Wczorajszy pojedynek już od paru dni rozpalał zmysły wszystkich blogerów, ale i uczestnicy debaty byli nietuzinkowi. W prawym narożniku mogliśmy oglądać Jarosława Kaczyńskiego pseudonim „Groźny Jaro”, prof. Staniszkis ps. „Jadzia” i Rafała Ziemkiewicza ksywa „Ziemek” ewentualnie „ Pogromca Salonu”.Wspierał ich reprezentant blogerów Rybitzky, alias Rybitzky. W lewym narożniku, prosto z Włoch, Wojciech Sadurski ps. „Lewy”.Całość poprowadził popularny i powszechnie lubiany „Igi” czyli Igor Janke.
Sama treść debaty niewiele wniosła innowacji do publicznego dyskursu, ale i tak było bardzo ciekawie. „Groźny Jaro” imponował spokojem i pewnością siebie. Wyluzowany, uśmiechnięty, krótko mówiąc był po prostu „cool”. Zresztą prezes ostatnio jest w formie. Pisze tak ,że oponenci nawet go nie rozumieją, robi zakupy, żartuje, wygłasza manifesty , może niedługo nawet zatańczy. Z takim „lansem” nie ma co się o młodzież martwić, pójdą za „Jarem”.Co do Rybitzkiego najwięcej kontrowersji wzbudziła jego koszula. Panie „blogerki” jednoznacznie orzekły, że jest „passe” ,a przy „trendy” prezesie było to aż nadto widoczne. Ja proponuję, aby następnym razem Rybitzky włożył czarną koszulę i wystąpił jako „gorący Latynos”. Wtedy nawet jak się nie popisze w debacie, to i tak zwiększy popularność swojego bloga o nowe wielbicielki. Co do wypowiedzi naszego reprezentanta nie wiem czy to przez problemy techniczne czy to przez jego dykcję, ale nie do końca je zrozumiałem .Ale poza tym małym mankamentem ,było fajnie i aby tak dalej. Jeśli chodzi o „Jadzię” i „Ziemka”, to z uwagi na dobrą kondycję prezesa nie mogli za bardzo rozwinąć skrzydeł, może następnym razem.
„Lewy” natomiast był kompletnie bez formy. Może to przez Warzechę, który ostatnio "sprał "go na swoim blogu na kwaśne jabłko. Rzeczywiście nie popisał się z tym tekstem w „Rzepie”. Czyżby koniec kariery?
Debata może nie była porywająca, ale za to jakże kulturalna. Niech Niesiołowski i inni Platformersi uczą się jak można dyskutować. Ale też były chwile grozy, nastąpiła nagła awaria elektryczności. Użytkownicy podejrzewali spisek Tuska i Polsatu przy pomocy istot pozaziemskich. Na szczęście dywersja się nie udała i blogerzy odetchnęli z ulgą.
Największą furorę zrobił jednak czat, chociaż znacząca część użytkowników została wyrzucona za złe zachowanie. To będzie nauczka, aby następnym razem zachowywać się kulturalnie. Były też pytania do prezesa np. Czy spotka się pan z Małyszem? Niestety odzewu nie było ,odpowiedział za to admin.” Proszę zadawać inteligentne pytania”. Wtedy użytkownicy w wiekszości przestali pytać, nikt nie chciał być posądzony o brak inteligencji.
Teraz czekam na starcie „Groźnego Jara” z „Obiecującym Tuskiem”. Ale lepiej , żeby to było późno w nocy. Dzieci nie powinny oglądać jak masakruje się premiera. I tak tyle tej przemocy w telewizji.
Inne tematy w dziale Polityka