Nie jest to notka poświęcona głębokiej refleksji politologicznej Mirosława Drzewieckiego, patrona golfa i hazardu, zwanego przez niektórych „Mirem”. Nie: ja po prostu chciałem pójść z psami na spacer. Ale nie mogłem wyjść za bramę: tym dużym – było ich 5 – towarzyszyło jeszcze 14 małych. Gdzie straż miejska, gdzie policja? Jak mozna było dopuścić do takiego zdziczenia? Czy to droga do faszyzmu?
Inne tematy w dziale Rozmaitości