Rafał Trzaskowski, kandydat PO na prezydenta Warszawy opublikował list, w którym, zaprezentował potencjalnym wyborcom swoje życiowe i polityczne Credo. Oczywiście jak przystało na prawdziwie postępowego platformersa, uczynił to w sposób "luzacki" i "ironiczny". Jednak to nie kpiarski ton, dzięki któremu list ów zyskuje popularność wśród histerycznie rozsierdzonej , antypisowskiej gawiedzi zwrócił moją uwagę, a jego treść.
Treść, której sens najdobitniej oddaje stare powiedzenie "Panu Bogu świeczkę a diabłu ogarek". A wszystko to, według starych, realizowanych od lat kanonów propagandy sztabowców PO.
Co mamy bowiem w tym liście Pana Trzaskowskiego do wyborców, oprócz średnio aluzyjnie ukrytych drwin z tzw. polskiej zaściankowości, przywiązania do wiary i tradycji, etc... ? Mamy oto garść sprytnie ulokowanych w tekście wrzutek mających świadczyć o rzekomym przywiązaniu do pewnych tradycyjnych, konserwatywnych wartości, oczywiście w formule zachowawczej, "umiarkowanej" , to znaczy jedynie strawnej, dla ogarniętego lemingozą , nowoczesnego koniecznie wyborcy. Mamy zatem w liście o tym, że pradziad kandydata na prezydenta nosił habit zakonny ale go "zrzucił", mamy o tym, że kandydat elementarne wykształcenie religijne zdobywał u Franciszkanów ale wolał bardziej liberalnych Dominikanów, przy czym znamienne, że swojego przywiązania do wiary pod auspicjami Kościoła rzymskokatolickiego jako takiej, kandydat nie kwestionuje, przeciwnie, całkiem moim zdaniem świadomie, wydobywa na światło dzienne te elementy z życiorysu swoich przodków... Miał pradziad habit... ale go zrzucił. Słowem - mieć ciastko i je zjeść...dwa w jednym - Łosz end Goł. Kto wie czy to stare , wyciurane hasło, zaczerpnięte z telewizyjnej reklamówki szamponu do włosów, nie jest najbardziej obrazową charakterystyką ideowej tożsamości partii Platforma Obywatelska.
Wracając jednak do głównego wątku...Po chwili , w następnym akapicie tego listu , sadzi nam Pan kandydat na prezydenta stolicy tekstem, że jego 8 letni syn nie chce chodzić na religię i "woli pływać", w sensie, że na basenie... Swoją drogą fragment ten ukazuje wyjątkową głębię autorefleksji bohatera listu.
Pisząc najkrócej, mamy w tym tekście wszystko , z czym mieliśmy do czynienia od lat, przy okazji platformerskich kampanii wyborczych. Donald Tusk brał ślub kościelny, dystansując się jednocześnie przy każdej okazji od kościoła i jego nauk. Zaplecze HGW, obecnej prezydętki, skutecznie rozprowadzało wśród potencjalnych wyborców mit o jej rzekomej czy faktycznej przynależności do Opus Dei, tudzież innych ultrakatolickich wspólnot. Robiono to jednak tak zgrabnie, żeby informacja ta tliła się zaledwie, rozpowszechniana między wyborcami a nigdy nie była oficjalną częścią marketingowego komunikatu. Tak, aby konserwatywnie sprofilowana część elektoratu, otrzymała odpowiednią dawkę "potrzebnej" informacji i pomogła w zaakceptowaniu tej kandydatury. Miał sobie potencjalny wyborca pomyśleć tak..." Co prawda zadaje się z tymi krętaczami, platfusami ale wierząca jest , i się z tym nie obnosi, znaczy porządna, kto wie czy nie uczciwa zwyczajnie.."
Tymczasem koń jaki jest, każdy mógł przez lata widzieć, obserwować, zobaczyć. Oficjalnie, obecna Pani prezydent Warszawy, robi bardzo , bardzo niewiele, żeby uznać ją za osobę przywiązaną do chrześcijańskich czy jak kto woli katolickich wartości. Przez całe lata ten rodzaj dualizmu światopoglądowego, pozwalał ludziom platformy , skutecznie kształtować opinie wyborców na swój temat i wodzić ich za nos. Przyszedł czas, że Polacy się w tym połapali i zobaczyli, że to całe przywiązanie platformersów do konserwatywnych wartości to lipa, maskarada, zręczna manipulacja służąca jedynie partyjnym interesom jej twórców.
Dziś , jak widać po omawianym liście, Pan Trzaskowski próbuje kolejny raz starych, platformianych chwytów, w nadziei , że uda mu się wykorzystać intelektualną niekonsekwencję i moralną jałowość części mieszkańców Warszawy . I niestety nie jest bez szans. Raz, że jest sprawny i naprawdę w kategoriach piarowskich zdolny, dwa, że ma za sobą potężne zaplecze, ludzi otumanionych bezinteresowną nienawiścią do wszystkiego co związane jest z osobą Jarosława Kaczyńskiego. Nienawiścią tak ślepą, że odporną na każdy rodzaj argumentacji. Pamiętajmy jednak, że wszelkie umizgi platformerskich kandydatów do tak zwanego "konserwatywnego wyborcy umiarkowanego" to humbug , ściema, fasada za którą kryje się rzeczywista niechęć do wszystkiego co tradycyjnie polskie i katolickie. Prawdziwe intencje wobec konserwatywnego światopoglądu platformersów, ukryte są w wypowiedziach Donalda Tuska, politycznego guru i duchowego patrona kandydata na prezydenta stolicy Trzaskowskiego.
"Polskość to nienormalność", oraz " Nie będziemy klęczeli przed księdzem "
To jest prawdziwa twarz Platformy Obywatelskiej i jej kandydatów.
Inne tematy w dziale Polityka