dzieci - blisko tysiąc ludzi - i bydło. (1 Mch 2, 35-38)
Gdy po odrzuceniu ultimatum rozpoczęło syryjskie wojsko swą niechlubną walkę, Żydzi zupełnie się nie bronili. Mogli przynajmniej zatarasować wejście do pieczar i zza barykad, w braku innej broni, rzucać kamieniami, aby wojska blisko nie dopuścić. Oni tymczasem wzajemnie podnosząc się na duchu i zachęcając do wytrwania, Boga i ziemię wzywali na świadków, że giną niewinnie za świętą sprawę. W tych warunkach bez trudności pomordowano wszystkich, również kobiety i dzieci, a nawet bydło. Zginęło blisko tysiąc osób. Józef Flawiusz mówi, że wszyscy oni zostali zaduszeni i spaleni. Wojsko bowiem przy wejściu do pieczar miało rozpalić ogniska (Antiq 12, 6, 2).
Wszyscy podziwiają gorliwość tych Żydów, którzy zachowanie przepisów wyżej sobie cenili aniżeli nawet życie. Z tej samej racji podziwiał ich także poganin Agatarchides z Knidos, historyk następców Aleksandra Wielkiego. „Wielkie bowiem i dobrze uzbrojone swoje miasto Jeruzalem oddali w 312 roku przed Chr. w ręce Ptolemeusza I, aby tylko nie przekroczyć przepisów o święceniu szabatu
39 Kiedy Matatiasz i jego przyjaciele dowiedzieli się o tym, bardzo ich opłakiwali, 40 a jeden do drugiego mówił: "Jeżeli wszyscy będziemy tak postępowali jak nasi bracia i [w szabat] nie będziemy walczyć z poganami o nasze życie i nasze ustawy, to teraz bardzo szybko zgładzą nas z ziemi". 41 Tego więc dnia postanowili: "Jeśliby jakikolwiek człowiek w dzień sobotni wyszedł walczyć przeciwko nam, my będziemy z nim walczyli, żebyśmy nie zginęli wszyscy, tak jak zginęli nasi bracia w jaskiniach". (1 Mch 2, 39-41)
Mattatiasz na wiadomość o śmierci owych Żydów wyraził swój żal. Równocześnie jednak zwrócił uwagę' na to, że gorliwość ich trzeba podziwiać, ale nie naśladować. Gdyby bowiem stosować tak ścisłe przestrzeganie sobotnich przepisów, to Syryjczycy w krótkim czasie zgładziliby ich wszystkich. Z poganami zaś trzeba walczyć nie tylko o swoje życie, ale przede wszystkim o swobodę postępowania według przepisów Starego Zakonu i o świątynię jerozolimską. Po naradzie zwolennicy Mattatiasza powzięli postanowienie, że będą walczyć w swojej obronie, jeśli ich ktoś napadnie w szabat. O walce zaczepnej w szabat nie ma tu mowy. Można więc przypuszczać, że w dalszym ciągu trzymali się ustalonej praktyki.
Decyzja Mattatiasza i jego zwolenników była zgodna z duchem przepisów Mojżeszowych o sobotnim spoczynku, a nie z ich dosłownym brzmieniem, i można ją porównać do tego, co o obchodzeniu dnia świętego głosił później Pan Jezus w przeciwstawieniu do faryzeuszów, trzymających się litery przepisów. Żydzi jednak, a w tym członkowie Qumran, zignorowali tę decyzję. Druga Księga Machabejska jej nie zna. Wiadomo tylko o jednym wypadku, w którym Żydzi zdecydowali się na walkę zaczepną w szabat. Było to w czasie oblężenia Jerozolimy w 66 r. po Chr. Sam jednak Józef Flawiusz, który o tym pisze, zaznacza wyjątkową sytuację, która Żydów do tego skłoniła (BJ 2, 19, 3).
lit: por poprzednia notka
Inne tematy w dziale Kultura