Kiedy Jan Paweł II szczerze przeprosił naród żydowski za niewypowiedziane cierpienia z rąk chrześcijan, amerykańska społeczność żydowska odczuwała mieszane emocje.
JPII mity i rzeczywistość
Smutne jest, a zarazem zrozumiałe, jak na naszych oczach tworzy się i rozrasta mit osoby papieża Jana Pawła II.
Poprzez mit osoby rozumiem przypisywanie człowiekowi, który mógł, (choć niekoniecznie na pewno je posiadał) odznaczać się ponadprzeciętnymi zdolnościami intelektualnymi, fizycznymi czy psychicznymi (np. wybitną inteligencją emocjonalną) cech boskich, nadnaturalnych, odrywających go od zwykłego człowieczeństwa i kreującym obraz nadczłowieka, herosa-bohatera czy - w terminologii katolickiej - świętego.
Powyższy mechanizm obserwować można wokół wielu osób współczesnych i postaci historycznych takich jak Hitler, Stalin, Mao, Madonna, M. Jackson czy wreszcie Jan Paweł II. Oczywiście każda z tych osób różni się od siebie swoimi czynami. Jedni byli zbrodniarzami i psychopatami, inni tylko kukłami medialnymi z dozą talentu, jeszcze inni uczynili ludziom wiele dobra (jak wspomniany papież). Wszyscy za życia cieszyli się już kultem i przypisywano im nadludzkie zdolności.
Opisany mechanizm u papieża Jana Pawła II przejawia się w wielu aspektach. Mogłyby one stać się tematem szerokiego studium z zakresu psychologii i socjologii religii. Wymieńmy dla przykładu:
1. Że władał nadzwyczajnie wieloma językami. Z tego, co pamiętam znał 7 języków, a więc rzecz możliwa do osiągnięcia dla wykształconego i pracowitego człowieka. Wystarczy wspomnieć, że historia zna ludzi, którzy władali kilkudziesięcioma językami (np. XIX-wieczny kard. Mezzofantti znał 70 języków)
2. Że był niesłychanie ciepłym człowiekiem. Tylko, że ciepłych i dobrych ludzi, o szlachetnym sercu jest wielu i niekoniecznie dysponują środkami masowego przekazu, by za swoją dobroć odbierać tyle hołdów, co JP2. To, że papież jest ciepłym człowiekiem i jest to jakaś wyjątkowa cecha u papieży, świadczy o mierności kleru, który raz na 450 lat jest tylko w stanie wykrzesać z siebie ciepłych papieży.
3. Że był jak ojciec dla zbłąkanego świata. Rzecz, która zależy od punktu siedzenia. Tym, którzy mają dobrych ojców nie potrzeba drugiego, z którym zresztą mogą spotkać się praktycznie tylko za pośrednictwem TV lub na odległość w tłumie. Czy wskazywał drogę zagubionemu światu? Również zależy od nastawienia do religii w ogóle. Na Zachodzie papież był wielokrotnie krytykowany nie zawsze bezpodstawnie.
4. Że jego myśl była niesłychanie oryginalna, twórcza i głęboka. Mimo że papież nie uprawiał systematycznie poezji, wielu zachwyca się jej pięknem, choć sam autor miał powiedzieć, że pewno nigdy nie byłaby znana, gdyby ten, kto ją stworzył nie został wyniesiony do tak wysokiej godności. Encykliki, adhortacje i listy były papieżowi pisane przez sztab wyspecjalizowanych do tego teologów. Wiele z nich zawiera prawdy powszechnie znane, liczne banały o życiu, mimo to uważa się za przejaw niemal objawienia. Osobliwością niespotykaną nawet u przed soborowych, a więc bardziej skoncentrowanych na sobie, papieży wprowadzoną przez JP2 jest "autocytowalność" Bardzo często JP2 w swoich pismach cytuje samego siebie, by niejako potwierdzić ciągłość nauczania w wielowiekowej Tradycji Kościoła, tyle, że jest to nauczanie z trzech ostatnich dekad (od 1979). Nie czynili tego tak często nawet tak ortodoksyjni papieże jak Pius IX czy Grzegorz XVI.
Każdy z pytanych ludzi, którzy przeżyli mocno śmierć JP2 twierdzi, że był to im człowiek niesłychanie bliski (przyjaciel, ojciec, nauczyciel, wujek, towarzysz, Lolek). Miażdżąca większość z nich nigdy z nich nie znała. Wielu polskich hierarchów rezygnuje z kazań opartych na własnych słowach i potrafi tylko cytować ustępy z pism zmarłego papieża. Podobnie wszyscy fani M. Jacksona mówią o nim poufale Michael, tak jakby go osobiście znali. Młodzież Hitlerjugend albo komsomolcy z ZSRR wspominali, że towarzyszyło im niezwykłe podniecenie związane z wyjazdami na "osobiste" spotkanie odpowiednio z Fuhrerem czy Towarzyszem Stalinem. Spotkaniom tym towarzyszyła odpowiednia quasi liturgiczna oprawa, fanatyczny aplauz, w którym meritum słów nie miało znaczenia, uniesienie i poczucie wspólnoty. Dokładnie te same nastroje i uczucia panowały na pielgrzymkach papieskich, z zastrzeżeniem, że nie służyły one promowaniu zbrodni i złego życia. Uśmiech papieża, machnięcie laską czy wspólne klaskanie z młodzieżą, tak niecodzienne podczas oficjalnych spotkań, potrafiło spowodować ekstazę radości u młodzieży.
Na popularność papieża wpływają zatem odwieczne słabości ludzkiej natury opisane przez takich klasyków jak Erich Fromm. Jest to m.in.:
a. escape from the freedom- ucieczka od wolności. Wolność, rozumiana przeze mnie przede wszystkim jako wolność od dogmatycznego myślenia, wolność poszukiwania samemu prawdy, która nigdy nie jest prosta i łatwa budzi niepokój. W człowieku istnieje napięcie między bezpieczeństwem a wolnością. Często zatem wybiera to pierwsze, żeby uwolnić się od bolesnego poszukiwania prawdy o sobie samymi znaleźć proste odp.
b. przekonanie, że rozum i nauka odzierają świat z uczuć i transcendencji, a więc trzeba zwrócić się w stronę jakichś pewników i autorytetów, zamiast w pierwszej kolejności zachować zdrowy krytycyzm
c. zmęczenie postmodernistycznym relatywizmem, który czyni z człowieka łódkę bez sternika, wpaja człowiekowi przekonanie, że rozum i jego prawidła są tylko kwestią wyboru
d. samotność, niska samoocena, potrzeba znalezienia akceptacji i autorytetu, który mnie poprowadzi, bo ja sam jestem zbyt słaby, żeby to zrobić albo zrobię to źle
e. Kościół wytwarza wśród młodzieży wrażenie, że poza nim są tylko narkotyki, seks bez miłości i alkohol.
Literature: Erich Fromm (essay date 1949), Jacques Le Boff, Medieval Civilization 400 - 15… [1991]
Try to be Meraki, - means “to do something with soul, creativity, or love”
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Kultura