Za parę miesięcy będziemy przeżywać kolejną kampanię wyborczą, dlatego w tym kontekście, warto się zastanowić nad popularnym ostatnio określeniem „leminga”. Otóż przedstawiciel tego gatunku bezmyślnie głosuje na daną partię, nie wiedząc właściwie dlaczego. Kiedy spytasz typowego „leminga”,dlaczego dokonał określonego wyboru, otrzymujesz odpowiedzi typu: ”nie wiem”, „bo tak wszyscy głosują”, albo „daj mi spokój”. Mamy tu do czynienia z zatrzymaniem procesu myślowego na etapie przekazu z telewizji, gazety czy innego medium.. „Leming” przyjmuje bezkrytycznie to co przeczyta i usłyszy, w żadnym wypadku nie zawracając sobie głowy jakąś głębszą refleksją. Gatunek ten, jest też odporny na wszelką argumentację, czasami nawet przyzna rację swojemu rozmówcy ale później i tak zagłosuje na jedyną, słuszną partię.
Gdzie spotkać „Lemingi”? Wiją swoje gniazda praktycznie wszędzie. Absurdalność ich motywacji czasami bywa naprawdę zaskakująca. Pamiętam jak raz jedna dziewczyna, (nota bene blondynka), stwierdziła, że głosuje na PO, ponieważ podoba jej się Donald Tusk. Rzeczywiście koronny argument, który potwierdza słuszność deklarowanego poparcia. „Lemingi” z reguły są bardzo strachliwe, wystarczy je postraszyć np. „złym kaczorem”, który doprowadzi do wojny z Rosją i już biegną głosować, nie zastanawiając się nawet nad realizmem domniemanego zagrożenia. Ale za to „lemingi” są bardzo kochane przez partie polityczne. Wszyscy politycy otaczają je wprost ojcowską troską . Szczególnie nadmiar uczuć wylewa się w czasie kampanii. Niestety później lemingi, jako że są już niepotrzebne, idą w „odstawkę”. Ale nawet w tym czasie ,kiedy są zupełnie ignorowane, zachowują się zazwyczaj bardzo potulnie i nie pozwalają sobie na większe wybryki. Gdy wyjątkowo zdarzy się bunt jakiegoś bardziej okazałego „leminga” np. aktora, zawsze może on później okazać skruchę i wrócić do łask.
„Lemingizacja” to postępujące zjawisko i dość zaraźliwe. Bardzo szybko się rozprzestrzenia i bardzo trudno się leczy. Jak się przekonać, czy przypadkiem nie jesteśmy „lemingami". Wystarczy, że podstawą naszego głosu będą racjonalne argumenty, poprzedzone dogłębną analizą, czyli procesem niemożliwym do wykonania dla przeciętnego „leminga”.
Inne tematy w dziale Polityka