Każdy, kto milczy, gdy widzi jakiekolwiek bandyckie poczynania, jest tym, który przyzwala na krzywdzenie innych ludzi. Natomiast każdy, kto popiera (choćby milcząco) bandyckie działania, jest współwinnym.
Kilka lat temu bandyta, który zabił 10-cio letnią dziewczynkę został zatrzymany w sposób niehumanitarny, według Bodnara, bo użyto kajdanek zespolonych i chwytu obezwładniającego.
W minionym miesiącu morderca skazany na dożywocie wychodzi z więzienia z powodów humanitarnych, bo jego stan psychiczny, według sądu i prokuratury "nie pozwala na odbywanie kary".
Urzędniczka podejrzana o defraudacje została zakuta w zespolone kajdanki nie tylko przy zatrzymaniu, ale także w sytuacji, gdy w areszcie jest przyprowadzana na przesłuchanie - nie budzi żadnych zastrzeżeń prokuratora Bodnara, czyli jest to humanitarne.
W dniu 31 marca 2025 r. prokurator złożył wniosek do Sądu o wydanie zarządzenia opiekuńczego dotyczącego 13-letniego dziecka Anny W., czyli o odebranie rodzicom praw rodzicielskich, co Giertych już wcześniej uzasadnił:
"Gdyby ona była tak mądra jak dyrektor Tomasz Mraz, to dzisiaj mielibyśmy wniosek o uchylenie immunitetu prawdziwego beneficjenta, a ona zajmowałaby się synem"
Czym się różni zabijanie dzieci widłami przez banderowców w 1943 roku od tortur psychicznych dziecka odbieranego rodzicom? Tylko tym, że w pierwszym przypadku były to okrutne cierpienia fizyczne zakończone śmiercią, a w drugim przypadku są okrutnymi i długotrwałymi (gdyby sąd przychylił się do wniosku prokuratora), cierpieniami psychicznymi.
Czym się różni Giertych oraz prokuratorzy prowadzący i nadzorujący "sprawę" Anny W. od banderowskich bandytów?
P.S. Tę notkę publikuję w południe, ale napisałem rano i nie wiedziałem jeszcze, że Giertych został nazwany dzisiaj (w sejmie) sadystą.
Inne tematy w dziale Polityka