Każdy rozpad zawsze był i będzie korzystny dla wszystkich. Na rozpadzie Austro-Węgier czy Imperium Brytyjskiego, wszyscy skorzystali, w tym i sami Austriacy, Węgrzy i Anglicy. Rosjanie też bardzo odżyli, gdy ZSRR upadł. Każdy rozpad jest korzystny, ma same plusy, a żadnych minusów.
Państwo się nie opłaca <- poprzednia część serii
następna część serii -> Jak zbankrutują państwa?
---------------------------------
Ten rozpad będzie dobry podwójnie. Po pierwsze zlikwiduje mocarstwowe aspiracji Rosjan, zlikwiduje zagrożenie wojną, ale po drugie pokaże, że lepiej żyć w małym państwie, niż w wielkim mocarstwie czy imperium, bo nikt tych porosyjskich państw nie najedzie, nie zagarnie, nie będzie okupował - będą się spokojnie same rządzić. Bo po prostu to się nikomu nie opłaca. To będzie już ostateczny dowód tego, że wielkość i agresja są nierozłącznie powiązane - a małość nie jest skazana na zagładę.
To da też do myślenia Unii Europejskiej, czyli Niemcom i dlatego zaniechają budowania supermocarstwa, jakiegoś europejskiego imperium. Wielkoskalowe wojny się po prostu nie opłacają. Koalicje mają sens, zjednoczenie nie. Lepsza jest konfederacja niż federacja. Lepszy pluralizm niż jednolitość. Lepszy prowincjonalizm niż centralizm. Lepszy kapitalizm niż socjalizm. Lepszy wolny rynek niż etatyzm. Rozpad Rosji będzie zbawienny dla świata, bo to wszystko dobitnie udowodni.
Nie trzeba w tym celu likwidować Putina, nie trzeba atakować i okupować Rosji. Nikomu nie udało się zlikwidować Stalina. Nikt nigdy nie odważył się zaatakować ZSRR. A mimo to ZSRR się rozpadł. Z Rosją będzie dokładnie tak samo - już weszła na drogę rozpadu i nie da się z niej zawrócić. Wojna na Ukrainie to taki sam gwóźdź do trumny Rosji jak wojna w Afganistanie dla ZSRR.
Z Rosją można wygrać - wygrała z nią nawet malutka Czeczenia w pierwszej wojnie. Gdyby wtedy powstało więcej takich Czeczenii, to wszystkie one razem w koalicji pokonałyby Rosję. Więc klęska Rosji to będzie wolność, niepodległość i dobrobyt dla wszystkich jej kawałków.
Na razie Niemcom do myślenia daje tylko to, że nie opłacało się im zbliżenie z Rosją. Ale jeszcze nie wiedzą, że lepiej żyć w wielu małych państwach niż w jednym wielkim. Choć Niemcy powinni to wiedzieć najlepiej, bo swój rozkwit przeżywali, gdy byli podzieleni na wiele małych księstewek, a zjednoczenie dało im tylko to, że wywołali i przegrali dwie wojny światowe i stali się największymi w dziejach świata ludobójcami. Jednoczenie się to ich klęska. Jeśli już teraz mają swoje osobne, niepodległe niemieckojęzyczne państewka i nic im nie grozi, to tak samo mogliby prosperować, gdyby RFN z federacji zamienić na konfederację niepodległych państwa, taką jak kantony Szwajcarii.
Taka różnorodność i konkurencja prawna z pewnością wzbogaciłaby Niemcy bardziej niż jednolite mocarstwo. Muszą to wreszcie zrozumieć - ponowny rozpad imperium rosyjskiego pokaże to im najdobitniej. Widać przecież wyraźnie, że rozpadanie się prowadzi do pokoju i dobrobytu, a jednoczenie do biedy i ludobójstwa - historia Europy to jaskrawie udowadnia.
------------------------------
Sprawiedliwość <- poprzednia notka
następna notka -> Czy GPS się myli?
Tagi: gps65, polityka, rozpad, mocarstwa, rozbicie dzielnicowe, imperia, upadek
Komentarze
Pokaż komentarze (28)