Tym razem muszę pochwalić Polską „prawicę”, a zwłaszcza Konfederację. Zgrabnie wyskoczyli przed szereg triumfalnie ogłaszając 'Trump wygrał wybory”. No bardziej wyraźnie pokazać, komu jest miły Trump się nie dało i wbrew pozorom nie pozostało bez echa w USA. Ale czego oczekiwać od naszych milusińskich w krótkich spodenkach – potrafią każde polityczne złoto zmienić w szlam:) Smaczku dodaje fakt, że zrobili to tuż po wejściu w alians z AfD..
Czy ten strzał do Trumpa będzie miał jakieś znaczenie w kampanii? Raczej niewielkie, MAGA uodporniła opinię publiczną na przemoc, a USA ma długą tradycję mordowania polityków. Nihil novi. W końcu czy po zamachu Trump przestanie być bezładnie rzucającym obelgi skazańcem, którym był do tej pory? Nic się tu nie zmieniło. Jeśli już, to raczej pomoże Demokratom wygrać wybory. W końcu s czym jest lepszy zraniony Trump od policjanta ranionego w ataku na Kapitol 6 stycznia? Niczym, a moralnie jest kimś zdecydowanie gorszym.
A Republikanie są obecnie na kursie na porażkę jeszcze bardziej niż po debacie 27 czerwca.. W zasadzie cały elektorat, który mógł zgromadzić Trump jest już zmobilizowany i nie wystarczy do zwycięstwa. Aktualnie wymiana kandydata, co było jedyną szansą dla GOP, jest już w zasadzie niemożliwa. A że kandydat teraz będzie bardziej wyrwyny, to tym mocniej będzie pracował na rzecz sleepy Joe. I raczej nie ma szans, że takie sprawy jak Projekt 2025 czy wyroki SCOTUS pójdą w zapomnienie.
Jest jeden sposób, żeby polityczne zamachy zdarzały się rzadziej. Trzeba sprawić, żeby nie miały żadnego znaczenia dla wyborów. I to pewnie zrobi większość elektoratu w USA, pominie 13 lipca w rachubach. Szykuje się landslide victory dla Demokratów. Jak ktoś nie wierzy, to niech sobie przypomni lekcję historii z zamierzchłej już przeszłości zeszłego tygodnia we Francji. Też zwycięzca był już znany.
Ale niech sobie prawicowa międzynarodówka (wiem co mówię, byłem jej częścią) wierzy w co chce::)
Inne tematy w dziale Polityka