Jakiś czas temu oglądałem pewną scenę kabaretową, w której znani kabareciarze parodiowali posiedzenie rządu. Podczas jednej z takich „inscenizacji” padło takie stwierdzenie "Panowie pamiętacie naszą strategię, wyprzedajemy majątek narodowy za bezcen i żyjemy z tego co wyżebrzemy od Rosjan i Niemców" .Przypomniałem sobie o tym, w kontekście absurdalnej moim zdaniem sprzedaży większości akcji Lotosu,które prawdopodobnie kupią rosyjskie przedsiębiorstwa. Nie twierdzę, że czeka nas sytuacja , jaką przedstawiłem powyżej ,chociaż jeśli nasz rząd będzie kontynuował obecną politykę, to kabaret może zamienić się w rzeczywistość, albo rzeczywistość w kabaret.
W sumie, parafrazując topos świata-teatru, można wysnuć tezę, że mamy dziś do czynienia z motywem rządu-kabaretu. Czasami mam wrażenie,że politycy są na scenie i grają tylko parodię władzy. My wszyscy,jesteśmy zaś olbrzymią publicznością, zrożnicowaną jednak, pod względem umiejscowienia na sali. W pierwszych rzędach siedzą klakierzy, którzy przyklaskują każdemu poczynaniu rządu. Słyszymy tylko, jakie to mamy szczęście, że mamy tak "wspaniałego "premiera, który jest przedstawiany jako "niezłomny obrońa polskiej racji stanu","idol dzieci i młodzieży”, „prawdziwy ojciec narodu”, a sprzedaż Lotosu?- jak najbardziej, przecież trzeba "załatać dziurę” budżetową. Tutaj też, znajduje się loża tzw.autorytetów, które mówią "nierozgarniętej" publiczności, jak trzeba interpretować poczynania rządowych "kabareciarzy". W środkowych rzędach siedzą zaś zwykli, szarzy wielbiciele jedynej, słysznej partii.Dalej osoby narzekające, niezdecydowane i niegłosujące. Na samym końcu sali, są jednostki, które nie dostrzegają "geniuszu" naszego premiera i bezczelnie go krytykują. Ale jak wszystkim wiadomo, osoby te po prostu nie dorosły do "światłej myśli" Donalda Tuska.
Abstrahując od powyższej metafory, nie mam pewności, czy przypadkiem nasz rząd nie wpadnie na pomysł aby sprzedać np. Rosjanom Orlen, PGE, PGNiG i inne spółki SP.Wtedy nie dość, że "załatamy dziurę" budżetową , to poprawimy jeszczej swoje stosunki z Rosją. To byłoby dopiero "genialne posunięcie", upieczemy wtedy "dwie pieczenie na jednym ogniu". A co później? Nieważne, bo „ważne jest tu i teraz”,a nie jakieś „detale” w stylu przeszłości czy przyszłości.
Inne tematy w dziale Polityka