Jestem reklamiarzem, a dokładniej – strategiem reklamowym, czyli takim facetem, który konstruuje komunikat reklamowy, przybierający potem formę a to plakatu, a to spotu radiowego czy telewizyjnego, o innych, drobniejszych formach nie wspominając.
Stąd też zawodowy nawyk czytania wszelkich przekazów (nie tylko reklamowych) wspak.
Nawyk doszukiwania się odpowiedzi na pytanie: co autor miał na myśli?
(odczytanie wspak) sprawiło mi sporą trudność, i choć zakończone sukcesem (jednak ta praktyka….) prowadziło po drodze na różne manowce.
1. najpierw pomyślałem, że to jest tekst tak niemazurkowy, że nie może być jego autorstwa, ale skoro został podpisany imieniem i nazwiskiem – nie mam prawa się czepiać, choć chciałbym.
2. potem zweryfikowałem hipotezę, że Mazurek jaja sobie po prostu robi, ale żadnej puenty jajcarskiej, żadnego zajstepu się nie dopatrzyłem, więc wyszło na to, że tekst niestety, na poważnie napisany jest.
3. w następnej kolejności (podle zupełnie, przyznaję) pomyślałem, że Mazurek najzwyczajniej poszedł na współpracę, bo jak najświeższe przykłady potwierdzają, za wierną służbę, świetną fuchę w Organach Centralnych (uff…) można dostać.
4. patrząc jednak na tzw. całokształt twórczości Roberta Mazurka, na jego przyzwoite teksty, których się przez lata wiele uzbierało, doszedłem do wniosku, że Mazurek, jako dobry chrześcijanin, zdecydował się nadstawić policzek i to nie drugi, a wręcz i z rozpędu - trzeci.
Bardzo to szlachetne i mnie, za wymienione powyżej podejrzenia, o wstyd przyprawiające.
Jest tylko jeden, z tym nadstawionym policzkiem, problem:
otóż, jak każde dziecko, a niesforne w szczególności, wie, trzeci policzek (podobnie jak i czwarty) zaczyna się tam, gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę.
Kopiowanie do użytku publicznego, zamieszczonych na tym blogu tekstów, możliwe jest tylko za moją zgodą.
Kamieniec Podolski - stąd pochodzi moja rodzina
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka