Prezydent Bush ogłosił nową strategię dot. Iraku. Stwierdził że jak wyśle jedyną rzeczą, jakiej brakuje do ostatecznego triumfu nad terroryzmem jest 21 tys. amerykańskich żołnierzy. Dlaczego nie pięćdziesiąt, sto albo pińcet tysięcy? Bóg raczy wiedzieć. I pewnie Bushowi powiedział, bo ten z nim rozmawia. Nam tego jednak nie przekazał, więc należy to traktować jako III Tajemnicę Iracką.
Przy okazji, przypomniał sobie o pewnym małym wyspiarskim kraju na Pacyfiku, który dzielnie wspomaga USA w każdym dziele. Już to z wdzięczności, już to z wrodzonego masochizmu. Ten kraj to Polska. No i parę godzin przed ogłoszeniem swojego genialnego planu, zadzwonił do prezydenta Polski żeby go o tym powiadomić.
O tej rozmowie wiemy od podsekretarza Kancelarii Prezydenta Andrzeja Krawczyka. Dowodzić to ma tego że Polska znalazła się w "elitarnym klubie". Rozmawiali też o możliwej wizycie prezydenta Busha w Polsce. To musiała być jedna z najbardziej kuriozalnych rozmów telefonicznych, bo przecież brat Jarosława w ząb nie rozumie po angielsku. Przypominam że na znajomość polskiego języka u Busha nie ma co liczyć. Cieszmy się że z angielskim sobie radzi.
Czy Bush tak tylko chciał poprowadzić swobodną konwersację z użyciem tłumacza, pogadać co u niego, że chętnie wybrałby się w tropiki w 2007, bo na rancho mu się nudzi? Chciałbym. Prawdopodobnie jednak chodziło o polski kontyngent w Iraku. Conajmniej o niewycofywanie naszych szwejów.
Jednak czy trzeba aż wydawania pieniędzy na międzynarodową żeby nasz najlepszy od 17 lat rząd, który prowadzi twardą politykę zagraniczną i dba o polskie interesy zedecydował o przedłużeniu misji naszych wojsk w Iraku? Nie, nie trzeba. Ostatnio przecież prezydent Kaczyński tę misję przedłużył, całkowicie za frajer, bez większych nacisków ze strony USA.
Chodzi więc być może o powiększenie tegoż kontyngentu. To miałoby sens. A po tym jak zadzwonił do nas Bush i awansowaliśmy z tego tytułu do rangi "elity" (ha!) jest to pewne. A ogłoszone będzie pewnie podczas wizyty Busha w naszym pięknym kraju.
Elita to Niemcy, Wlk. Brytania, Francja, Chiny, Japonia. Nasz kraj nijak do nich nie przystaje. Nie jesteśmy elitą. Jesteśmy przyjacielem Ameryki. Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie, dlatego mamy takie specjalne stosunki ze Stanami. Stosunki, które przynoszą przyjemność tylko jednej ze stron. Obawiam się że największym profitem zwiększenia liczebności naszych wojsk w Iraku będzie pamiątkowe zdjęcie i parę uścisków dłoni.
A F16 zdobędziemy dzięki origami.
"W ministerstwie niesprawiedliwości
Dzielą właśnie łupy
W ministerstwie chorób i śmierci
Wirusy i kościotrupy
Minister chamstwa i kiczu
Przydziela dotacje hipokrytom
A minister przemocy
Wręcza ordery bandytom
Nierząd w rządzie, rząd w nierządzie
Najgłośniej krzyczy ten, co najwyżej siądzie
W ministerstwie bezrobocia
Minister biedy i korupcji
W obecności urzędników
Liczy dochód z prostytucji
Szef resortu nieuków
I rzecznik prasowy nierządu
Rżną w pokera, piją wódę
Przekupili prezesa samosądu
Wyrąbać lasy kazał
Minister zagłady środowiska
W urzędzie do spraw chaosu
Leją się po pyskach
Zajęto się też w ministerstwie
Wzrostem gospodarczym
Zwiększono wpływy budżetu
Z przemytu i haraczu "
Dezerter - "Nierząd w rządzie"
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka