Data wybuchu Powstania Warszawskiego jest powszechnie uważana za jedną z najważniejszych rocznic w najnowszych dziejach Polski. Uroczystości w tym dniu skupiają wiele osób ze wszystkich pokoleń: od kombatantów Armii Krajowej (dawniej także żołnierzy Legionów Józefa Piłsudskiego i 1920 roku, traktujących powstańców jako swoje ideowe dzieci) aż po patriotyczną młodzież, głównie harcerską i strzelecką.
Tak było za czasów PRL, tak jest po 1989 roku, zwłaszcza że powstańcza epopeja stała się jednym z tzw. mitów założycielskich III Rzeczypospolitej, a bracia Kaczyńscy chcieli uczynić z niej ważny fundament IV RP. Nie tylko w stolicy zamiera ruch o godzinie "W", chociaż im dalej od Warszawy, tym pamięć o bohaterskim zrywie jej dzieci jest słabszy.
Kubłem zimnej wody na rozpalone patriotycznymi emocjami głowy ludzi, dla których 1 sierpnia na trwale wpisał się do kalendarza najważniejszych dni w roku, okazały się badania, przeprowadzone ostatnio przez Centrum Badań Opinii Społecznej. Wynika z nich, że aż65% procent warszawiaków nie chce wziąć udziału w rocznicowych ceremoniach i są im one obojętne.
Zdumiewające jest także, że sami mieszkańcy stolicy częściej niż ludzie spoza niej wypowiadali się w ankiecie,iż jest toświęto jedynie starszego pokolenia. Reszta Polaków (93 proc.) nie zamierza angażować w jakiekolwiek inicjatywy związane z tąrocznicą.
Na pytanie: "dla kogo dziś jest ważne Powstanie Warszawskie?" 41 proc. respondentów odpowiedziało,że dla wszystkich Polaków, a aż 38 proc. stwierdziło,że "tylko dla ludzi starszego pokolenia".
Co chyba najdziwniejsze, to właśniewśród mieszkańców stolicy przeważają ci,wedle których rocznica 1 sierpnia jest głównie świętem kombatantów. 8 proc. ogółu przebadanych przez CBOS Polaków wyznało,że "Powstanie mało kogo dziś interesuje".
Muszę przyznać, że jestem niemile zaskoczony wynikami tego sondażu. Są one prawdopodobnie efektem szwankującej pracy wychowawczej w domach i w szkołach oraz braku zainteresowania średniego pokolenia rodaków czymkolwiek poza bieżącymi problemami, głównie związanymi z zarabianiem pieniędzy.
Jest to logiczne wytłumaczenie, ale nie usprawiedliwienie stwierdzonego przez ankieterów smutnego stanu rzeczy. Powinniśmy wszyscy, prywatnie i publicznie, poważnie zastaowić się nad patriotyczną degrengoladą Polaków. Daleki jestem wprawdzie od utożsamiania miłości do ojczyzny wyłącznie z udziałem w patriotycznych ceremoniach, ale ankieta CBOS dotyczyła przecież nie tylko tego zagadnienia, wykazując rosnącą obojętność obywateli Rzeczypospolitej na to, co tak pięknie określa się mianem narodowych imponderabiliów.
A przecież "narody, które tracą pamięć, tracą życie".
filozof-fenomenolog, autor "Zarysu filozofii spotkania" i "Filozofów o godnym życiu", harcerz, publicysta prasy krajowej i polonijnej, przewodniczący Komitetu Opieki nad Kopcem Józefa Piłsudskiego, rzecznik Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie, były reprezentant prasowy pułkownika/generała Ryszarda Kuklińskiego w Polsce
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Kultura